wtorek, 28 stycznia 2020

Autorski Przysłówek: Paweł Maj


Dorośli są nudni.
Wiem, bo sam jestem dorosły.
Wolałbym być dzieckiem.




"Autorski Przysłówek" to cykl, który opiera się na wywiadach z autorami. Jednak, żeby nie było tak prosto, pisarze zmagają się z nie lada wyzwaniem, bowiem podstawę tych literackich zwierzeń stanowi zaledwie kilka przysłówkowych pytań – Jak? Gdzie? Kiedy? Skąd? Dlaczego? – które, co najlepsze, rozwijają według własnego pomysłu!

Dziś mam przyjemność gościć Pawła Maja  autora, który zajmuje szczególne miejsce w moim serduszku, ponieważ był dla mnie inspiracją w ciężkich chwilach, kiedy to trzeba było dodać otuchy córce, a jak dokonać tego inaczej, jeśli nie z pomocą bajki terapeutycznej?



 Paweł Maj (ur. 1983 r.)  politolog i ekonomista, który od piętnastu lat zawodowo pracuje dla dzieci i z dziećmi; autor doskonale odnajdujący się w literaturze dziecięcej. Zadebiutował zbiorem bajek terapeutycznych pt. Przygody niezwykłych bohaterów, jest jednym z autorów bajek z książki charytatywnej dla dzieci ze szpitali, hospicjów i placówek opiekuńczych (Gwiezdne marzenia). Jego najnowsze opowieści  Tosia w Tarapatach i kontynuacja Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy  utrzymane są w klimacie dreszczowców w bardzo przyjemnym wydaniu, z happy endem. Organizator akcji #niebojzaby  czyli po co mi bajkoterapia? Czynny działacz w akcji #klasykadlasmyka.

Jak to jest być pisarzem? 


Ciężko, zwłaszcza gdy jest się pełnoetatowym tatą, mężem i pracownikiem. Wtedy okazuje się, że na pisanie zostaje bardzo mało czasu. Dobrze, że są jeszcze weekendy i budziki, które można odpowiednio wcześnie nastawić. Okazuje się, że przed 5 rano nadal mój mózg może pracować, a ja mogę postukać trochę w klawiaturę. Lubię to. Bardzo. 

Gdzie najlepiej jest pisać? 


Zdecydowanie polecam USA i Wielką Brytanię. Tam pisarz, nawet początkujący jest w stanie powiedzieć, że przestaje pisać hobbystycznie a zaczyna zarobkowo już po pierwszej swojej wydanej książce. 

W Polsce najlepiej jest pisać na komputerze przy biurku. Można też na laptopie w ogrodzie należy tylko pamiętać o tym, aby ustawić ekran tyłem do słońca. Parę razy o tym zapomniałem i musiałem potem robić spore korekty. 

Kiedy nie piszę? 


Zdecydowanie nie podczas kąpieli. I nie podczas gotowania, trudno jest potem doczyścić klawiaturę. Staram się też nie pisać, gdy nie mam weny. Pisanie na siłę daje marne efekty. Traci się zresztą mnóstwo czasu siedząc przed monitorem i starając się godzinami ułożyć kilka zdań, które nie mają sensu. Czasami wena opuszcza mnie na kilka dni, a czasami nawet na kilka miesięcy. I choć wkurzam się wtedy przeokrutnie, wiem, że kiedyś wróci. Jak to mawiają moje psy: „Karma wraca, nawet ta dobra.” 

Skąd biorę pomysły na pisanie? 


Z głowy. I to własnej. Chociaż przyznam, że niektóre pomysły poddała mi córa i jej koledzy. Wciąż jestem wielkim dzieckiem, to jednak o niektórych „sprawach, sprawkach i spraweczkach” zapomniałem, a oni mają to na bieżąco. 

Dużo czytam a przez to powiększam swoją bazę danych dotyczącą tego „co ktoś już wymyślił” i szukam nowych tematów. Piszę dla dzieci, naturalne się więc wydaje, że moim autorytetem pisarskim i inspiracją jest Stephen King.  

Dlaczego akurat książki dla dzieci?


Bo sam jestem dzieckiem. Bo lubię krótsze formy literackie. Bo nie umiałbym pisać dla dorosłych. Dzieci są fajne. Mają niczym nie zburzoną wyobraźnię i pokłady pomysłów sięgające niemalże jądra ziemi. Dzieci są ekspresyjne i szczere, zarówno przy pochlebstwach jak i przy krytyce. 

Dorośli są nudni. Wiem, bo sam jestem dorosły. Wolałbym być dzieckiem. Chociaż w sumie podobno mężczyzna dojrzewa do siódmego roku życia a potem to już tylko rośnie, więc chyba jednak nadal jestem. I dobrze! Najlepiej!

Moje recenzje książek Pawła Maja


Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy

Tosia w Tarapatach

Przygody niezwykłych bohaterów


Tu znajdziesz autora