piątek, 24 stycznia 2020

Dotrzeć do siebie: "Zapasy z życiem" E.E. Schmitt


Życie nie jest ani grą, ani meczem,
bo gdyby tak było, byliby tacy, co wygrali.


Eric-Emmanuel Schmitt, Zapasy z życiem, przeł. A. Sylwestrzak-Wszelaki, Znak, Kraków 2010.



Eric-Emmanuel Schmitt to autor, do którego przylgnęłam bardzo dawno temu. Zdobył moje serce Oskarem i panią Różą i tak już zostało. Na regale ma swoją półeczkę, na której w miarę równym rządku stoją powieści i opowiadania – z pewnością kiedyś nadrobię, a do niektórych bardzo chętnie wrócę. Dlaczego nie skorzystałam z prywatnych zapasów, wybierając książkę tego pisarza? Otóż, potrzebowałam jakiejś lektury na nockę (czytam wtedy tylko e-booki), a własnie ten tytuł był jedynym dostępnym na Legimi. No to siup!

Dotrzeć do siebie


Utwory Schmitta zawsze niosą ze sobą jakiś przekaz. Raz będzie to coś oszałamiającego, nad czym wcześniej nie mieliśmy okazji się zastanowić, a innym razem uderza w pospolitość, wynosząc ją do rangi niesamowitości. Autor przeważnie porusza tematykę wglądu we własne wnętrze i poszukiwania równowagi – czy to w związku z religią, czy z poczuciem własnej wartości.

Do zrozumienia siebie oraz pokonania wewnętrznych, stojących na drodze ku odnalezieniu szczęścia, przeszkód nawiązuje i tym razem. Schmitt zabiera nas do Tokio – tego paskudnego, pełnego syfu, ludzi pędzących przed siebie i zapuszczonych zakątków, które skrywają ogrom bólu.

Poznamy młodego chłopca, który uciekł z domu – wszystkim mówi, że jest sierotą, choć to nie do końca prawda – ponieważ nie mógł znieść relacji, jaka łączy go z matką. Młody zarabia na życie, sprzedając paskudztwo na ulicy miasta. Jest bardzo negatywnie nastawiony do świata, ludzi i do samego siebie; jest wychudzony, zaniedbany, a jego życie pozbawione jest wszelkiego sensu. Do czasu, bowiem każdego dnia mija go starszy mężczyzna, który za każdym razem powtarza: "Widzę w tobie grubego gościa". Tych kilka słów każdego dnia wyprowadza chłopaka z równowagi – nie rozumie ich zupełnie, biorąc tym samym za wymyślną kpinę. Wszystko jednak staje się jasne, gdy okazuje się, że mężczyzna prowadzi szkołę dla sumitów...

I więcej Wam nie zdradzę, bo to będzie wyjątkowa podróż do wnętrza wszystkiego. Nie obejdzie się bez odniesienia do religii – tym razem nie będzie mowy o chrześcijaństwie – nie zabraknie również mądrości, nad którymi będziemy musieli się zastanowić. To jednak nie będzie ciągnący się w nieskończoność wywód – zwrotów akcji i zbiegów okoliczności nie zabraknie.

Szukając siebie


O co w tym wszystkim chodzi? Trudno jest rozkładać powieści – nawet te krótkie, jak w przypadku Zapasów z życiem (74 strony) – na czynniki pierwsze. To tego typu opowieść, którą trzeba samemu przyswoić i po prostu wyciągnąć z niej dla siebie to, co najlepsze. Myślę, że każdy w tych bohaterach będzie mógł odnaleźć malutki kawałeczek siebie – być może, ciut więcej.

Zapasy z życiem to taka opowieść na jednego kęsa – na chwilę – choć ten wystarcza, by zainteresować nas problemem na dłużej. A może nawet zmienić co nieco w środku? Wszystko zależy tu zapewne od miejsca, w którym się obecnie znajdujemy, i od czasu. Ta opowieść musi po prostu trafić na odpowiedni grunt, do osoby, która stoi na rozstaju i nie może znaleźć po drodze siebie.

Na uwagę zasługuje również zakończenie, które wiele nam wyjaśnia i wszystko zmienia, uzmysławiając tym samym, że czasem nie mamy zielonego pojęcia o postępowaniu innych osób, a mimo tego budujemy na tym swoją przyszłość. Rodzina w dużym stopniu determinuje nasze poczynania, a w niektórych kręgach (mowa tu o Japonii) pewne sytuacje są nie do przyjęcia.

Zapasy z życiem to dobra, choć bardzo krótka opowieść. Nie poleciłabym jej każdemu, ale właśnie temu czytelnikowi, który potrzebuje małego drogowskazu, subtelnej wskazówki. Nie jest to najlepsza historia, która wyszła spod pióra Schmitta, i myślę, że można ją spokojnie pominąć w swoich czytelniczych planach, choć nie trzeba. Na dwoje babka wróżyła: albo trafi na odpowiedni grunt i zachwyci, albo uznacie, że to zupełnie nie Wasza bajka.

Mnie nie zachwyciło, ale doceniam potencjał.