czwartek, 16 stycznia 2020

E-booki pod lupą; czytasz legalnie?


Czym jest pobieranie „za darmo”, jeśli nie działaniem na szkodę autora? To kradzież.
Legalna, ale nadal kradzież. 



Odkąd książka elektroniczna szturmem zdobyła serca wielu miłośników literatury – czytanie stało się wygodniejsze, a dostęp do ulubionych utworów niemalże nieograniczony – autorzy i wydawcy stanęli przed koniecznością ciągłej walki z piractwem. Dziś e-book możesz dostać bez problemu – szybko i za darmo – ale czy legalnie?

Prawo i regulamin 


Zakres dopuszczalnego korzystania z książki elektronicznej (licencja na jej użytkowanie) określony jest przeważnie w umowie ze sprzedawcą, która – w przypadku e-booków – występuje pod postacią regulaminu sklepu. Zanim zdecydujesz się na kupno, przeczytaj uważnie jego treść, ponieważ to dokument wiążący, który określa nie tylko Twoje prawa, ale też obowiązki. 

Księgarnie internetowe przeważnie zaznaczają, że możesz korzystać z produktu wyłącznie na własny użytek osobisty, stosując się do powszechnie obowiązującego prawa. Część sprzedawców określa liczbę odrębnych urządzeń, na których możesz trzymać kopię pliku, inni nie narzucają konkretnych limitów. Regulamin powinien odpowiedzieć na pytanie, co Ci wolno, a jakie działania są zabronione; jeśli z jakiegoś powodu brakuje podobnych informacji w zapisie, zakres użytkowania zawsze regulowany jest Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych. 

Prawo autorskie nie nadąża za rozwojem technologii, zatem książki w wersji elektronicznej nie zostały tu wyszczególnione, niemniej e-book jest „przejawem działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalonym w jakiejkolwiek postaci”, zatem jest przedmiotem tego prawa – niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (art. 1.1).

Własny użytek osobisty 


Bez zezwolenia twórcy możesz nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego (art. 23.1) – udostępnionego publicznie za jego zezwoleniem (art. 6) – utworu. Oznacza to, że możesz czytać książkę, ale też skopiować plik i użytkować go na różnych nośnikach (telefonie, czytniku, komputerze). Zakres ten obejmuje krąg osób, które pozostają z Tobą w związku osobistym: krewni (mąż, brat, matka), spowinowaceni (zięć, bratowa, teść), przyjaciele i znajomi. Dozwolony użytek osobisty jest ograniczony do pojedynczych egzemplarzy (kopii, w tym również drukowanych). Zapamiętaj jednak, że ważne jest, ile kopii i komu udostępniasz.

Piractwo medialne 


Wchodząc w posiadanie e-booka, nie nabywasz prawa do treści, ale do jej nośnika – pliku. Masz licencję na czytanie w zakresie własnego użytku osobistego, jednak nie możesz dowolnie dysponować tekstem. Pamiętaj, że występując przeciw warunkom rozpowszechniania cudzego utworu, a nie posiadając do tego uprawnień, podlegasz grzywnie, karze ograniczenia lub pozbawienia wolności (art. 116.1). 

Nabywając e-książkę, nie zyskujesz prawa do zbycia jej kopii, chyba że posiadasz do tego stosowne uprawnienia. W teorii mógłbyś odsprzedać plik, jednak w praktyce nie jesteś w stanie udowodnić, że e-book nie został zwielokrotniony i nie posiadasz jego kopii. Pamiętaj też o kopiach, które zostały przez Ciebie udostępnione. Bezpieczną opcją jest sprzedaż treści wraz z nośnikiem, na którym się znajduje. Warto jednak zabezpieczyć się umową, ponieważ kupujący może złamać warunki rozpowszechniania. 

Udostępnianie w sieci zakupionej książki bez zgody autora/sprzedawcy/wydawcy jest zabronione, ponieważ pozostaje poza dozwolonym użytkiem osobistym – to przestępstwo (celowe lub nieumyślne). Pliku nie możesz udostępnić: 
» na prywatnej lub komercyjnej stronie internetowej, 
» na forum internetowym, 
» w społeczności lub grupie internetowej (np. na Facebooku),
 » na wirtualnym dysku, do którego mają dostęp osoby spoza kręgu rodzinno-przyjacielskiego. 

W praktyce wygląda to następująco: kupujesz e-book, dzielisz się nim z (nie)wielką grupą na Facebooku. Każdy, kto pobrał plik, może bez Twojej wiedzy udostępnić go dalej (np. w innej grupie). Łamiesz w ten sposób prawo, ponieważ publiczne udostępnienie pliku jest dalekie od dozwolonego użytku, który zakłada utworzenie pojedynczych kopii dla osób pozostających z Tobą w związku osobistym.

Watermark, czyli po nitce do kłębka 


Zakupiony przez Ciebie e-book jest zabezpieczony specjalnym cyfrowym znakiem wodnym (watermarkiem) – to klucz zawierający dane nabywcy książki, identyfikujący przy tym jej twórcę lub właściciela praw autorskich majątkowych. Unikalny kod umożliwia sprzedawcy kontrolę nad dystrybucją pliku oraz nad jego użytkowaniem (zwielokrotnianiem, udostępnianiem). Karze podlega każdy, kto udostępni plik, nie posiadając do tego uprawnień, jednak odpowiedzialność ponosi również osoba, której przypisano znak, gdyż przekroczyła własny użytek osobisty. Warto zawęzić krąg do bliskich Ci, zaufanych osób. 

Modyfikowanie, obchodzenie lub usuwanie technicznych zabezpieczeń, a także świadome rozpowszechnianie utworów z bezprawnie usuniętymi informacjami również jest naruszeniem praw autorskich (art. 79.7).

Roszczenia z tytułu łamania praw 


Ściganie przestępstw odbywa się na wniosek pokrzywdzonego – twórcy, wydawcy, sprzedawcy albo właściwej organizacji zbiorowego zarządzenia prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi. W praktyce oznacza to kierowanie roszczeń względem zidentyfikowanego sprawcy (watermark), który zwielokrotnił i upowszechnił „swój egzemplarz”. Uprawnieni mogą żądać: zaniechania naruszenia praw, usunięcia skutków naruszenia lub naprawienia wyrządzonej szkody (art. 79.1). 

Jeśli dopuszczasz się łamania praw autorskich w celu osiągnięcia korzyści majątkowej (np. kiedy zarabiasz na sprzedawaniu e-booka), grozi Ci kara pozbawienia wolności do lat 3. Jeśli uczyniłeś z tego przestępstwa stałe źródło dochodu, podlegasz karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5. Natomiast jeśli działasz nieumyślnie, będzie to kara pozbawienia wolności do roku, kara ograniczenia wolności lub grzywny. Pamiętaj, że niewiedza nie zwalnia Cię z odpowiedzialności karnej.

Kradniesz legalnie 


Udostępnienie książki szerokiej grupie odbiorów, znajdującej się poza „zaufanym kręgiem”, jest nielegalne, a jednak korzystanie z już udostępnionych treści, będących jednocześnie przedmiotem przestępstwa, nie podlega karze. Nie sposób utożsamić braku wydatku z korzyścią majątkową, nikt też nie udowodni Ci, że Twój „egzemplarz” nie jest kopią pozyskaną legalnie. 

Pamiętaj, że ściągając, również możesz popełnić przestępstwo, przekraczając uprawnienia z powodu rozpowszechniania! Pliki pobierane za pomocą tzw. torrentów, równocześnie udostępniasz, a e-booki „zachomikowane” – chociaż nie umieściłeś ich w sieci – stają się samodzielnymi plikami hostowanymi (tożsamymi z wgranymi), niezwiązanymi z oryginałem. 

W ustawie nie istnieje zapis, który zakazuje ściągania nielegalnych e-booków, zatem pliki możesz pobierać bezkarnie. Zwróć jednak uwagę, że dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu ani godzić w słuszne interesy twórcy (art. 35). Czym jest pobieranie „za darmo”, jeśli nie działaniem na szkodę autora? To kradzież. Legalna, ale nadal kradzież. 

Nie dopuszczasz się przestępstwa, korzystając z zasobów domeny publicznej, z serwisu wolnej lektury czy ściągając darmowe e-booki ze stron księgarń internetowych. Możesz użytkować zakupioną e-książkę na własny użytek osobisty, a napisaną przez siebie książkę możesz udostępnić, komu tylko zechcesz.

*********************
Artykuł opublikowany na łamach czasopisma "Blogostrefa. Jedyne takie czasopismo dla blogerów"