czwartek, 30 stycznia 2020

Opowieść o samotności: "Szary domek" K. Szestak




(...) każdy ma swoje miejsce na ziemi, za którym tęskni.

Katarzyna Szestak, Szary domek, il. N. Jabłońska, Zielona Sowa, Warszawa 2019.


Zacznę wyjątkowo od tego, dlaczego nie znajdziecie tu okładki książki, a jedynie obrazek. Otóż, kiedy dorwałyśmy się z córką do Szarego domku autorstwa Katarzyny Szestak, stało się dla nas jasne, że trzeba się tą opowieścią podzielić z innymi. Książka od razu trafiła w ręce pani wychowawczyni, by mogła zapoznać się z treścią, a potem podzielić się swoimi odczuciami z klasą. Pożyczenie tej książki było dla nas tak palącą potrzebą, że po prostu nie zdążyłam zrobić zdjęć środeczka, co więcej  okładki również nie ujęłam na fotografii. Jednak bardzo chciałam opowiedzieć Wam o Szarym domku, więc nie pozostało nic innego, jak prosić o pomoc męża (przypominam, że moje zdolności plastyczne są... żadne). Wyszło więc coś w stylu: "Proszę, narysuj mi baranka", jak to mówił Mały Książę. No i mam! Żałuję, że nie pokażę Wam wnętrza tej książki, bo ilustracje Natalii Jabłońskiej są naprawdę wyjątkowo celne  idealnie zgrywają się z tekstem  i piękne, ale po prostu nie mogłam czekać!

O Szarym domku słyszałam już wielokrotnie, pamiętam nawet, jak sama zastanawiałam się, czy nie wziąć udziału w konkursie Piórko 2015 na powieść na dzieci. W każdym razie ten domek (z piękną, barwną i subtelną okładką) wciąż majaczył mi gdzieś na horyzoncie, ale niestety bardzo trudno było go dostać. Na szczęście moja mama, a babcia Ewci, potrafi dokonać niemożliwego, zatem książka do nas trafiła. Wielkie ufff, bo to było cudowne spotkanie!

Opowieść o samotności


Wyobraźcie sobie, że pod Waszym oknem zaczęło coś rosnąć. Początkowo nie wiecie, czy to zwykły chwast, czy kwiat, czy może drzewo. Nie przekonacie się jednak o tym, póki nie dacie temu czemuś szansy. Nijakie, czasem wręcz brzydkie ziarenko, które kryje się głęboko w ziemi  może ktoś je podrzucił, może przybyło z podmuchem wiatru  nie zdradzi Wam swoich sekretów, jeśli nie będziecie chcieli ich poznać. 

Z takim nijakim "czymś" mamy tu właśnie do czynienia. Na pewnej ulicy wyrasta, nie wiadomo skąd, po co i dlaczego, Szary Domek. To wyjątkowo dziwna budowla, która nieco niepokoi mieszkańców małego miasteczka, a niektórych  mowa tu o Wietrze  wyprowadza z równowagi samą swoją bytnością. A jednak, kiedy da się takiemu niespodziewanemu gościowi szansę, może rozkwitnąć i stać się kimś naprawdę wyjątkowym. Szary Domek początkowo jest całkowicie wyobcowany, ale z pomocą Wiatru, który został jego najlepszym przyjacielem, wszystkiego się uczy. Zaczyna marzyć, poznawać, poszukiwać i próbować coraz to nowszych rzeczy oraz stykać się z kolejnymi bohaterami.

Szary domek to opowieść o wielkim smutku i tęsknocie za byciu kochanym. Nasz główny bohater bardzo chciałby mieć swojego lokatora, którego mógłby gościć, dla którego byłby wymarzonym domkiem, a który dawałby mu to ciepło i miłość. Poszukiwania tegoż to wcale nie taka prosta sprawa, bowiem nie wszyscy są sobie przeznaczeni, a niektórych powinno się wręcz omijać z daleka.

Szary domek to również, a może przede wszystkim, opowieść o sile przyjaźni  tej bezinteresownej, wspaniałej, która daje poczucie bezpieczeństwa i pomaga zmienić świat na lepsze albo  co w tym przypadku ma ogromne znaczenie  zmienia wszystko.

Szary Domek, w poszukiwaniu idealnego lokatora, wpuści za swój próg niejedną osobliwość. I choć nie każdy potencjalny mieszkaniec będzie współgrał z jego potrzebami, ważne staje się same poszukiwanie, bowiem jak inaczej spełnić marzenia, jeśli nie próbując je spełnić?

Wartościowa opowieść


Bardzo chciałam dorwać ten Szary domek, ale z drugiej strony obawiałam się, że będzie to historia mocno przereklamowana  w końcu na każdym kroku potykałam się o kolejne recenzje, fotografie, zapytania. Musiałam sprawdzić ten fenomen po prostu na sobie. Okazało się, że to opowieść, którą naprawdę warto przeczytać  i z dzieckiem, i samemu. Albo po prostu podsunąć zdobyty egzemplarz pod nos małemu czytelnikowi i sprawdzać reakcje na bieżąco. Odkąd moje dziecko zaczęło czytać samo, ta ostatnia opcja jest u nas najczęściej praktykowana. I przyznaję, że to raczej Ewa poleca mi teraz książki dla dzieci, które powinnam przeczytać; ja ograniczam się do wyszukania tych, które mogłyby przypaść jej do gustu, a są mi znane od dawna. Wracając jednak do sedna, mogę ze spokojem stwierdzić, że Szary domek to książka zdecydowania warta uwagi.

Katarzyna Szestak z niezwykłą subtelnością i przystępnością (to ważne) wprowadza małego czytelnika w niesamowity świat  trochę znany nam z codzienności, a trochę oderwany od rzeczywistości. Na pewno bliskie będą nam uczucia, które towarzyszą lekturze, a również pewne sytuacje znajdą swoje miejsce w prawdziwym życiu. Wszystkie ważne sprawy ukryte są pod magiczną, niesamowitą powłoczką – w bajkowej scenerii, z niecodziennymi bohaterami, którzy idealnie odgrywają swoje role. 

Opowieść uczy wrażliwości na świat oraz na drugiego człowieka. Autorka porusza bardzo ważne tematy, m.in. mówi o brzydocie oraz odmienności. Pokazuje stosunek społeczeństwa do tego, co niecodzienne, dziwne i nie na miejscu. Podsuwa małemu czytelnikowi twardy orzech do zgryzienia, ponieważ tej opowieści nie można zostawić w zawieszeniu  każdy musi przegryźć ją w środeczku, dokładnie przemyśleć. Lubię takie historie, które są nie tylko piękne, ale i czegoś przy okazji uczą. A może właśnie przez to, że podchodzą do tematu dość niestandardowo, uczą piękna?

Szary domek to bardzo ciepła opowieść, a do tego niesamowicie poruszająca. Myślę, że niejeden maluch (i duży czytacz) wzruszy się podczas lektury tej książki. Kibicując wyjątkowemu bohaterowi, przeżywamy z nim każdy dzień  te niosą ze sobą nowe wyzwania, pozwalając przyjrzeć się bliżej ludziom w naszym otoczeniu, stereotypom, ale też strachom. Szary Domek wiele razy udowodni nam, jak bardzo zmienia się myślenie o różnych rzeczach, kiedy tylko damy im szansę się poznać. Zatem to piękna opowieść o przekraczaniu pewnych granic, która udowadnia, że każdy  nawet czarownica  zasługuje na swoje pięć minut. Każdy też zasługuje na to, by być szczęśliwym, a czasem ograniczając się, nie pozwalamy szczęściu zapukać do naszych drzwi.

Z bohaterami zżywamy się niemal od razu. Szybko dają się polubić, a w myślach układamy plan pomocy, który moglibyśmy im zaproponować  przecież zawsze warto mieć jakiś plan B, gdyby ten pierwotny nie wypalił. Podglądamy działania przyjaciół i szczerze ich wspieramy. Mamy wciąż nadzieję, że mimo licznych niepowodzeń, wszystko dobrze się skończy. Kiedy natomiast przychodzą chwile grozy, z niepokojem śledzimy rozwój sytuacji.

Myślę, że o Szarym domku napisano już tak wiele, że z pewnością czytaliście niejedną recenzję tej książki. Po zapoznaniu się z treścią, fascynacja tym tytułem wcale mnie nie dziwi. Ewa i ja szczerze polecamy  i dzieciom, i rodzicom.