czwartek, 23 stycznia 2020

Siedmioro, kot i ten Nieproszony: "Obcy" A.D. Foster


Nigdy nie wiadomo,
co wyskoczy na człowieka z ciemności.


Alan Dean Foster, Obcy, przeł. P. Cholewa, t. 1, Vesper, Czerwonak 2019.

Nie oglądałam Obcego. Tak, wiem, że to klasyka kina, ale jakoś zawsze było nam nie po drodze. Takie małe przeoczenie ma jednak dobre strony, a najlepszą z nich jest to, że mogłam poznać historię "Nostromo" w papierowej wersji i dać się zaskoczyć! Obcy Alana Deana Fostera to książka, która powstała na podstawie scenariusza do filmu; powiem więcej – to oficjalna powieściowa wersja tegoż. Nie mam zatem większych wyrzutów sumienia, że najpierw na mojej drodze pojawia się książka, a film jest dopiero w planach.

Zwierz w klatce


Chyba każdy kojarzy mniej więcej, jak wygląda obcy. Nie mam oczywiście na myśli zielonego ludzika, bo ani to straszne, ani zabawne, ale tego konkretnego Obcego, który jakimś dziwnym trafem znalazł się nie tam, gdzie powinien – na pokładzie transportowca "Nostromo" – i zrobił totalny rozpiedziel. Trochę obły, lekko lśniący, nad wyraz niesmaczny i totalnie obrzydliwy. Co prawda kojarzę postać tego paskudnika, ale co innego widzieć jakiś urywek, a co innego móc sobie wyobrazić taką nietuzinkową kreaturę, kierując się głównie opisami wyglądu.

Kogo my tu mamy? Na pokładzie transportowca znalazło się miejsce dla siedmioosobowej załogi i kota, który ma już sporą wprawę w odbywaniu kosmicznych podróży. Wchodzimy w tę opowieść na chwilę przed wybudzeniem załogi z hibernacji, ale żeby nie było tak banalnie, przymusowa pobudka nastąpiła o wiele za wcześnie i to z dość nietypowego powodu: statek Matka wykrył pewien krążący w międzygalaktycznej przestrzeni przekaz  wołanie o pomoc. Załoga mimo lekkiej dezorientacji i niepewności zmuszona jest sprawdzić źródło przekazu, bowiem takie są procedury, a Firmą dyskutować nie warto, bo w końcu klient płaci, klient wymaga.

Nasi bohaterowie lokalizują przekaźnik na niewielkiej planecie, a gdy docierają na miejsce, okazuje się, że staną przed czymś, czego nigdy nie byliby w stanie sobie wyobrazić, a i widziane z bliska (od wewnątrz) z wielkim trudem daje się ująć w słowa. Co skrywa wnętrze niesamowitej maszyny? Nie da się zaprzeczyć, że nasi bohaterowie znajdą tu coś, co się do nich mocno przyklei i bezsprzecznie wpłynie na ich dalsze losy.

Wyjątkowo ciekawy będzie tu wątek polowania, bo w sumie trudno na początku uznać, czy tym zwierzem jest Obcy, czy raczej człowiek stanie się zwierzyną łowną. Z pewnością fantazja ludzka nie zna granic, mimo oczywistych ograniczeń przestrzeni. Wola życia jest zatrważająca! Tak sobie myślę, że ja pewnie wystrzeliłabym się w kosmos, byle nie stanąć oko w oko z nieuniknionym. Niewątpliwie, by stawić czoło przeciwnościom losu w galaktycznym klimacie, trzeba mieć ku temu odpowiednie predyspozycje  tu nawet kot daje radę.

Szału nie było


Szału nie było, ale tylko na początku tej czytelniczej przygody. Narrator wprowadza nas bowiem w klimat dość okrężną drogą, zasypując szczegółowymi, naszpikowanymi elektroniką opisami wnętrza i procedur.  Podejrzewałam, że cała opowieść będzie utrzymana w podobnym tonie, co wcale mi się nie uśmiechało. Liczyłam na akcję, krwawe ochłapy i czynnik ludzki  wyrywające się spod kontroli emocje. Oczywiście wszystko to pojawiło się z chwilą, gdy poznajemy Obcego. Zaczyna się już od pierwszego spojrzenia, a z każdym kolejnym spotkaniem emocje wydają się buzować w ludzkich ciałach.

Bardzo podobał mi się klimat zamkniętej przestrzeni, która w gruncie rzeczy znacząco ograniczała pole do działania oraz możliwe do wykorzystania środki. Załoga musiała stanąć na wysokości zadania, by sprostać stawianym przed nimi problemom  te z kolei, im dalej posuwamy się w fabule, tym bardziej skomplikowane się wydają. Jest ciasno, a z każdą chwilą robi się coraz bardziej duszno  odcinamy kolejne odnogi labiryntów, rozpaczliwie kurczy się nadzieja, dławiona przez wszechobecny strach.

Niestety brak mi odwołania do kinowego dzieła  chociaż papierowa wersja mocno zachęciła mnie do obejrzenia filmu, nadrobię na pewno!  uważam, że Obcy to całkiem satysfakcjonująca opowieść, która pozwala czytelnikowi na przeżycie (ha, ha!) chwil grozy. Warto dać się pochłonąć.