niedziela, 19 stycznia 2020

Skąpana w strachu: "Prawda przychodzi nieproszona" M. Majcher



Są takie momenty w życiu każdego człowieka, które odwracają bieg wydarzeń, sprawiają, że codzienność przybiera zupełnie nowy kształt. Czy lepszy, czy gorszy – to sprawa dyskusyjna, ale na pewno inny. Nie ma zmian jednoznacznie pozytywnych i jednoznacznie negatywnych. Wszystkie są w jakiś sposób potrzebne.

Magdalena Majcher, Prawda przychodzi nieproszona, t. 1, Pascal, Bielsko-Biała 2019.

Nie da się ukryć, że bardzo cenię sobie twórczość Magdaleny Majcher. Prawda przychodzi nieproszona to pierwsza książka z nowiutkiej serii Osiedle Pogodne, więc nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności – musiałam przeczytać. Już teraz nie mogę się doczekać kolejnych... Warto zaznaczyć w tym miejscu, że książki nie będą ze sobą ściśle powiązane, zatem można je będzie czytać w dowolnej kolejności. To lubię. Wracając jednak do omawianego tytułu, mogę z czystym sumieniem napisać, że moim zdaniem to najlepsza książka pisarki. Tak mnie wciągnęła, że nie przespałam nocy – musiałam wspomagać się latarką, bo wszyscy w domu już dawno spali... Podejrzewałam – kiedy tylko otworzyłam pięknie zapakowaną przesyłkę od wydawnictwa Pascal – że tak będzie, jednak nie zdawałam sobie sprawy z siły przyciągania tej powieści. 




Życie w lęku


Żyjemy w takich czasach, że właściwie już prawie nikogo nie dziwi potrzeba leczenia bądź konsultacji z psychiatrą. Gabinety wyrastają na ulicach większych miast jak grzyby po deszczu, a na termin wizyty i tak czeka się często nawet dłuższą chwilę. Nie wiadomo, czy tak bardzo wzrosło zapotrzebowania na usługi psychoterapeutów, czy raczej wzrosła świadomość społeczeństwa. Wiadomo natomiast, że kiedy ktoś potrzebuje pomocy w poradzeniu sobie z własnymi demonami, nie jest pozostawiony samemu sobie. Musi tylko zrobić ten krok i pozwolić sobie pomóc, a to wcale nie takie proste zadanie.

Magdalena ma właściwie wszystko, do czego dążyła od najmłodszych lat życia: dobrze płatną pracę, którą uwielbia, bo łączy się ona z jej pasją – zamiłowaniem do języka hiszpańskiego, kochanego i dobrego męża, który każdego dnia patrzy na nią z miłością i oddaniem, piękny domek na nowoczesnym osiedlu, gdzie może żyć z daleka od wzroku ciekawskich oraz, pozornie, święty spokój, bo tajemnica, którą ukrywa od lat jest bezpieczna. Kobieta ma jednak coś więcej – niepohamowany, rozkwitający lęk, który pojawia się nieproszony i paraliżuje jej umysł oraz ciało, dając wrażenie umierania. Początkowo ataki pojawiały się sporadycznie – ukrywanie ich przed współpracownikami było łatwym zadaniem – z czasem jednak znacznie się nasiliły. 

Zbudowała swoje życie na kłamstwie i płaciła za to ogromną cenę. 
Cenę strachu przed zdemaskowaniem.

Magdalena wciąż miała wsparcie w mężu, który nieustannie namawiał ją na terapię, znosił wszelkie wariactwa i odsuwał na bok swoje potrzeby, byle tylko nie pogłębiać lęków żony. Nie miał jednak pojęcia, że kobieta skrywa rodzinną tajemnicę, której wyjście na jaw mogłoby zmienić ich życie o 180°. Zresztą sama nie ma o wielu rzeczach pojęciach, bo ludzki umysł potrafi płatać figle, więc podróż w głąb siebie – którą odbędzie "w asyście" psychoterapeutki – okaże się wcale niełatwą przeprawą.

Sekrety, emocje i zaskoczenie


Książkę czyta się na jednym wdechu. Intryguje już od pierwszych rozdziałów, by z czasem porwać nas w wir tajemnic i niedomówień. Wiemy, że coś zaszło, jednak nie mamy pojęcia, co tak naprawdę się wydarzyło – wiele kawałków tej układanki jest przed nami zakryta, część w ogóle wydaje się początkowo nieosiągalna. Wchodzimy zatem w pozornie poukładany świat młodego małżeństwa, by krok po kroku przejść drogę, którą została tu wyznaczona – bardzo pokrętną i wyboistą, ale warto się nieco wysilić, bowiem finał tej opowieści jest zaskakujący i poruszający. Co prawda gdzieś na szlaku brałam taką ewentualność (taki sekret) pod uwagę, ale i tak zakończenie tej powieści było satysfakcjonujące – tu po prostu wszystko, każdy element, słowo, emocja – splatają się ostatecznie w zgrabną całość.



Prawda przychodzi nieproszona to jedna z tych historii proponowanych przez autorkę, które nie mają tła historycznego. Tego należy szukać w Cieniu tamtych dni lub w Dniu, w którym cię poznałam. Na głównym planie nie znajdziecie również problemu społecznego – autorka nie stroni od trudnych tematów. Czy jednak czegoś tej powieści brakuje? Absolutnie! Autorka wykonała kawał dobrej roboty, zrobiła porządny research, co zaowocowało wiarygodną, przejmującą historią, która mogła właściwie zdarzyć się każdemu. Mogę śmiało przyznać, że ta nowa odsłona bardzo przypadła mi do gustu. 

Prowadzę osobisty ranking powieści Magdaleny Majcher (do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze tylko trzech tytułów, które czekają w kolejce do przeczytania, w tej puli znajduje się debit) i wiecie co, odnoszę wrażenie, że z powieści na powieść jest coraz lepiej, że autorka wciąż szlifuje swój warsztat pracy, wychodzi poza ramy i podejmuje nowe wyzwania. To mnie niesamowicie raduje, bo oznacza tyle, że książki pisarki będą mnie jeszcze długo cieszyły, a to przyjemna perspektywa na przyszłość.