czwartek, 13 lutego 2020

Akordy dramatyzmu z romantyczną nutą: "Obietnica" E. Pirce


(...) nie możemy wybrać rodziny, w której się rodzimy, nie możemy wybrać drogi, którą podążamy, nie dane nam decydować, kiedy, co i jak mamy robić.


Ewa Pirce, Obietnica, t. 1, Wydawnictwo Niezwykłe, Oświęcim 2018.



Obietnica autorstwa Ewy Pirce to pierwsza książka z cyklu "Zrodzeni z zemsty". Wcześniej czytałam jedną powieść, która wyszła spod pióra pisarki. Znana pod kontrowersyjnym tytułem Córka pedofila zrobiła na mnie wrażenie, więc nie musiałam się długo zastanawiać nad poznaniem innego utworu Ewy. Myślałam, że mniej więcej wiem, czego się po tej Obietnicy spodziewać, a tu proszę – ta historia kompletnie mnie zaskoczyła.

Przewrotność losu


W życiu pewne jest tylko to, że wszystko może się zdarzyć. Nie jest ważne, co sobie założymy, jak bardzo będziemy tego pragnęli i ile będziemy w stanie zrobić, by osiągnąć swój cel, bowiem zawsze – gdzieś po drodze – może wydarzyć się coś, co wszystko zmieni, i misternie utkany przez nas plan legnie w gruzach. Los nie baczy na nasze plany – ma swój własny, który wprowadza w życie w najmniej oczekiwanym momencie, w najbardziej nieodpowiednim czasie.

Z takim mocnym pogmatwaniem wstępnych założeń mamy do czynienia w powieści Obietnica. Brian – mężczyzna, który nie narzeka na pieniądze czy pozycję – złożył jeszcze jako dziecko obietnicę. Zemsta stała się jego motorem napędowym, zaślepiła do tego stopnia, że był w stanie zrezygnować z wielu rzeczy, byle tylko osiągnąć swój cel. Pod tą bezwzględną powłoką kryje się jednak ktoś więcej.

Jak to jednak w życiu (a również w jego romantycznej sferze) bywa los lubi rzucić pod nogi niejedną kłodę. Bohaterowie oczywiście próbują pokonać te niespodziewane przeszkody, by dopiąć swego, ale... zastanawialiście się kiedyś nad tym, że może niektóre rzeczy przytrafiają się, bo tak po prostu miało być? I że niektóre plany nie powinny dać się zrealizować, z jakiegoś powodu?

W każdym razie mamy tego przystojnego i władczego Briana, na którego drodze staje Olivia – kobieta, która pragnie żyć własnym życiem, jednak jest bardziej marionetką w rękach ojca (okazuje się, że jest do tego idealnie stworzona, bowiem ktoś inny ma wobec niej niecne plany) niż autonomiczną jednostką. I co się dzieje? Dziewczyna trafia na pałającego zemstą przystojniaka – można powiedzieć, że początkowo znajdą się w dość nietypowej konfiguracji. A z czasem? Zakochują się, ale... Właśnie to wielkie "ale" staje pomiędzy nimi i nijak nie daje się zepchnąć na dalszy plan.

Zapewniam Was, że z takiego splotu niefortunnych i tych pozytywnych wydarzeń (w sumie każde z nich można postrzegać dwojako) wyjdzie niezła mieszanka.

Moc emocji


Nie można odmówić Ewie Pirce emocji, którymi atakuje czytelnika niemal na początku swojej opowieści. W sumie tak, jak bardzo kłębiły i mieszały się we mnie uczucia – od obrzydzenie, przez radość, po niewyobrażalny smutek – można uznać za spory sukces. Ta powieść jest pisana emocją, to swoista mozaika nastrojów.

Książkę czyta się bardzo szybko, bo i język powieści nie jest skomplikowany – powiedziałabym, że taki zwykły, potoczny, bez żadnych zbędnych udziwnień. A jednak słowa trafiają tam, gdzie powinny, i z taką siłą, na jaką je stać. Dostaniemy tu akcję – nudą nie wieje, bowiem to dość skomplikowana, choć lekko przewidywalna intryga – dostaniemy też szansę spojrzenia we wnętrze głównych bohaterów (zerkniemy na myśli to Olivii, to Briana) – narracja jest pierwszoosobowa. 

Bohaterowie są charakterni i dobrze skonstruowani, jednak potrafią nieco zaskoczyć (szczególnie ona). Czas z nimi – pomimo wszelkich komplikacji – spędza się z przyjemnością. Naprawdę można  ich polubić i szczerze im kibicować. Może ich kreacja jest nieco banalna (w końcu on bogaty, władczy, przystojny i w ogóle traci głowę właśnie dla niej), ale czy to w czymś przeszkadza? Niespecjalnie.

W treści nie brak erotyzmu, który często jest dość, hm... wulgarny. Mnie to nie przeszkadza, jednak wiem, że niektóre z Was nie spojrzą na poczynania Młodego z uznaniem. W każdym razie mamy tu i warstwę romantyczną, i tę nieco bardziej wyuzdaną. Obie nieźle się ze sobą splatają.

Przyznaję, że opowieść pochłonęłam w zawrotnym tempie (wspominałam już, że czyta się szybko), jednak nie wiem, czy jestem gotowa na kontynuację tego wyzwania. Na pewno jednak sięgnę po inne powieści autorki, a tych "Zrodzonych z zemsty" (piękny tytuł cyklu) zostawię sobie na czas, gdy poczuję, że naprawdę chcę poznać dalsze losy bohaterów. Zaskoczyła mnie to historia. Podejrzewałam, że będzie to coś w stylu Córki pedofila, a tu się okazuje, że Obietnica to coś zupełnie innego. I wiecie, myślę, że to dobrze. W końcu trzeba szukać swojej pisarskiej drogi i próbować różności. Ważne, by dotrzeć do czytelnika i dać mu to, co samemu chciałoby się otrzymać.

Obietnica z pewnością przypadnie do gustu wielbicielkom miłosnych uniesień, które lubią, kiedy związki budzą w nieodpowiednich warunkach, a w przyjemności wkrada się nutka – ba, całe akordy – dramatyzmu. Wszystkiemu dodaje smaczku zaproponowana przez autorkę playlista (przesłuchałam z przyjemnością).