niedziela, 21 czerwca 2020

Nadmorska zbrodnia: "Czerwień" M.O. Sobczak

Nie zawsze musimy wierzyć w dowody, które trzymamy w ręku.

Małgorzata Oliwia Sobczak, Kolory zła. Czerwień, W.A.B., Warszawa 2019.


Chyba muszę sobie spisywać miejscowości, do których udaję się, za każdym razem sięgając po inną opowieść. Z wakacji raczej nici, a tu proszę  morze, nasze polskie morze wraz z jego niepowtarzalnym klimatem. Dziś zabieram Was do Trójmiasta, gotowi odkryć jego tajemnice i wyłowić co nieco?


Moja przygoda z Czerwienią Małgorzaty Oliwii Sobczak zaczęła się dość nietypowo, bo od audiobooka  słuchałam w trakcie malowania i jakoś to szło, nawet całkiem sprawie. Niestety malowanie się skończyło, zatem czas, który mogłam poświęcić na słuchanie, skończył się. Na szczęście mam tę książkę w papierze, a zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam poznać zakończenie.

Nieszczęścia chodzą parami


Szum morza, piach pod stopami, podmuchy wiatru i... okaleczone zwłoki młodej kobiety wyłowione z morza, a właściwie wyrzucone na brzeg. 

Ten trup łudząco przypomina innego, dwa morderstwa dzielą co prawda blisko dwie dekady, ale wszystko wskazuje na to, że to nie był przypadek. Kobiety o podobnej urodzie, z podobnymi "ubytkami"... Wiadomo, że nieszczęściach chodzą parami...

Wejdziemy do trójmiejskich knajpek (tych sprzed dwudziestu lat), wplączemy się w szemrane towarzystwo  cóż, mafia potrafi nieźle zajść za skórę  a do tego przyjrzymy się wielkiej miłości, utraconym nadziejom i problemom rodziny, która niewątpliwie chciałaby uchodzić za idealną. Niestety, do ideału im daleko...

Dwie sprawy


Czerwień to dobry kryminał, którego akcja toczy się dwutorowo  teraźniejszość zahacza o 2013 rok, natomiast przeszłość wciągnie nas w późne lata dziewięćdziesiąte. Czasem, we wspomnieniach bohaterów, pójdziemy jeszcze kroczek dalej, by zagościć na chwilę w latach siedemdziesiątych. Wszechwiedzący narrator będzie powoli, slajd za slajdem, odsłaniał przed nami tę historię. Potrafi zainteresować, stworzyć odpowiedni klimat niedopowiedzenia, wzbudza ciekawość.

Książkę czyta się bardzo dobrze. Powiem nawet, że lepiej się ją czyta, niż słucha, bo można samodzielnie nadać akcji odpowiedniego tempa, a niestety przypadku audiobooka nieco go brakowało. Zwrotów akcji jest sporo, a fabuła elegancko się rozrasta, poszerza. Finał opowieści być może Was nie zaskoczy (mnie jedynie po części), ale mimo wszystko warto poddać się zaproponowanym przez autorkę rozwiązaniom  są ciekawe.

W Czerwieni nie brakuje potężnie rozbudowanego tła obyczajowego, które często wysuwa się przed szereg, by nieco przyćmić samą zbrodnię. Niemniej jednak, powrót do przeszłości nadaje tej historii nostalgicznego klimatu i pozwala czytelnikowi porządnie wkręcić się w mafijne klimaty. Nie brakuje tu romansu, miłosnych opowieści okraszonych smutkiem.

Bohaterowie są właściwie w porządku, jednak żaden z nich nie wysuwa się tu na pierwszy plan, nie przyciąga wzroku i należytej  uwagi. Jedynie Monika, wokół której toczy się część akcji, jest jakaś. Czytając tę powieść, odniosłam wrażenie, że wszyscy tu biadolą i użalają się nad sobą... Zapanował tu jakiś stan sentymentalnego przygnębienia, z którego nie mogłam znaleźć wyjścia.  

Kryminał nie jest może najlepszym, jaki w życiu czytałam, ale nazwałabym go przyzwoitym. Nie potrafię zachwycić się tą opowieścią, a jednak była ona na tyle dobra, że nie czuję większego zawodu. Z powieścią Sobczak można spędzić kilka dobrych wieczorów, a pewien niedosyt, który pozostawia, jedynie zaostrza apetyt na kolny tom. Będzie czytane, w swoim czasie.