sobota, 8 lutego 2020

Książkowe gadżety: plakat (zdrapka)


Słów kilka o drapanku, czyli "100 książek do przeczytania przed śmiercią", "Czytadło" oraz inne propozycje.




Lubicie gadżety książkowe?
Ja lubię, chociaż nie wypełniają całej mojej przestrzeni; powiedzmy, że to nałóg kontrolowany. Niektóre takie przyjemności zajmują jednak szczególne miejsce w moim domu, a należy do nich m.in. plakat od zdrap.to z listą "100 książek do przeczytania przed śmiercią".

Rozmiar ma znaczenie

Plakat znalazłam pod choinką, jednak sporo czasu zajęło mi ogarnięcie tematu i wydobycie go z tuby. Nieśmiało wyciągałam rulon z paczki i z niepokojem przyglądałam się wolnym przestrzeniom na ścianach  odkryłam mały deficyt. Najpierw nie mogłam wybrać odpowiedniego miejsca (plakat jest sporych rozmiarów; blisko 50x70 cm), tak żebym mogła się jakoś do niego dostać. Potem trzeba było znaleźć jakąś sensowną oprawę, żeby to jakoś wyglądało. Na koniec wcisnąć się w grafik męża, by zawisł  plakat, rzecz jasna. I nagle człowiek uświadamia sobie, jak bardzo krzywe ma w domu ściany.
Plakat jest bardzo porządnie i elegancko wykonany, więc warto powiesić go w centralnym miejscu, by cieszył oko. Zdrapki w złotym kolorze wyglądają wciąż dobrze przy odkrytych już przyjemnie wykonanych grafikach.
Plakat po oprawieniu w ramę stanowi przyjemny dodatek do książkoholikowego wnętrza, ale może być też po prostu niespodziewanym akcentem – nawet w minimalistycznym wnętrzu.

Drapanko

Dostanie się do tych ukrytych obrazków nie jest wcale takie banalnie proste, bo powłoka do drapania trzyma dość mocno. Ma to swoje dobre strony – nic nie ujawnia się przypadkiem – ale też pozwala wpisać sobie drapanko na listę treningową.
Może nie byłoby to takim wyczynem, gdyby mój plakat wisiał niżej albo gdybym po prostu najpierw wzięła się za robotę, a dopiero potem za eksponowanie. W każdym razie, jeśli sporo tytułów z listy już za Wami, to czeka Was małe wyzwanie  ja wciąż jestem w trakcie, ale sukcesywnie realizuję kolejne zadania. Do plakatu jest dołączony „przyrząd” (piórko do gitary?), który pomoże Wam ogarnąć temat. Oczywiście można też użyć tego, co macie pod ręką  na własne ryzyko. Moja córka udowodniła, że innymi instrumentami też się da, bo schodzi, ale razem z grafiką.



Co pod złotkiem?

Co się kryje pod zdrapkami? Na każdym złotym prostokącie jest tytuł i autor proponowanej książki. Pod spodem to samo, ale wzbogacone adekwatnym do treści (czasem luźniej powiązanym), kolorowym obrazkiem, który ujęto w książkową oprawę.
Propozycje są przeróżne. Przyznaję, że o niektórych słyszę pierwszy raz w życiu. Znajdziecie tu co nieco z literatury dziecięcej, sporo starszych dzieł oraz kultowe powieści XX czy nawet XXI wieku, w tym niewiele nowości wydawniczych. Oczywiście z dziką radością wymieniłabym kilka tytułów, ale ogólnie rzecz biorąc, wybór jest na tyle szeroki, że każdy znajdzie tu jakąś ciekawą propozycję dla siebie – albo zapuści się w kompletnie niespodziewane literackie światy.

Przyjemność bez konieczności

Czy będę czytała książki z proponowanej listy? Na pewno nie będę się na tym skupiała, ale myślę, że jeśli zabraknie mi pomysłu na lekturę albo uznam, że chcę spróbować czegoś nowego, to skorzystam z którejś z propozycji.
Zrobiłam mały rachunek sumienia, zdrapałam prawie wszystko, co trzeba było zdrapać, i wyszło mi, że jeszcze mogę trochę pożyć – albo, patrząc na to z drugiej strony, pewnie jeszcze trochę pożyję, więc zdążę zdrapać, co trzeba.

Inne propozycje

Odnoszę wrażenie, że drapanie zrobiło się w ostatnim czasie modne (sama lubię drapać, a do swojego bujo zakupiłam takie minizdrapki, pod którymi ukrywam niespodzianki). I dobrze, bo im większy wybór, tym lepiej. "100 książek do przeczytania przed śmiercią" to tylko jedna z takich propozycji dostępnych na rynku. 
Ostatnio natknęłam się też na świeżutką propozycję od maobmaze. Zresztą, zobaczcie sami – świetnie się prezentuje!



Można też inaczej. Jeśli nie macie ochotę na wprowadzenie swoich niecnych planów w życie, możecie samodzielnie przygotować taki gadżet – spersonalizowany plakat możecie przygotować u zdrapcie. Wy wybieracie tytuły. Myślę, że to świetna opcja, by rozczytać dziecko (zaproponować mu samodzielne odkrywanie kolejnych tytułów – świetna zabawa) albo podsunąć swoje ulubione tytuły przyjaciółce.


Taka zdrapka nie musi oczywiście zawierać książkowych propozycji. Znajdzie się również coś dla zapalonych wędrowców, smakoszy whisky czy kinomanów. Można spróbować zrobić też coś podobnego samemu (kupujemy tylko naklejane zdrapki i... w sumie nie ogranicza nas poza wyobraźnią.

Jak się Wam podoba? Skusicie się na którąś z opcji?