poniedziałek, 17 lutego 2020

Maltretowanie w imię miłości: "Coraz mniej milczenia" M. Fox



Nasze przeżycia zawsze wydają nam się jedyne i niepowtarzane. Bo takimi są dla nas przynajmniej w sferze emocji. A fakty? Te, niestety są powtarzalne, banalne, u jednych bardziej, u drugich mniej okrutne.

Marta Fox, Coraz mniej milczenia, Siedmioróg, Wrocław 2004.


Coraz mniej milczenia autorstwa Marty Fox stało na moim regale od... nawet nie wiem, od kiedy, bo nie mam pojęcia, skąd wzięła się u mnie ta książka. W każdym razie stała sobie na najwyższej półce i czekała, kiedy się w końcu ogarnę i wezmę za lekturę. Powiem Wam, że nie wiem, czemu tak długo zwlekałam. Bardzo cenię sobie literaturę faktu, choć muszę przyznać, że czasem ciężko jest mi przebrnąć przez wiele obrazów; tym trudniej im mocniej przylegają one do dzieci.

Cztery oblicza dramatu


Nie od dziś wiadomo, że to, w jaki sposób dzieci są wychowywane, ma szalenie istotne znaczenie w ich dorosłym życiu. 

Dzieci wychowują się w różnych środowiskach, bo przecież nikt nie ma wpływu na to, w jakiej rodzinie się urodził. Gdyby zrobić przegląd metod wychowawczych, okaże się, że ile głów, tyle opinii. Oczywiście każdy chce jak najlepiej, więc próbuje wyprowadzić młodego człowieka, przysposobić go do dorosłości po swojemu. To "po swojemu" często budzi jednak kontrowersje  w sumie zawsze, bo przecież zawsze znajdzie się jakiś lepszy sposób

Tyle się teraz mówi o przemocy wobec dzieci, o niszczącym znaczeniu (przecież tylko) klapsa, gdy po drugiej stronie tej wychowawczej barykady znajdziemy tzw. bezstresowe wychowanie. Czyli, albo dziecko dostanie lanie, bo inaczej się nie da (oj, niegrzeczne było), albo hulaj dusza, piekła nie ma, a że wejdzie przy okazji na głowę, cóż, bywa i tak. 

Najtrudniejsze w rodzicielstwie jest chyba znalezienie tego złotego środka  stawiać granice, ale bez bicia. Da się? Owszem i nikt mi nie wmówi, że to nie jest możliwe.   




Coraz mniej milczenia to książka oparta na faktach, a dokładniej rzecz ujmując, to opowiadania, które powstały na bazie zwierzeń osób (teraz już dorosłych), które przeszły w dzieciństwie przez piekło. Poznamy cztery historie. 

Pierwsza dotyczy Danusi, która została zabrana od rodziców i wychowywana przez "ciocię" twardą ręką; w tej opowieści nie zabraknie też wzmianki o kościelnej pedofilii. 

Druga obejmuje wspomnienia Marysi, która miała bliższe kontakty z Wujaszkiem Wanią. 

Trzecia to opowieść o (pełnoletniej) Beacie, która nawiązała kontakt ze swoją nauczycielką. Poza tym dziewczyna skrywa jeszcze jeden sekret z dzieciństwa, który być może wpłynął na jej preferencje seksualne. 

Bohaterem czwartej i ostatniej jest Marcin, który również miał trudne dzieciństwo, choć tu obyło się bez wykorzystywania seksualnego.

Każda z tych historii jest inna, ale każda jest świadectwem krzywdy. Opowieści są wstrząsające  bije z nich autentyczność, smutek i strach. To robi wrażenie, ale następująca w drugiej części rozmowa z dorosłą już osobą, jest po prostu nie do pomyślenia. Warto tu zaznaczyć, że nie wszyscy zdecydowali się na spotkanie twarzą w twarz z autorką. Jak wielkiej trzeba odwagi, by mówić o takich rzeczach, by wydobywać na światło dzienne wspomnienia, których wolałby się nigdy nie mieć?  

Ludzie starają się poradzić sobie z przeszłością, ale to wcale nie jest takie proste  nawet po latach i nawet wtedy, gdy często ich oprawcy już nie żyją. Autorka pokazuje nam zatem, w jaki sposób ten proces "wychowywania" wpływa na to, kim się stajemy, jacy jesteśmy, czego pragniemy, a czego unikamy.

Coraz mniej milczenia


Rozmówcy autorki trafili do niej po przeczytaniu ogłoszenia, w którym pisarka zachęca do zwierzeń  te, być może, miały znaleźć się w książce. Historii nadeszło wiele, a jednak Fox postawiła na te cztery osoby. Dlaczego? W swojej książce chciała ukazać dzieciństwo spędzone z rodzicami lub pod opieką innych dorosłych opiekunów, którzy zafundowali dzieciom koszmarny los. Nie chodziło tu o środowiska patologiczne, ale o krzywdzenie z premedytacją w imię miłości czy chorych ambicji. Chodziło o zdemaskowanie tych dorosłych, którzy wierząc w swoje dobre intencje  bili, znęcali, molestowali.

Coraz mniej milczenia to dziwny twór, bo z jednej strony opowieści, które tu znajdziecie są obrzydliwe  tak o nich myślimy, takimi je postrzegamy  ale z drugiej strony warto zaznaczyć, że nie znajdziecie tu (szczególnie w opowiadaniach poprzedzających wywiady) hiperbolicznych opisów czy przejaskrawionych emocji. Obraz został nieco wygładzony  takie można odnieść wrażenie, biorąc pod uwagę to, z czym spotkamy się w literaturze faktu  a jednak trafia mocno, celnie i zostaje w pamięci.

Padają tu bardzo ważne słowa. Często w mediach słyszy się o podobnych sprawach, choć bardziej krwawych, mniej moralnych, tych, od których wszystkie włosy stają dęba, a łzy stają w oczach. I owszem, z pewnością wiele razy trafiliście na "mocniejsze" historie. Tu jednak liczy się właśnie ta konkretna opowieść, tej konkretnej osoby, dla której krzywda wyniesiona z dzieciństwa, jest jedyna w swoim rodzaju, wyjątkowa. I myślę, że to doskonałe podejście do tematu, bo jak oceniać, jak ustalić odpowiednią hierarchię bólu?

Marta Fox podjęła bardzo trudny, wciąż uznawany za tabu, temat. I chwała jej za to. Mam nadzieję, że z każdym dniem będzie coraz mniej tego milczenia, że wiele spraw z dzieciństwa zostanie przepracowanych, a ci, którzy musieli mierzyć się w nierównej walce z bestialstwem, znajdą ukojenie.