środa, 26 lutego 2020

Nikogo nie obchodzi prawda: "Nie patrz" M. Moss



Każdy człowiek ocenia. Choćbyśmy się z całych sił wzbraniali, nie wyzbędziemy się pewnych wrodzonych cech.

Marcel Moss, Nie patrz, t. 2, Filia, Poznań 2020.



Nie patrz autorstwa Marcela Mossa to kontynuacja książki pt. Nie odpisuj, o której jakiś czas temu pisałam. Jak wypadał drugi tom? Powiem Wam, że jestem zdziwiona, bo dalsze losy bohaterów oraz wyjaśnienie większości wątków poruszonych (ledwie muśniętych) w jedynce zrobiło na mnie wrażenie. Teraz elementy wskoczyły na swoje miejsce, a motywy stały się namacalne. To lubię.

Ludzie oceniają


W dalszym ciągu mamy tu do czynienia z instagramowym profilem, który zrzesza ludzi chcących się zwierzyć. To własnie tu znajdziemy punkt wyjścia do całej opowieści. 

Ewa jest świetną psychoterapeutką, która co prawda topi niepowodzenia natury prywatnej w alkoholu, ale trzeba przyznać, że gdy trzeba, potrafi stanąć na wysokości zadania. Kobietę (poza nieudanym związkiem) gnębi jednak coś więcej – broni ona pewnego niewygodnego sekretu (to już wiem z pierwszego tomu), którego z pewnością nie chciałaby nikomu ujawniać. 

Życie bywa jednak przewrotne, zatem nigdy nic nie wiadomo. Ewa nie uwolni się tak  szybko od przeszłości, o której nieustannie przypomina jej Martyna. Pacjentka szpitala psychiatrycznego wysłała jej bowiem film i grozi jego upublicznieniem. Psychoterapeutka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że gdyby nagranie wyszło na jaw, byłaby skończona. Nie pozostaje jej nic innego, jak przyjąć propozycję: przeprowadzi prywatne śledztwo w sprawie pewnego morderstwa. Kobieta nie ma wyboru, podejmuje zatem wyzwanie, które zaprowadzi ją tam, gdzie nigdy nie chciała się znaleźć.

Z wątkiem śledztwa wiążą się inne, które w pewnym momencie elegancko się zazębiają i odkrywają przed czytelnikiem szokującą prawdę.

Wszystko jasne


O ile pierwszy tom pozostawił mnie w zawieszeniu i z ogromnym niedosytem, o tyle Nie patrz to już wyższa szkoła jazdy. To książka, o której długo myślałam po zakończonej lekturze (tu możemy się spodziewać kontynuacji), która zrobiła na mnie wrażenie. Szczególnie przypadły mi do gustu dwa wątki: bezpodstawnego oskarżenia oraz powiązanego z tym linczu (taka sytuacja każe nam zastanowić się nad wydawaniem sądów i rzucaniem niewybrednych komentarzy); drugi wątek jest natury czysto psychologicznej – pokazuje nieoczekiwaną przemianę dyktowaną miłością. Tej sytuacji przyglądałam się z nieskrywaną fascynacją. 

Naprawdę myślisz, że ktokolwiek weźmie twoją stronę?
Nikogo nie obchodzi prawda!

Opowieść zaczyna się mocno, brutalnie i hm... dość nietypowo. Mamy tu mężczyznę, który czeka na swoją panią i powiedzmy to: ich związek znacznie odbiega od pospolitości. O tym jednak nie powiem nic więcej – w każdym razie to konkretny początek czegoś większego.

Książkę czyta się szybko, bo jest wciągająca. Opowieść jest pełna zawirowań, zwrotów akcji, a do tego trzyma odpowiednio w napięciu i, co ważne, zmusza do myślenia, zastanowienia się nad przewrotnością losu. Każdy zakończony rozdział zachęcał mnie do wczytania się w kolejny – nie mogłam się doczekać, kiedy dojdę do finału i w końcu zrozumiem dokładnie, o co w tym wszystkim chodzi. Zakończenie tej opowieści (pomijając wstęp do kontynuacji) jest satysfakcjonujące – cieszę się, że odkryłam tajemnicę Ewy, ponieważ to doskonale wyjaśnia jej zachowanie (moim zdaniem irracjonalne), z którym przyszło mi się mierzyć w Nie odpisuj.

W sumie niewiele więcej można powiedzieć o tej powieści, by nie zdradzić tego, co w niej najlepsze, i nie zepsuć Wam przyjemności z obcowania z treścią (odkrywania tajemnic, rozważania opcji, przyglądania się przemianom, które zachodzą w bohaterach). Mam jednak nadzieję, że tyle wystarczy, by zachęcić Was do lektury.

Nie patrz to historia, która podzieliła czytelników. Wiem, że niektórzy poddali się już po przeczytaniu prologu (mocny wstęp) i w sumie się nie dziwię. Atmosfera tu jest duszna, momentami paskudna i wyobrażam sobie, że wielu czytaczy spojrzy na pewne wątki z obrzydzeniem. Moim zdaniem to jednak świetny thriller, który przeczytałam z przyjemnością, uwagą i nie darowałabym sobie, gdybym zakończyła moją przygodę z Mossem na Nie odpisuj. Drugi tom jest zdecydowanie lepszy!