niedziela, 8 marca 2020

Działalność irracjonalna: "Polowanie na mordercę" R. Caine



Człowiek zawsze trzyma klucz do własnej klatki.
Trzeba tylko znaleźć odwagę, żeby go użyć.

Rachel Caine, Polowanie na mordercę, przeł. A. Napieralski, t. 3, Filia, Poznań 2019.


Kobieta, która przetrwała bardzo wiele, może być wzorem do naśladowania dla innych. Może służyć radą i pomocą. To właśnie w niej szuka się oparcia, bo przecież już przez TO przeszła, więc musi mieć gotowy plan działania. Oczywiście warto dzielić się swoim doświadczeniem i  bezinteresownie pomagać, ale są takie sytuacje, kiedy trzeba umieć powiedzieć "nie". Nie wszyscy jednak to potrafią.

Polowanie na mordercę to trzeci tom cyklu Stillhouse Lake autorstwa Rachel Caine. Zanim weźmiecie się za lekturę tej powieści, koniecznie zapoznajcie się z poprzednimi częściami, ponieważ jedynie wtedy zyskacie pełen obraz sytuacji. 


Zerknijcie na opinie o poprzednich tomach:
* Żona mordercy (t. 1)

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że każdy tom zawiera osobną historię – akcja kręci się wokół innego zdarzenia, choć wszystkie są ze sobą mocno połączone. To tak, jakby na bazie pierwszej fabuły oprzeć następujące potem działania bohaterów. 

W paszczę lwa


Gwen stara się już nie ukrywać, by zapewnić dzieciom w miarę normalne życie, bierze nawet udział w telewizyjnym talk show, by opowiedzieć wszystkim swoją historię i ostatecznie oczyścić dobre imię własnej rodziny. Rzecz jasna, nie wszystko pójdzie po jej myśli. Kobieta, dzieląc się z ludźmi szczegółami ze swojej przeszłości, staje się kimś naprawdę wyjątkowym – jest silną matką, która potrafi znaleźć wyjście z każdej, nawet tej kompletnie beznadziejnej sytuacji. Wtedy zaczynają się telefony.

Do Gwen wydzwaniają kobiety, które potrzebują pomocy, porady, a ta nie potrafi odmówić im chwili rozmowy i dzieli się z nimi pomysłami na rozwiązanie ich problemów lub po prostu powala im się wygadać. Pewnego dnia dzwoni do niej kobieta z małego miasteczka, która błaga o pomoc: oni wiedzą, że ona wie, więc jej życie jest zagrożone, a do tego bardzo martwi się o nastoletnią córkę. Mieszkanka Wolfhunter prosi, by Gwen przyjechała – przez telefon nie chce udzielić jej więcej informacji. 

Kolejny telefon z tej zabitej dechami dziury wykonuje wspomniana córka, która mówi, że jej matkę zamordowano – dosłownie przed chwilą! Cóż, Gwen pakuje cała rodzinę do auta i rusza w nieznane, by wesprzeć nastolatkę. Sama pcha się w paszczę lwa...

Gwen stała się kobietą, która potrafi dokonać wszystkiego – absolutnie nic nie jest w stanie jej pokonać i z każdej sytuacji potrafi znaleźć jakieś wyjście. Jej plan powrotu do normalności nieco zaburza odbiór i sprawia, że staje się bardziej ufna. Wciąż wszyscy są podejrzani, ale składa czasem życie swoje i dzieci w obcych rękach.

To jednak nie wszystko, bo przeszłość wciąż jest żywa w pamięci wielu ludzi, a i sieć wciąż ocieka nienawiścią.

Naciągana ta historia



Ta historia jest może i ciekawa, ale zupełnie nielogiczna. Nie pojmuję tego, co tu zaszło. Wyobraźcie sobie, że chcecie jak najlepiej dla swoich dzieci i staracie się przy tym za bardzo nie wychylać (może odrobinkę), aż tu nagle, na własne życzenie, ładujecie siebie (wraz ze swoją rodziną) w sam środek piekła. Dlaczego? Bo tak. Bo ktoś Was o to poprosił. Co jest najlepsze? To ktoś, kogo nie znacie! Obca osoba, która dostała Wasz numer z poleceniem: "Ona ci pomoże, zadzwoń". Jakim trzeba być bezmózgiem, by tak postąpić? Wydawało mi się, że Gwen niczym mnie nie zaskoczy, a tu proszę – bohaterka wykazała się kompletnym brakiem instynktu samozachowawczego, choć przecież ma obsesję na punkcie bezpieczeństwa... Nie kupuję tego. Zupełnie. 


Myślę, że już dawno wyszliśmy z kryminału, a ruszyliśmy w stronę sensacji, i to takiej z przytupem, choć mocno naciąganej. Będą strzelaniny, pościgi oraz liczne przesłuchania, ba! nawet tajemnicze przejścia! Bohaterka ładuje się w bagno, zawsze trafiając tam, gdzie coś jest nie tak. I wychodzi cało z opresji. Można odnieść wrażenie, że ona i jej partner są kuloodporni, a kiedy mają problemy, zawsze pojawi się ktoś, kto wyciągnie ich z tarapatów (albo sami się wyciągają).

Książkę początkowo czyta się mozolnie (znów te niefortunne opisy niczego, co wniosłoby cokolwiek do treści), ale kiedy przejdzie się początkowe rozdziały, akcja nabiera tempa – czasem zawrotnego – więc nie jest nudno. Może i nierealnie, ale z pewnością o znużeniu nie może być mowy. Obok akcji pojawia się, jak zwykle, sporo rozmyślań – dokładnego wałkowania wątków z przeszłości, próby przewartościowania, chęć rozpoczęcia czegoś nowego, ale i strach, który nie pozwala ruszyć z miejsca.

Wiem, że wkrótce pojawi się kolejny tom, ale myślę, że na Polowaniu na mordercę zakończę swoją przygodę z Gwen i jej rodzinką. Myślę, że tyle wystarczy. Żona mordercy rozpoczynająca cały cykl posłużyła autorce jako wstęp do dłuższej opowieści, która niestety mnie nie przekonuje – chyba nie potrafię zaufać kobiecie, która działa kompletnie irracjonalnie, odnosząc przy tym wielkie sukcesy. Nawarstwiające się zbiegi okoliczności również przestały mnie bawić, a mocno sensacyjny wydźwięk nie robi na mnie wrażenia. Na bazie pierwszego tomu może powstać jeszcze wiele przygód Gwen, która, jak sama wspomina, zamierza zająć się zbrodnią zawodowo. Kibicować już niestety nie będę...