piątek, 13 marca 2020

Interaktywna gra książkowa: "Dziennik. Wyprawa 1907" G. Kafas



Nikt do końca nie wierzył w jego istnienie. Marynarze nie chcieli nawet wymawiać tej nazwy. Legendarny dziennik pokładowy  wyprawy morskiej z 1907 roku owiany był tajemnicą. Aż do dziś.

Giorgos Kafas, Dziennik, Wyprawa 1907. Interaktywna gra książkowa, przeł. M. Gołebiowski, Grupa Wydawnicza Foksal Sp. z o.o., Warszawa 2019.

Foxgames proponuje poszukiwaczom wrażeń, miłośnikom łamigłówek i znudzonym codziennością osobom, które pragną zająć czymś czas, nową przygodę. Znów musimy stanąć na wysokości zadania i wziąć sprawy w swoje ręce. Czeka nas naprawdę trudna przeprawa. Gotowi? 

Interaktywna gra książkowa


By zmierzyć się z wyzwaniem będziecie potrzebowali:

  • jednego egzemplarza Dziennika (albo i większej liczby  z powodzeniem można uczynić z rozwiązywania zagadek małą rywalizację na rodzinnym czy przyjacielskim poziomie);
  • połączenia z internetem (wszelkie odpowiedzi wpisuje się na dedykowanej stronie internetowej);
  • ołówka, który niewątpliwie ułatwia pracę z tym tekstem (na sucho może być trudniej);
  • nożyczek.





Dziennik. Wyprawa 1907 wciąga, a przy tym wysysa z nas poczytalność. Wchodząc na stronę internetową, mamy również możliwość wykorzystać podpowiedzi (wskazówki), które mogą być niezwykle pomocne przy poszukiwaniu odpowiedzi. Jednak coś za coś. Decydując się na mała podpowiedź tracimy punkty poczytalności  to my decydujemy, jak szybko pogrążymy się w szaleństwie, a zagrożenie rośnie wraz z liczbą odkrytych podpowiedzi oraz  kiedy już nie mamy w ogóle pomysłu na rozwiązanie zagadki  rozwiązań.

Bądźcie uczciwi! Kto powiedział, że obłąkany szaleniec nie może dojść do prawdy? Poza tym za każdą poprawną odpowiedź zyskuje się punkty dodatkowe, więc kto wie, może uda się Wam wyjść bez szwanku z tej sytuacji i zakończyć wyprawę we w miarę dobrej kondycji? 


Do rozwiązania mamy całkiem sporo zagadek, łamigłówek, gier słownych. Każda kończy się wpisaniem słowa kodowego na dedykowanej stronie w Dzienniku. 44 przygody to świetna okazja do wysilenia szarych komórek. Co ważne, jeśli chcemy przejść do kolejnej zagadki, musimy się najpierw rozprawić z poprzednią. Oczywiście można próbować oszukiwać, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy.


Dziennik. Wyprawa 1907 jest bogato ilustrowaną propozycją, choć poza wskazówkami wizualnymi (ilustracje są klimatyczne) ogromną rolę pełni tu również słowo (czasem pojedyncze, a częściej cały tekst) pisane. Trzeba się wczytać, skojarzyć, pokombinować. Wiele razy coś zakreślicie, wykreślicie, będziecie rozkładali na części pierwsze. 


Wszelkie umiejętności, którymi dysponujecie, mogą okazać się przydatne. Zagadki są skonstruowane w ten sposób, by nie było nudy – opierają się na różnych schematach. Czasem wystarczy zdolność kojarzenia faktów, innym razem będzie trzeba podejść do sprawy "matematycznie". Bezcenna okaże się logika, ale też i spostrzegawczość. Właściwie, jestem pewna, że wielokrotnie dacie się zaskoczyć. Podejrzewam też, że wielokrotnie zaskoczycie sami siebie, bo zdarzy się, że przyjdzie chwila nagłego olśnienia!


Trudność zagadek została zróżnicowana, choć nie jest powiedziane, że coś trudnego będzie takim właśnie dla Was. Innym razem zaskoczy Was fakt, że coś było banalnie proste, wręcz oczywiste, a Wam nie udało się rozwiązać łamigłówki bez podpowiedzi (za każdym razem możecie skorzystać z niej dwukrotnie) albo nie uda się wcale. Bywa i tak.

Czy to się sprawdza?


Coraz częściej można trafić na książki, w których proponuje się coś więcej niż tylko fabułę. Interaktywne gry książkowe oparte są na pracy z tekstem, filtrowaniu, poszukiwaniu oraz wykorzystaniu sieci, gdzie znajdujemy potwierdzenie naszych podejrzeń lub nie.

To świetna zabawa, która pozwala spędzić czas w rodzinnym gronie i spożytkować go w sposób ciekawy; takimi miły przerywnik w codzienności. Zbliża, zmusza do myślenia i wywołuje dyskusję. Pojawia się tu zjawisko wzajemnego nakręcania, taki łańcuszek myślowy  ktoś rzuci myśl, ktoś inny podłapie, obróci i wywinie na drugą stronę  tym sposobem można wiele wspólnie osiągnąć. 

Dziennik. Wyprawa 1907 można oczywiście rozbroić w pojedynkę. Warto tu robić sobie przerwy  odłożyć czasem tę opowieść, by jakiś czas później powrócić do niej z przewietrzoną głową. Czasem takie oderwanie się naprawdę pomaga  ta chwila olśnienia, o której wspomniałam, jest wręcz zaskakująca.

Cieszę się, że tego typu rozrywki nie ominęły polskiego rynku książki, bo to wciąga i fascynuje. Dziennik. Wyprawa 1907 to świetna propozycja dla tych, którzy chcą przeżyć książkową przygodę w nieco innym wydaniu niż podążając za bohaterami powieści. 

Ja jestem na tak i z pewnością sięgnę po kolejne tego typu propozycje. A moja niepoczytalność? Cóż, stwierdzono...


Jeśli zainteresowała Was ta propozycja, zerknijcie jeszcze na Dziennik 29. *klik*