sobota, 28 marca 2020

Niesamowita podróż przez śmierć i życie: "Pięć osób, które spotykamy w niebie" M. Albom



Młodość, niczym najczystsze szkło, odbija ślady rąk, które jej dotykają. Jedni rodzice zostawiają smugi, inni rysy, jeszcze inni rozbijają dzieciństwo na małe kawałeczki o ostrych krawędziach, których już potem nigdy nie da się skleić.

Mitch Albom, Pięć osób, które spotykamy w niebie, przeł. J. Puchalska, Zysk i S-ka, Poznań 2019.



Zawsze, kiedy sięgam po książkę liczącą nie więcej niż dwieście pięćdziesiąt stron, zastanawiam się, czy autor podoła. Zwięzła forma sprzyja niedopowiedzeniom i często pozostawia czytelniczy niedosyt. Taka lakoniczność wymaga również nadania historii odpowiedniego tempa, a przy tym pewnego wyczucia w dawkowaniu emocji. Wydaje mi się, że łatwiej jest przekazać opowieść, bazując na większej liczbie stron, co daje po prostu więcej możliwości. 

Pięć osób, które spotykamy w niebie autorstwa Mitcha Alboma to opowieść niepozorna, która może do najkrótszych nie należy, a jednak jest tak wyważona, że można bez problemu pochłonąć ją w jeden wieczór. Czy poruszając tak ważne problemy jak życie i śmierć, można ograniczyć się tych dwustu stronic, czy tyle wystarczy?

Na kogo trafimy?


Eddie ma już swoje lata, jednak wciąż pracuje jako konserwator urządzeń w wesołym miasteczku. Doskonale zna się na swojej robocie, bo poświęcił temu zajęciu (poznawaniu tajników mechanizmów i tego typu sprawom) niemal całe swoje życie.

Pewnego dnia dochodzi do straszliwego wypadku  wagonik jednego z urządzeń ulega awarii i spada, pędząc na małą dziewczynkę, która bawi się u podnóża maszyny. Edward, choć już nie pierwszej młodości, rusza na pomoc małej i... i właściwie nie ma pojęcia, czy jego działania przyniosły oczekiwane rezultaty i dziecko zostało uratowane.



Mężczyzna trafia do nieba, a wędrując przez kolejne "miejsca", spotyka na swojej drodze pięć osób, które w jakiś sposób miały wpływ na jego życie. Eddie spędzi z każdym chwilę (właściwie trudno mówić tu o ramach czasowych), a każde z tych spotkań pomoże mu pogodzić się ze sobą i zrozumieć co nieco  przynajmniej takie jest założenie.

Niesamowita podróż


Powiem Wam, że bardzo długo polowałam na tę książkę  odkąd zobaczyłam ją na liście książek BBC, które trzeba przeczytać, i zapoznałam się z opisem, miałam ogromną ochotę zgłębić ten temat. Nie było to jednak takie proste, ponieważ nigdzie nie mogłam dorwać tego tytułu. Sprawę zatem odłożyłam, ale z mocnym postanowieniem, że kiedy tylko nadarzy się odpowiednia okazja  przeczytam. I w końcu się udało. Wydawnictwo Zysk wznowiło tę opowieść, co zapewne miało wiele wspólnego z premierą kontynuacji (Kolejna osoba, którą spotkamy w niebie, o której też w swoim czasie opowiem). Przeczytałam obie  na jednym wdechu.

Pięć osób, które spotykamy w niebie to niesamowita opowieść o życiu i śmierci, mocno naszpikowana przemyśleniami, pełna filozoficznych rozważań. Co ważne, nie dostaniecie tu gotowej regułki czy przepisu na radosne odejście, ale opowieść dającą się zinterpretować wedle swoich potrzeb. Brak tu nachalnego ględzenia, a w zamian pojawia się po prostu droga, którą musi przejść nasz główny bohater  myślę, że będziecie mu towarzyszyć z przyjemnością.

Opowieść jest  mimo niewielkich rozmiarów  pełna i bardzo ciekawie skonstruowana; myślę, że wiele Was tu zaskoczy. Na uwagę zasługuje może nie tyle akcja (choć tej w sumie nie brakuje), co bardzo kreatywne i szalenie uczuciowe podejście do tematu. Nie wiem, czy można znaleźć w niej ukojenie albo odpowiedzi na swoje pytania (chyba każdy zastanawiał się kiedyś, co będzie potem), ale jestem przekonana, że takie spojrzenie na niebo potrafi wywołać ogrom emocji  bardzo różnych, głębokich i niezależnych od wiary. Dodam jeszcze, że to nie jedna z tych dołujących książek, nad którymi szlocha się godzinami (łezkę uronimy, owszem), ale bardzo optymistyczna, pełna miłości i takiego zaraźliwego optymizmu historia.

Z całego serca polecam Wam lekturę tej powieści. Obiecuję, że nie zajmie wiele czasu (przynajmniej jej przyswojenie), ale zostanie z Wami na dłużej, a z pewnością nie pozostawi Was obojętnymi. Mnie się bardzo podobało, więc od razu skorzystałam z możliwości przeczytania kontynuacji (równie dobrej). Polecam.