środa, 25 marca 2020

Ofiara oprawcą?: "Komendant. Życie Salomona Morela" A. Malinowska


Czy można w pracy, przed wejściem do domu, zostawić własne okrucieństwo?


Anna Malinowska, Komendant. Życie Salomona Morela, Agora SA, Warszawa 2020.




Rok 2020 zdecydowanie obfituje w publikacje poświęcone czasom II wojny. Wśród wielu  właściwie ogromu tytułów  tytułów znajdziemy te będące wymysłem autorów (elegancko nazywa się to "inspirowaniem prawdziwymi wydarzeniami"), które   podane w fabularnej formie  mają nieco przybliżyć nam życie w tamtych latach. Obok powieści znajdziemy też publikacje odnoszące się bezpośrednio do źródeł, czerpiące z dostępnych dokumentów, a przy tym opierające się na rozmowach z ludźmi, którym bezpośrednio temat dotyczy. Nie mam nic przeciwko tej pierwszej formie  zawsze z zainteresowaniem wchodzę w kolejną opowieść, choć przyznaję, że ostatnio poczułam przesyt tych wyrastających jak grzyby po deszczu dzieci, krawcowych, kucharek z Auschwitz (być może sięgnę jeszcze po takie tytuły)  ale zdecydowanie bliższa jest mi ta druga. 

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Agora SA miałam możliwość przeczytania najnowszej książki autorstwa Anny Malinowskiej, o której zresztą pisałam już dawno temu – przy okazji recenzji Brunatnej kołysanki. O Komendancie chciałam opowiedzieć Wam jeszcze przed premierą (ta jest dziś), ale to okazało się niewykonalne. Powód jest bardzo prosty: do tego typu publikacji niewątpliwie potrzeba uwagi, zaangażowania i uzupełniania zdobytych informacji (na bieżąco). Nie mogłam po prostu przelecieć przez tę książkę – takim opowieściom zdecydowanie należy się pełne skupienie.

Ofiara oprawcą?


Reporterska opowieść Anny Malinowskiej przenosi czytelnika do roku 1942  to właśnie wtedy, w grudniu, młody Żyd Szlomo traci niemal całą swoją rodzinę (zostali wywleczeni z kryjówki i rozstrzelani). Chłopak na początku 1943 roku poszedł do lasu  wtedy zaczęło się jego partyzanckie życie.

Po latach, kiedy zagrożenie II wojną światową mija, Szlomo  znany już wówczas jako Salomon Morel  zaczyna swoją karierę w więziennictwie. Ścieżka jego kariery wiedzie przez obóz Zgoda w Świętochłowicach (tu w bestialskich warunkach przetrzymywano  głodzono, bito i gwałcono  Ślązaków z tzw. volkslisty), potem został funkcjonariuszem w Więzieniu Progresywnym dla młodych zlokalizowanym w Jaworznie, gdzie prowadzono "eksperymentalny" projekt nawrócenia młodzieży na dobre tory. To jednak nie koniec: przez chwilę był w Opolu, pracował też w Katowicach i innych miejscach.

Wyliczono, że w więziennictwie przepracował 23 lata, 6 miesięcy i 22 dni. Miał 49.

Morel był niewątpliwie wyjątkowym człowiekiem  dla znajomych i rodziny ideał, dla więźniów najgorszy wróg i urzeczywistnienie wszelkich koszmarów. Znany jako "wariat", który uśmiechem, śpiewem i dowcipem potrafił odnaleźć się w każdym towarzystwie, ale też jako potwór  bezwzględny, zimny i paraliżujący samym spojrzeniem.

Zbyt silne, charyzmatyczne jednostki mogą zrobić dużo złego.


Anna Malinowska opowiada nam historię tego człowieka  kochającego ojca i postrachu więźniów. Lektura Komendanta to wieloletnia podróż w poszukiwaniu prawdy. Czy Salomon zostanie oskarżony o zbrodnię przeciwko ludzkości? Czy strata, która dotknęła go w młodym wieku, miała wpływ na to, jakim potworem się stał?

W poszukiwaniu prawy


Sięgając po książkę pt. Komendant. Życie Salomona Morela z pewnością nie można oczekiwać łatwiej i przyjemnej przeprawy. W obliczu cierpienia, które wyziera z tej historii, trudno mówić o przyjemnej przebieżce, choć biorąc pod uwagę samego Morela, można orzec, że życie może być pełne kolorów  mimo bolesnej przeszłości. Nie wiem, czy śledziliście losy Komendanta  ja przyznaję, że pierwszy raz słyszę o tym człowieku  więc nie będę zdradzać zakończenia tej opowieści. 


Autorka opiera historię Morela głównie na literaturze (bibliografia jest bardzo obszerna i szczegółowa) oraz na rozmowach, które przeprowadziła z potomkami lub też (jeśli było to jeszcze możliwe) byłymi więźniami obozów i więzień, którym udało się przeżyć rządy Salomona. Wyciąganie informacji od ludzi, których dotknął ten 1945 rok (i lata późniejsze), okazało się trudnym zadaniem  z różnych względów: Ślązacy chcieli zapomnieć, nie chcieli mówić (pamiętali, owszem, bo trudno wyprzeć taki ogrom bólu z pamięci, ale początkowo nie mogli o tym mówić, a potem niewielu miało ochotę na powrót do tamtych dni).

Autorka podsuwa czytelnikowi bardzo ważne pytania, z ktorymi ten musi się zmierzyć. Nie powiem, że igra z nim i podpuszcza – absolutnie nie ma o tym mowy – ale podaje fakty, pod dyskusję poddaje wypowiedzi najbliższych Morela i znajomych. Zmusza nas do zastanowienia się na tym, czy ktoś – ktokolwiek – ma prawo decydować o ludzkim życiu, czy posiada prawo do zemsty (z powodów osobistych, ale też ideowych), czy w ogóle można przebaczyć komuś jego bestialskie zachowania?

Oceniając ich postępowanie, trzeba wziąć pod uwagę traumy, jakie przeszli w czasie wojny, co oczywiście ich nie usprawiedliwia.


To jednak nie wszystko, bowiem ciekawy jest tu wątek postrzegania jednej osoby przez różne grupy czy społeczności  w końcu zawsze, gdy dzieje się coś złego  uruchamia się sąsiedztwo, które albo twierdzi, że to taki dobry człowiek był, albo wręcz przeciwnie  od zawsze spodziewali się takiego czegoś. Powiem Wam, że po Morelu niczego się nie spodziewano, a wręcz istnieli tacy, którzy z pełnym przekonaniem wierzyli w jego niewinność.

Reporterska opowieść jest pełna emocji, jednak  co mnie całkowicie zachwyca  autorka w sposób nienachalny pisze o okrucieństwach  bólu, obozie, strachu, gwałtach. Nie ocenia, nie uwydatnia, nie atakuje brzydotą, ale obraz tamtych lat  sposób jego prezentacji  pozostawia w rękach tych, którzy to przeżyli. Chyba właśnie to trafia najmocniej.

Komendant. Życie Salomona Morela to książka, którą warto przeczytać, choć już na wstępie należy założyć, że nie będzie to prosta ani lekka lektura. Treść wymaga uwagi, a docierające do czytelnika informacje  emocje, przeżycia, relacje  wymuszają konieczność zaangażowania. Nie zabraknie tu wątków politycznych, bowiem osoba komendanta została doskonale nakreślona na tle zmian społecznych czy politycznych, a przez ponad 50 lat nasz kraj przeszedł prawdziwą rewolucję. Całość uzupełniona została o liczne fotografie osób, o których mowa  w przeszłości oraz współcześnie  nie brakuje również skanów listów.

Podsumowując, jeśli szukacie naprawdę wartościowej opowieści, ta będzie idealna  jest pełna, dobrze napisana i poparta potężnymi zasobami, a do tego "uzupełniona" relacjami z pierwszej (lub jeśli to niemożliwe z kolejnej) ręki.