niedziela, 15 marca 2020

Tyle wygranych: "Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości" J. Wright



To, czy jakaś cywilizacja dobrze sobie radzi w czasie kryzysu, w bardzo dużym stopniu wynika z tego, jak zachowują się przeciętni obywatele, niemający nic wspólnego z nauką.


Jennifer Wright, Co nas (nie) zabije. Największe plagi w historii ludzkości, przeł. M. Miłkowski, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2020.



Osobisty wstęp, który możecie pominąć


Uhh, co tu napisać we wstępie? Trudno jest zarzucić jakimś żartobliwym tekstem, kiedy świat stanął w obliczu zagrożenia, nasze życie wymaga totalnej reorganizacji, a człowieczeństwo i zdolność myślenia zostały wystawione na próbę. Niestety, nie wszyscy zdają ten trudny egzamin celująco. 

Odnalezienie się w tej nowej i niewątpliwie niewygodnej sytuacji wymaga z pewnością czasu, choć  co może być pewnym problemem  niewiele go mamy, bo liczy się (jak nigdy wcześniej) tu i teraz. Teraz musimy stawić czoło niebezpieczeństwu, nie potem. Teraz musimy wziąć się w garść, nie jutro czy za kilka dni. Teraz jesteśmy odpowiedzialni za siebie i innych i wbrew pozorom bardzo wiele od nas zależy. Nie mogę już słuchać haseł typu "mnie to nie dotyczy". Dotyczy, w takim samym stopniu jak każdego.


Wiecie, ja czy mój mąż pewnie sobie z takim wirusem poradzimy – jesteśmy młodzi, silni, a doniesienia dają nadzieję na to, że przeszlibyśmy takie zakażenie nawet dobrze. Nie martwię się o nas. Martwię się o moje dziecko, które przebyło już naprawdę długą drogę i nie chciałabym, by musiało walczyć z czymkolwiek innym. 

Pomyślcie o tych, którzy znajdują się w grupie wysokiego ryzyka, nie przechodzą zakażenia lekko czy nawet bezobjawowo: o pacjentach onkologicznych (jak moja córka, która po prostu nie da rady się obronić), o seniorach, którzy często sami o sobie nie myślą i snują się bez wyraźnego powodu (a to bułeczka, a to spacerek), o Waszych rodzicach, którzy ewentualne zakażenie przejdą o wiele ciężej niż Wy. Wychodźcie tylko wtedy, gdy naprawdę musicie. My nie wychodzimy prawie wcale, prawie, bo niestety są sytuacje, których nie przeskoczymy: musimy zanieść próbkę krwi do laboratorium (od tego zależy należna dawka chemii, którą podam wieczorem dziecku), musimy odebrać leki z apteki (te, które są niezbędne w terapii), a wreszcie będziemy zmuszeni pójść do sklepu po coś na obiad, jak każdy. Boję się po prostu, że jeśli teraz tak wiele osób lekceważy tak poważne zagrożenie, to potem nie uda mi się przemknąć bezpiecznie do tego laboratorium czy apteki, bo po prostu to cholerstwo urośnie do takich rozmiarów, że nie będzie dało się go obejść.

Każdemu jest ciężko, owszem, bo ten wirus odbija się na kondycji całego społeczeństwa, uderza w nasze interesy, stawia nowe wyzwania. Być może to na Was spadnie konieczność odbycia kwarantanny  poddajcie się bez walki. Dla dobra wszystkich i Waszego również. Nadszedł taki czas, że każdy z nas będzie zmuszony podejmować trudne decyzje, bez żadnej gwarancji, że wybierzemy najlepszą opcję. To dla wszystkich nowa sytuacja... Po prostu dbajmy o siebie i innych i nie narażajmy nikogo na niepotrzebne ryzyko.

Nie trzeba być geniuszem, utalentowanym naukowcem czy lekarzem, by mieć swój wkład w walkę z chorobami: wystarczy być człowiekiem, którego obchodzą inni ludzie.

***
Co nas (nie) zabije autorstwa Jennifer Wright to nowa propozycja od Wydawnictwa Poznańskiego, której warto się przyjrzeć z wielu powodów. Pomijając fakt, że jest jak najbardziej na czasie, może wnieść wiele dobrego do naszego myślenia o zarazie, wiele nauczyć i przede wszystkim pokazać, że nigdy nie należy się poddawać, bo zawsze można wygrać. Nawet z największymi plagami w historii ludzkości.


Historie niesamowite?



Autorka poprowadzi nas przez wieki, by przybliżyć historię chorób (plag), które trawiły ludzkość wiele stuleci temu, ale też w całkiem niedawnej przeszłości, bo w XX wieku.

Znajdziemy tu dokładny opis: Zarazy Antoninów, dżumy, tanecznej plagi, ospy, syfilisu, gruźlicy, cholery, trądu, tyfusu, grypy hiszpanki, śpiączkowego zapalenia mózgu, polio, AIDS oraz, dodatkowo, metody "badania" problemów natury psychicznej  lobotomii. 

Dowiemy się dokładnie, gdzie i jak się to wszystko zaczęło. Będziemy mieli okazję przyjrzeć się metodom leczenia oraz ogólnej kondycji społeczeństwa, które musiało mierzyć z plagą. Poznamy wiele historii, przytoczonym nam zostanie sporo wypowiedzi (do każdej znajdziemy odpowiednie źródło). 

Wiecie, że pewna choroba powodowała, że ludziom gniły nosy, a inna uważana była za niemożliwie seksowną? Wiecie, że jedną z metod leczenia dżumy było układanie żab na ranach, a skuteczność mierzono tym, czy żaba wybucha, czy jednak nie? A może mieliście pojęcie o tym, że wynalazca szczepionki na polio nie udostępnił jej recepturę całkowicie za darmo, by po prostu ulżyć rodzinom, tak zupełnie bezinteresownie? 

(...) plaga nie wpływa tylko na zdrowie całej populacji. Jeśli medycyna nie utnie szybko łba chorobie, to poważny wybuch epidemii zadaje straszliwe rany w każdej sferze życia społecznego.

Z tego typu ciekawostkami będziecie mieli okazję zmierzyć się (czasem będzie tak paskudnie, że aż fascynująco) przy okazji lektury tej książki.


Nie ulega wątpliwości



Powiem Wam szczerze, że gdyby nie było, jak jest, to i tak na pewno zapoznałabym się z treścią tej książki. Plagi to w gruncie rzeczy fascynujący, choć przeważnie paskudny temat. Działanie ludzi w czasie pełnej mobilizacji, ich zachowania wobec realnego zagrożenia oraz sposób radzenia sobie z rzeczywistością w obliczu zarazy to naprawdę interesujące kwestie. Wiadomo, teraz kiedy taka dżuma już dawno za nami, a przed ospą możemy zabezpieczyć się szczepionką, kiedy mamy rozwiniętą technologię, a cała medycyna zrobiła niesamowity krok po przodu (przepaść dzieli wiedzę średniowiecznych a współczesnych lekarzy), patrzymy na całość jak na niesamowitą opowieść, wręcz nierealną.

Autorka pisze o tych okropnościach z niezwykłą lekkością i z powodzeniem wykorzystuje czarny humor, więc jeśli lubicie się pośmiać przez łzy (czasem nie zostaje nic innego), to będziecie zachwyceni. Pomijając jednak ten humorystyczny wydźwięk, pisarka nie lekceważy ani nie umniejsza wagi toczących się w przeszłości dramatów. Dla wielu z Was takie podejście jest na pewno niezrozumiałe, ale powiem Wam, że każdy radzi sobie z ciężarem na swój swoisty sposób, byle nie zwariować.

Co nas (nie) zabije to książka warta uwagi. Zawiera mnóstwo konkretnej wiedzy, przybliża warunki i sposób życia ludzi z poprzednich epok, a przy tym pokazuje postęp, którego ludzkość dokonała przez wieki. Czyta się jak dobry kryminał czy powieść postapokaliptyczną, a przeraża tym mocniej, im szybciej zdajemy sobie sprawę z faktu, że tak było. To jasne światło rzucone na problem plag, które trawiły ludzkość, a całość podana jest w bardzo przystępnej, wręcz rozrywkowej formie.

Mnie urzekło, więc polecam. Może jako poradnik przetrwania się nie sprawdzi, ale z pewnością pozwoli spojrzeć na dzieje ludzkości z nieco innej perspektywy.