środa, 29 kwietnia 2020

Nieograniczona potęga: "Niewidzialny Człowiek" H.G. Wells





Wielkie odkrycia, zdumiewające doświadczenia wywierają mniejszy wpływ na umysły niż fakty małej wagi.



Herbert George Wells, Niewidzialny Człowiek, przeł. E. Żmijewska, Zysk i S-ka, Poznań 2020.


W sumie gdybym miała wybrać sobie jakąś supermoc, to na pewno brałabym pod uwagę niewidzialność. Dlaczego? No wiecie, to przecież daje tyle możliwości! Niestety większość, jaka przychodzi mi teraz na myśl, to  powiedzmy sobie szczerze  lewe interesy. Chociaż... można by zaszyć się gdzieś choć na chwilkę i nic nie musieć, no i bezwstydnie pobiegać na golasa  taka sympatyczna opcja na naturalistów.

W każdym razie dziś chciałam opowiedzieć co nieco o Niewidzialnym Człowieku  powieści autorstwa Herberta George'a Wellsa. Co ważne? Zacznijmy od tego, że dzieła tego pisarza bez wątpienia umieścimy wśród klasyki dzieł literatury angielskiej. Niewidzialny Człowiek powstał bardzo dawno temu, bo w 1897 roku (XIX wiek), a pierwszym polskim przekładem można się cieszyć już od 1900 roku. Szmat czasu? Owszem, ale powiem Wam, że w dziełach Wellsa jest coś niesamowitego (jeśli mieliście okazję czytać Wehikuł czasu, Wyspę doktora Moreau lub Wojnę światów, to wiecie, co mam na myśli). Powieść jak najbardziej aktualna, na swój sposób niezwykła i z pewnością ponadczasowa.


Nieograniczona potęga


Do pewnej niewielkiej gospody, która mieści się w niewielkim angielskim miasteczku Iping, przybywa dość podejrzany gość. Mężczyzna ma zabandażowaną twarz ukrytą pod wielkim kapeluszem, w ogóle cały jest zakryty, a do tego wszystkiego bardzo niesympatyczny i wymagający. Nie lubi, kiedy mu się przeszkadza, stroni od towarzystwa, a jakby tego było mało sprowadził tu swoje butle, buteleczki (oczywiście okropnie przy rozpakowaniu okropnie nabrudził) i księgi. Nieraz słychać zza drzwi pokoju przekleństwa, a podłoga wciąż usiana jest roztrzaskanym szkłem.


Spodziewali się zobaczyć okropne rany, szpetotę, słowem – coś strasznego, a tymczasem nie ujrzeli nic.

Właścicielka przybytku jakoś sobie radzi z tym nieprzyjemnym gościem, czemu niewątpliwie sprzyjają rzucane przez niego na lewo i prawo, z wielką ochotą, monety. Klient nasz pan? Do czasu... W końcu prawda wychodzi na jaw, a kiedy już Niewidzialny Człowiek pokaże swoje oblicze (albo raczej go nie pokaże), życie całego miasteczka wywróci się do góry nogami.


Łatwiej jest nie wierzyć w Niewidzialnego Człowieka, niż wierzyć w niego choćby na podstawie niezbitych dowodów.



Historia powstania Niewidzialnego Człowieka, jak zwykły go nazywać gazety i szeptać o nim ludzie, jest nad wyraz interesująca. Z pewnością domyślacie się, że uczeni to w dużej mierze szaleńcy, a kiedy dać takiemu do ręki władzę nad znikaniem... nie wyjdzie z tego nic dobrego. Nasz naukowiec znalazł sposób na wykorzystanie niewidzialności i z pewnością nie przyczynił się do rozwoju ludzkości. 

Jakie możliwości daje niewidzialność? Z pewnością, gdyby zdjąć z siebie ciuchy (choć, jak główny bohater udowadnia, zimą jest to mało komfortowe), można wiele zdziałać! I w sumie nie wiadomo, czy to od człowieka zależy, jak tę sposobność wykorzysta, czy po prostu nieograniczona potęga uderza do głowy niczym woda sodowa.

Wciąż na czasie


Choć historia ta powstała w XIX wieku, wciąż jest na czasie i nadal może cieszyć sympatyków fantastyki. Zresztą, dziś motyw niewidzialności jest szeroko wykorzystywany zarówno w literaturze, jak i filmie.

Książka liczy niewiele, bo blisko 150 stron, jednak autorowi udało się w tej niewielkiej formie zawrzeć całkiem zgrabną i logiczną historię. Sporo się tu dzieje, a do tego akcja toczy się wartko i bez zbędnych ozdobników.

Motyw jest bardzo ciekawy  nie tyle niewidzialność, ale jej wpływ na życie i wybory człowieka. Poza tym perspektywa biegania na golasa po angielskich miasteczkach brzmi, co najmniej, intrygująco. 

Książki nie mogę zaliczyć do najlepszych dzieł Wellsa, z którymi miałam dotychczas do czynienia  w sumie jest najsłabsza  ale poznałam tę opowieść z przyjemnością i zainteresowaniem. Biorąc pod uwagę fakt, że od premiery minęło już trochę czasu, trzeba przyznać, że ten pisarz to miał jednak łeb na karku, ogrom dziwności w głowie i... po prostu sięgnąć po jego kolejne powieści (jeszcze kilka przede mną).

Czytaliście może powieści H.G. Wellsa? Dajcie znać, co myślicie o fantastyce w takim, nieco starszym, wydaniu.