środa, 22 kwietnia 2020

Nowy kierunek: "Jeszcze jeden dzień" M. Albom


(...) możecie przejść przez całe życie, kolekcjonując dni, ale żaden nie dorówna temu, który chcielibyście odzyskać.

Mitch Albom, Jeszcze jeden dzień, przeł. D. Lewandowska, Znak Literanowa, Kraków 2014.



Żyjemy z dnia na dzień, podejmując w każdej chwili kolejne decyzje. Często to, co takie ważne, umyka nam bezpowrotnie. Nie wykorzystujemy w pełni czasu, który możemy spędzić z najbliższymi, nie robimy tego, o czym zawsze marzyliśmy, bo wydaje się nam, że na niektóre nasze marzenia nigdy nie ma odpowiedniego momentu. Czasem tracimy coś nagle i dopiero wtedy zastanawiamy się nad tym, ilu słów nie wypowiedzieliśmy, ile uścisków czy skradzionych buziaków przepadło. 

Jeszcze jeden dzień to trzecia książka autorstwa Mitcha Alboma, którą miałam okazję przeczytać. Wciąż pozostajemy w klimacie życia i śmierci, przy motywie wyboru i próbie zrozumienia. Czy na zaledwie 200 stronach można opowiedzieć naprawdę dobrą historię? Myślę, że Albom to potrafi.

Chwila z tą jedyną


Główny bohater tej historii snuje swoją opowieść z lekkością, udzielając wywiadu pozornie przypadkowej osobie, która chciała poznać jego niezwykłe przeżycia. Chick wraca wspomnieniami do chwili, gdy jego życie stanęło na krawędzi i nie była to najdziwniejsza rzecz, która go wówczas spotkała.

Mężczyzna trafia do dziwnego, bo znanego doskonale miejsca, którego często zdarzało mu się unikać. Wewnątrz rodzinnego domu znajduje swoją matkę: pogodną, przyjemną i ciepłą kobietę, która przyjmuje go jak zawsze  ulubioną jajecznicą  i zalewa falą miłości. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że matka Chicka nie żyje już od jakiegoś czasu. Czas nagle stanął w miejscu.

Bohater dostaje jeszcze jeden dzień, jeszcze kilka chwil, które mogą wszystko zmienić.




Jeszcze jedna szansa


Sięgając po prozę Alboma, można się spodziewać nie lada przeprawy przez życie i śmierć  autor w Jeszcze jednym dniu znów zabiera nas do innego świata, by otworzyć nam oczy i uzmysłowić, jak niewiele dajemy z siebie na co dzień. Dlaczego? Bo zawsze znajdzie się coś ważniejszego niż uścisk, rozmowa, spędzenie czasu razem. Wciąż odsuwamy na dalszy plan relacje z innymi, wierząc, że zawsze będziemy mieli okazję nadrobić to wszystko potem. A jeśli "potem" nie nadejdzie? Jeśli zabraknie nagle tych, którym mamy jeszcze tyle do powiedzenia?


Albom rzuca naszego bohatera w wir niewiarygodnych zdarzeń, dając mu jeszcze jeden dzień, który spędzi ze swoją zmarłą matką. Będzie to czas niezwykły – pełen rozmyślań, odkryć i wspomnień. To kolejna szansa nie tylko na spędzenie czasu z tą jedyną, ale też na odnalezienie spokoju, zrozumienie siebie i ułożenie swojego życia.

Autor nie boi się poruszać trudnych tematów  z gracją i taktem, bez zbędnej przesady, wprowadza nas w niezwykłość tej opowieści, a my pragniemy w nią uwierzyć, jak uwierzył główny bohater. Historia stanowi doskonały, wręcz idealny materiał do rozważań nad tu i teraz  to przede wszystkim  ale też do zastanowienia się, co może być gdzieś tam potem.

Jeśli liczycie na wartką akcję, nie bierzcie tej książki pod uwagę  tu opowieść snuje się sama, bez szalonych i zapierających dech w piersi zwrotów akcji. To raczej emocjonalna, wyważona podróż do wnętrza istnienia, której daleko do sensacji.

Czy warto sięgnąć po tę książkę? Nie jest ona może tak dobra, jak poprzednie powieści Albom, z którymi miałam do czynienia, ale myślę, że można się nad nią pochylić. To taka szalenie smutna, ale też bardzo ciepła opowieść o miłości, pamięci o zmarłych i pragnieniu wypowiedzenia kilku dodatkowych słów. Myślę sobie, że każdy skorzystałby z takiego dodatkowego dnia z osobą, która jest bliska naszemu sercu. Jeszcze jeden dzień to pouczająca i zachwycająca prostotą, w której zawarta jest cała głębia istnienia, historia  pozostanie z Wami na dłużej.

Oko męża :)