piątek, 3 lipca 2020

Historia pewnej tajemniczej paczki


Dziś opowiem Wam pokrótce o pewnej tajemniczej paczce, której w ogóle się nie spodziewałam.

Każdy ma w sobie coś z dziecka – mam i ja! Poza faktem, że uwielbiam robić ludziom niespodzianki i właściwie w każdym pakunku znajduję miejsce dla jakiegoś papierowego, nieprzypadkowego dodatku. Tym razem to ja odebrałam przesyłkę, która sprawiła mi ogrom radości – poczułam się naprawdę wyjątkowo. Za wszystko odpowiedzialna jest pewna Karolina, która czyta te moje blogowe wpisy, choć nasze losy stykają się na różnych płaszczyznach, w wielu konfiguracjach.



Zanim paczka do mnie trafiła, znalazłam w skrzynce pocztowej liścik nakreślony ręką którejś z sąsiadek (sprawa wyjaśniła dopiero później), która napisała, że ma dla mnie wielką przesyłkę, ale nie może mi jej teraz dać, bo wyjeżdża nad morze. Termin odbioru wyznaczyła na 1. lipca, a ja nie miałam pojęcia, co to może być, bo na nic nie czekałam. Dlaczego paczka trafiła do sąsiadki, skoro siedzę w domu  oto pytanie bez odpowiedzi.



Dopiero kilka dni później napisała do mnie Karola i wszystko stało się jasne. Wiedziałam już, od kogo, ale wciąż nie miałam pojęcia, co znajdę w środku. Powiem Wam jednak, że warto było czekać, bo kiedy przesyłka trafiła w moje łapki, poczułam się jak dziecko, które rozpakowuje prezenty wyciągnięte spod choinki.


Wewnątrz było kilka paczek i mnóstwo folii z bąbelkami. Każda kolejno rozwijana i wydobywana rzecz cieszyła. Znalazłyśmy mnóstwo książeczek dla dzieci – Ewka zapowiedziała już, że będzie czytała Szaleństwa panny Ewy – wspaniałe książki dla mnie (takie idealnie trafione, przemyślane, dedykowane), a do tego cudną ręcznie malowaną filiżankę ze spodeczkiem i lamowe (bo lama zawsze musi być, moja córka kocha lamy) dodatki: gumkę (moja córka zbiera takie kształtne gumeczki), długopis, kubek, notatnik. Zapomniałabym o podgrzewaczu i zakładce!


Wspaniale było czytać każdy z tych liścików, bo z każdym z nich łączy się jakiś komentarz, wymiana zdań na blogu czy fanpage'u, jakaś wzmianka pozostawiona gdzieś na moim osobistym profilu. To niesamowite, to prawie jak rozmowa... 







Nie mam pojęcia, którą książkę chwycić pierwszą, bo każda kusi. Wiem jednak, że gdyby Karola publikowała gdzieś w sieci swoje recenzje, byłabym jej najwierniejszą czytelniczką!


Po co powstał ten wpis? Jest kilka powodów, o których chciałam  Wam powiedzieć. Po pierwsze i najważniejsze chciałam jeszcze serdecznie podziękować Karolinie za tak wspaniały prezent. Po drugie warto zrobić komuś taką niespodziankę (może macie jakiegoś bliskiego współczytacza?), bo tworzenie takiej paczuchy to ogromna radocha, a uczucie, kiedy się takową otwiera i "wybebesza" jest bezcenne. Po trzecie to doskonały sposób na odświeżenie swojej i czyjejś biblioteczki – książki zyskują drugie życie, kiedy trafiają w dobre łapki. 

Co myślicie o takich niespodziankach? Zrobicie komuś takiego megapozytywnego psikusa?