czwartek, 2 lipca 2020

W poszukiwaniu inspiracji: podsumowanie czerwca



W czerwcowym podsumowaniu miesiąca znajdziecie sporo książek, kilka dobrych wieści i odrobinę prywaty.

Chyba się starzeję, bo czuję, że ostatnie miesiące przeciekły mi przez palce. Dlaczego to wszystko tak zapierdziela? Nie wiem, ale staram się łapać chwile i wyciskać je na maksa. Czerwiec był ciężki, intensywny, ale i satysfakcjonujący. Może misja, którą wyznaczyłam sobie w maju, nie została wypełniona w 100%, ale mimo wszystko udało mi się zrobić wiele dobrego.  

Zalegajki


Zacznę słabo, bowiem zabrakło mi determinacji... W czerwcu pojawiała się tylko jedna zaległa recenzja, ale cieszę się, że wybrałam właśnie tę książkę. To jedna z tych powieści, które albo się pokocha, albo przejdzie obok obojętnie.



Mam nadzieję, że lipiec będzie bardziej płodny w zalegajki, bo mam w zanadrzu jeszcze tytułów, które wymagałaby omówienia. Trzymajcie kciuki.




Przeczytane w czerwcu


W czerwcu udało mi się przeczytać 15 książek, chociaż muszę się Wam do czegoś przyznać: jedną z nich "męczyłam" przez 10 dni, choć wcale nie była słaba czy ciężka. Czasem po prostu brak mocy. W porównaniu z majem wypada to moje czytanie nieco słabiej, bo pochłonęłam o blisko 800 stron mniej. Teraz wyszło dokładnie 4920! Może pokuszę się na takie podsumowanie pod koniec roku? Do 2021 jedna jeszcze kupa czasu, więc skupmy się na tym, co było, a było całkiem nieźle.


 
 

      
W tym miesiącu przeczytałam piętnaście książek, wśród których znalazły się naprawdę dobre powieści. Do najlepszych zaliczam Pokaż mi (świetna!, nie daje o sobie zapomnieć) oraz Paradyzję Janusza Zajdla (majstersztyk!). Ogromne wrażenie zrobiła na mnie opowieść Żydówki, więc Unorthodox również polecę Wam z czystym sumieniem. Najsłabszą książką była zdecydowanie Starość aksolotla Jacka Dukaja – niestety powieść w ogóle nie wpisała w mój gust, a poza tym czytanie jej było męczarnią. Mocno zawiodłam się też na Skafandrze i motylu - ta historia przeszła bez echa.




Pozostałe wpisy


W ubiegłym miesiącu opowiedziałam Wam o niewidzialnych półkach. To jeden z moich ulubionych książkowych gadżetów! Na blogu pojawił się, dzięki uprzejmości sponsorów, konkurs. Książki i półki ruszą do Zwycięzców już w poniedziałek. Moją opinię o tym zbawiennym dla przestrzeni wynalazku znajdziecie tutaj => niewidzialne półki.



Wcześniej, bo na początku czerwca, podrzuciłam Wam kilka książkowych propozycji. Temat, który tym razem znalazł się na tapecie, to dzieciaki z iście diabelskimi charakterami – takie małe nieszczęścia, z którymi nie chcielibyście znaleźć się w jednym pomieszczeniu. Przeczytajcie: 8 książek o dzieciach, których należy unikać.





Przepis miesiąca


Lato zawsze kojarzy mi się z kolorowymi koktajlami. O owoce i warzywa łatwo, a w niektórych formach łatwiej je przemycić (szczególnie dziecku). U nas smoothies działają dwutorowo: albo jako samodzielny posiłek, albo jako przyjemna odmiana (głównie pijamy wodę, więc to ogromna odmiana),  Mam dla Was kilkanaście propozycji na kolorowe szczęście, które pojawiły się dawno temu na blogu, a dziś jest najlepszy czas, by o nich przypomnieć.

Po kliknięciu w zdjęcie, przeniesiecie się do wpisu. Ciekawa jestem, który zestaw bardziej przypadnie Wam do gustu.





Pozostaje życzyć smacznego i od razu zapytać, jaka jest Wasza ulubiona kombinacja, a którego koktajlu za nic w świecie nie tknęlibyście nawet kijem? Moja córa z uporem maniaka odmawia spróbowania buraka, z kolei mąż nie jest w stanie przełknąć żadnego smoothie. Walczę dzielnie, by go do tego przekonać, ale to chyba misja skazana na niepowodzenie.




Tajemnicza przesyłka?


Po wielu przejściach dotarła do mnie pewna paczka, o której dokładniej opowiem Wam jutro, bo jest tego warta. Poczułam się jak małe dziecko, które dorwało się do urodzinowego prezentu! Coś wspaniałego.







Zmiany, zmiany!

Czerwiec zdecydowanie upłynął mi pod znakiem remontu. Całkowicie odnowiliśmy pokój Ewki, chociaż początkowo miałam zamiar wymienić jedynie łóżko  to było bardzo naiwne z mojej strony. Nie wszystko jest jeszcze gotowe, ale podstawowe potrzeby zostały już zaspokojone: córa ma w końcu swój własny, osobisty, wielki regał na książki, więc nie musi już chować swoich skarbów po szafkach. Zdecydowaliśmy się też na malowanie, bo żółty (matko, malowaliśmy ostatnio, kiedy byłam w ciąży!) już się przejadł... Teraz stawiamy na fiołkowy ametyst.




Następna będzie nasza sypialnia. Myślę, że zmiany są dobre, a takie odświeżone pomieszczenia cieszą – zresztą, ja się zawsze cieszę z takich akcji, bo uwielbiam malować, kombinować i przestawiać. Nie mam jeszcze pomysłu na nowy kolor, ale zdecydowanie czas zmienić czarno-czerwony "grobowiec" na coś jaśniejszego.




Uprawy ciąg dalszy


Ostatnio pytacie, jak tam nasze parapety. Otóż, co stwierdzam z przykrością, truskawki postanowiły zdechnąć! Nie wiem, dlaczego tak wyszło, bo miały i słoneczko, i odpowiednie nawadnianie; były kwiatki, potem pojawiły się owoce, aż tu nagle wszystko zaczęło padać.



Nic jednak straconego, bo kilka innych roślinek ma się całkiem nieźle.No i doszły nam nowe wyzwania: kocimiętka, żółte pomidorki koktajlowe i truskawki (tym razem spróbujemy nie z sadzonką, ale od zera – nasionka już w ziemi). Trzymajcie kciuki.




Papierologia i inne ważne sprawy


Czerwiec to papierologiczne szaleństwo! Ostatnie dni spędziłam wśród wniosków, faktur i widząc na telefonie. Przed nami przedłużenie orzeczenia o niepełnosprawności, które jeszcze jest niezbędne, załatwianie nauczania indywidualnego oraz – udało mi się! – wizyta w szpitalu. Czeka nas kontrola po blisko półrocznej przerwie (z powodów koronawirusowych wszystko było poprzesuwane, odwołane i niepewne). Prawda jest taka, że bez zaświadczeń, badań, podpisów nie ruszymy całej reszty. Pomijam fakt, że pierwszy wolny termin trafił się na koniec lipca. Pozostaje cieszyć się, że w ogóle kontrole ruszyły, no i być dobrej myśli, że wszystko będzie dobrze.

Pytacie, jak czuje się Ewa – pięknie dziękuję Wam za zainteresowanie. Córa ma się dobrze, chociaż dostaje kociokwiku. Czasem wychodzimy, ale unikamy ludzi jak ognia, tzn. jak to się ładnie nazywa: trzymamy społeczny dystans. Wyniki ciągle się wahają, ale  do tego już przywykłam i właściwie nie przeżywam każdego kolejnego badania krwi. Najważniejsze, że nie ma przerw w chemioterapii, zatem zakończenie podtrzymania (planowane na luty przyszłego roku) staje się całkiem realne, bez dodatkowych przeciągnięć. Oby!




Czytacie legalnie?

Całym serduchem wspieram akcję #CzytajLegalnieiPozwólLegalnieCzytaćInnym by Domi czyta. To ważna inicjatywa; nieznajomość prawa nie zwalania z odpowiedzialności, poza tym trzeba mieć jakąś przyzwoitość, a ściąganie książek w sieci to nic innego, jak dopuszczanie się kradzieży.
Koniecznie przeczytajcie tekst Dominiki, w którym znajdziecie sposoby na to, jak czytać legalnie: Czytaj legalnie i pozwól legalnie czytać innym.

Na blogu wpis o podobnej tematyce, choć z nieco innej perspektywy, znajdziecie tu =>e-booki pod lupą.


I wiem, że ten wpis wraca jak bumerang, ale widocznie taka jest (niestety) potrzeba naszych czasów.




Pomaganie przez czytanie


Ruszyła cudowna akcja #czytamdlaOli, a ja z ogromną przyjemnością zachęcam Was do udziału. By pomóc, wystarczy przeczytać fragment utworu (pamiętajcie o zgodach od wydawcy i/lub autora!), opublikować swój występ i odpowiednio oznaczyć. Każdy z Was może włączyć się do akcji: pisarze, blogerzy, biblioteki, kółka literackie, każdy czytelnik. Na swoich tablicach opublikujcie posty z oznaczeniem, że biorą udział w akcji.

Zbieramy na rehabilitację. Zresztą, poznajcie Olę bliżej, a zrozumiecie, jak wyjątkowa jest ta młoda osóbka. 
Szczegóły poniżej:








W poszukiwaniu inspiracji


Jakich internetowych twórców polecacie? Doszłam do wniosku, że przy okazji podsumowania miesiąca, będę Wam polecać odwiedziny u innych blogerów i bookstagramerów (trudne słowo). Dobrem trzeba się dzielić, a przy okazji warto szukać czytelniczych inspiracji wszędzie tam, gdzie jest to możliwe.

Do moich blogowych odkryć zaliczę bez wahania:

USZANOWANIE!

Znaleźliście się na Pomistrzowsku, stronie poświęconej książkom, dzień dobry. :)

Odkryjecie tu głównie recenzje książek o przeróżnej tematyce niemal z każdego gatunku. Otrzymacie możliwość dyskutowania w coraz bardziej popularnej Serii Dyskusyjnej "Trochę o...". A jeśli chcecie poznać lepiej wydawnictwa, to zapraszam na cykl Wydawnictwa na czynniki pierwsze.

Zerknijcie => Pomistrzowsku.





Jednym z moich ulubionych profili na Instagramie jest Infinifable


U Ani (Uważniej z książką) znajdziecie mnóstwo wyzwań, motywacji, pięknych zdjęć i chwilę na rozmowę.

***

Podobało się? Za miesiąc kolejne polecenia. Mam nadzieję, że  odkryjcie coś dla siebie.




Plany na lipiec (i te nieco dalsze)


W lipcu planuję zaszaleć z zakupami, mam już nawet gotową listę książek, które chciałabym dorwać. Nie jest to działanie impulsywne, zauważcie, ale sprytnie ułożony plan działania podyktowany zwolnieniem się trzech półek na moim regale.

Jutro opowiem Wam o tej tajemniczej paczce, która w końcu do mnie dotarła, a już za jakiś czas pojawi się wpis dotyczący książek, które znajdziecie w mojej domowej biblioteczce. Muszę się tylko zebrać i wreszcie zrobić zdjęcia, bo tekst jest już właściwie gotowy od maja... 

Na fanpage'u facebookowym zbliżamy się do 1000 lubiących. Wiecie, co to oznacza? Szykuję kolejny konkurs, bo okazja zacna. 


Nigdy nie podejrzewałam, że tyle osób będzie chciało czytać to, co mam do powiedzenia. Kiedy dowiaduję się, że ktoś kupił (przeczytał) książkę z mojego polecenia, jestem przeszczęśliwa, bo to oznacza, że macie do mnie zaufanie. Ja w ogóle cieszę się jak głupek, kiedy mogę porozmawiać o książkach, a tym bardziej gdy nie jest to monolog. Jeśli jeszcze nie ma Was w tym gronie, to zapraszam.

Na deser dodam, że już wkrótce pod moim patronatem ukażą się książeczki dla dzieci, o których opowiem Wam już niedługo. Spodziewajcie się konkursów! Takie akcje zawsze cieszą, bo jestem całym serduchem za tym, by propagować edukację czytelniczą najmłodszych, zatem dzielenie się wartościowymi publikacjami to taka moja mała misja. 

Wraz z propozycją tego patronatu naszła mnie taka refleksja: to niesamowite uczucie, kiedy ktoś poleca Cię jako osobę godną zaufania, rzetelną i na odpowiednim miejscu. Wtedy to wszystko ma sens. Kończąc ten pozytywny miesiąc (i wywód), zaproszę Was jeszcze do Górowianki => fanpage => blog.

***

Drodzy Zaczytani,
mam nadzieję, że dotrwaliście do końca i znaleźliście w tym podsumowaniu coś dla siebie. Życzę Wam zaczytanego lipca, no i udanych wakacji, o ile takowe planujecie. W każdym razie: niech i słońce i książki będą z Wami!