wtorek, 1 września 2020

Wbrew wszystkiemu: "Wojenna miłość" D. Gold


Miłość, jak mówią, pokona wszystko.
To niekoniecznie prawda, ale upór i determinacja w tym pomagają.


Doug Gold, Wojenna miłość, przeł. M. Plisenko, Filia, Poznań 2020.


Czasem trafiają się takie opowieści, w które trudno uwierzyć. Nie sposób przyjąć, że wszystkie drogi prowadzą do jednego punktu, a wszelkie zawiłości losu, choć mocno niewiarygodne, sprzyjają powstaniu czegoś, co było nieuniknione. Na co dzień nie zastanawiamy się nad tym, jakie czynniki doprowadziły nas do miejsca, w którym obecnie jesteśmy, a przecież wiele musiało się zdarzyć, by nasza rzeczywistość zyskała taki, a nie inny kształt. Często to z pozoru nic nieznaczące decyzje, przypadkowe zdarzenia mają największy wpływ na dalszy ciąg naszego życia. Wierzycie w przeznaczenie? Czujecie, że tak po prostu miało być?

Dziś kilka słów na temat jednej z takich niesamowitych, wręcz niemożliwych historii. Wojenna miłość autorstwa Douga Golda to swoista rekonstrukcja wyjątkowej opowieści o silnym uczuciu, o czymś pięknym, co narodziło się w szczególnie nieprzychylnych czasach. 

Wbrew wszystkiemu

Poznali się zupełnym przypadkiem. On – po dłuższej tułaczce, wielu zawirowaniach i drastycznych przejściach – trafił do obozu dla jeńców wojennych, z drugiego końca świata. Ona działała w partyzantce w Mariborze, na terenie Słowenii. Josefine tym razem wyruszyła na prywatną misję: szukając informacji o swoim zaginionym bracie, trafiła właśnie na Bruce'a. Mężczyzna nie zbagatelizował prośby o pomoc, a obraz dziewczyny przebranej za staruszkę nijak nie pozwolił się wyprzeć z pamięci. Czasem wystarczy tylko chwila, przypadkowy gest, by pchnąć dwa życia w jednym kierunku.


Tyle strasznych rzeczy, żeby doprowadzić do jednej cudownej.


Poznamy Josefine Lobnik oraz Bruce'a Murraya jako osobne jednostki – z innym bagażem doświadczeń – ale też jako parę, która chciała podążać wspólną drogą, pomimo wszelkich przeciwności losu. Zobaczymy determinację, poczujemy beznadzieję, będziemy kibicować podjętym próbom i wielokrotnie wstrzymamy oddech, kiedy niebezpieczeństwo pojawi zbyt blisko. Wśród wojennej zawieruchy, w czasach naznaczonego śmiercią, bólem i strachem bestialstwa zrodziło się bowiem uczucie, które zakwitło, urosło w siłę i stało się właściwym sensem istnienia. 


Toż to przeznaczenie!

W literaturze odnoszącej się do czasów wojennych znajdziemy wiele historii miłosnych. Część z nich to czysta fikcja, której nie sposób odmówić realizmu; inne są wspomnieniami tych, którzy przetrwali; z kolei Wojenna miłość Douga Golda to opowieść niejako zrekonstruowana na podstawie: licznych akt wojskowych (te dotyczą głównie tułaczki Bruce'a), relacji uczestników zdarzeń, artykułów, w których wspomniano naszych głównych bohaterów oraz, co uważam za najmocniejszy punkt tej opowieści, fragmentów listów wymienianych między kochankami (z czasów głównie po wojnie). Z takiego połączenia autor wydobył całkiem zgrabną, spójną i przede wszystkim wiarygodną historię, która chwyta za serce, a przy tym pokazuje, jak wielka jest siła miłości.

Powieść podzielona została na oznaczone datami rozdziały, które raz odnoszą się do sytuacji Bruce'a – te fragmenty są (nie zrozumcie mnie źle) bardziej "suche", to takie sfabularyzowane fakty – zdarzenia ubrane w gładkie słowa, z odrobiną wulgaryzmów, okraszone brutalnością wojny (ukazane wprost). Inne fragmenty dotyczą życia Josefine – stąd dowiemy się co nieco o działaniu partyzantów (bardzo ciekawy wątek, który skutecznie podnosi ciśnienie) oraz o sytuacji rodziny Lobników – te rozdziały (przynajmniej takie odniosłam wrażenie) są nieco bardziej "czułe", rozwiane, ulotne. Mamy też ich wspólną opowieść, czyli czas, kiedy tych dwoje jest razem (albo chce być razem) – i to właśnie te części są przepełnione czułością i subtelnością oraz – niestety – rozpaczliwą potrzebą połączenia. Przyznaję, że taka konstrukcja nieco mnie zaskoczyła, ponieważ czytając kolejne części, miałam wrażenie, że pisała je nie jedna, ale kilka osób.



Książka z początku nuży, chociaż zaczyna się intrygująco (przekazanie w ekstremalnych warunkach, z narażeniem życia, zmiętej karteczki, od której wszystko się zaczęło). Dłuższą chwilę zajęło mi wkręcenie się w tę opowieść, a Bruce w ogóle nie przypadł mi do gustu – odniosłam wrażenie, że to taki próżny żołnierzyk, który ma się za pępek świata. Z czasem oczywiście zmieniłam zdanie, a kolejne fakty z jego życia i podejmowane działania robiły na mnie coraz większe wrażenie. Natomiast od razu zapałałam sympatią do Josefine – kobiety silnej, odważnej i gotowej do poświęcenia.

Autor nie omieszkał pokazać obrzydliwości wojny. W treści nie brakuje brutalnych opisów – bardzo sugestywnych – mordów, gwałtów, działań. Myślę, że tego typu wstawek nie można było pominąć, a wręcz wierzę w to, że są one potrzebne. Dlaczego? Po pierwsze przez wzgląd na prawdę – trzeba pamiętać i pisać o tym, co "niewygodne" – a po drugie stanowią one przeciwwagę dla czystego uczucia – ciepłego, mocnego, szalonego – tworząc tę miłość jeszcze bardziej niezwykłą.

Myślę, że Wojenna miłość przypadnie do gustu przede wszystkim tym czytelnikom (być może głównie czytelniczkom), którzy poszukują potwierdzenia, że miłość jest w stanie pokonać każdą przeszkodę. Ten romantyczny wątek, który stanowi sedno opowieści, został przedstawiony w sposób niewymuszony, interesujący i zaskakujący. Mogą dziwić niezwykłe zbiegi okoliczności, w które trudno z początku uwierzyć, ale warto szybko odrzucić tę niepewność i po prostu dać się porwać nurtowi historii – ta, co stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, mocno zyskuje przy bliższym poznaniu.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Filia.