wtorek, 20 października 2020

Wyprawa pełna wyzwań: "Syryjska legenda" W. Kulawski


Przeszłość, teraźniejszość i przeszłość są już stworzone. My jako ludzie wybieramy jedynie, którą z dróg pójdziemy.


Wojciech Kulawski, Syryjska legenda, Wydawnictwo CM, Warszawa 2020.


Pustynne krajobrazy, obca kultura, orientalny nastój i świat rządzący się swoimi prawami; kraj w przededniu wojny domowej, niespokojny i niebezpieczny, a jednak kuszący swym niesamowitym klimatem. Mimo że czasy wyjazdom nie sprzyjają, to dziś z przyjemnością zaproponuję Wam podróż do tajemniczej Syrii. 

Dzięki uprzejmości autora, miałam okazję wybrać się w niezwykłą, pełną niebezpieczeństw wyprawę. To moje drugie spotkanie z prozą tego pisarza, ale z pewnością nie ostatnie, bowiem po niezwykle satysfakcjonującej lekturze Poza granicą szaleństwa, zapowiedziałam, że powieści Wojciecha Kulawskiego z pewnością wejdą na stałe do mojego czytelniczego repertuaru. Gotowi na poznanie Syryjskiej legendy?

Zachęcam Was jeszcze do bliższego poznania autora:


Wyprawa pełna wyzwań


W ręce szwajcarskich archeologów trafiają zagadkowe zapiski – mapa prowadząca do skarbu ukrytego gdzieś na terenie Syrii. Dwadzieścia trzy karty spisane w języku pragermańskim mają zaprowadzić wysłaną przez szwajcarski rząd ekspedycję do dzieł sztuki, które zostały zrabowane przez nazistów podczas drugiej wojny światowej. Każda karta stanowi trop prowadzący do miejsca, gdzie znajdują kolejne wskazówki. Rozwikłanie tej zagadki wcale nie jest takie proste, ponieważ informacje (pomijając już język, w którym je "podano") są zaszyfrowane. Poszukiwania wymagają nie tylko ogromnej determinacji oraz odwagi (przypominam, że sytuację mamy tu napiętą, ponieważ wojna wisi w powietrzu), sporych nakładów finansowych, ale też bystrego umysłu i zdolności kojarzenia faktów.  Czy ta gra jest warta świeczki i skarb istnieje naprawdę? A może te wszelkie działania są bezsensowne, bo ukryte dobra to tylko legenda?

Tuż obok działań archeologów prowadzony jest równoległy wątek: pewien naukowiec, który wynalazł Magnetron (maszyna o niesamowitych właściwościach), odbiera telefon, jakiego nie życzyłby sobie żaden rodzic. Rozmówca informuje go, że jego córka, Laura (dwudziestodziewięcioletnia singielka), została porwana. Jeśli porywacz nie otrzyma wskazanej kwoty lub profesor zawiadomi policję, już nigdy jej nie zobaczy.

Dodajmy do tego nieciekawą sytuację kobiet, które traktowane są w Syrii jako żywy i niezwykle pożądany (szczególnie blondynki) towar. Handel kobietami trwa w najlepsze...

Opowieść naszpikowana akcją


Syryjska legenda to jedna z tych książek, które zdecydowanie nie zwalniają tempa – z każdą chwilą akcja nabiera tu rozpędu, a kiedy już myślimy, że jest w miarę stabilnie, szybko wyprowadza się nas z błędu. To historia naszpikowana akcją! Będzie wybuchowo i niebezpiecznie, a sprawy wielokrotnie przybiorą zatrważający obrót. Czasem ciężko jest nadążyć, ponieważ zewsząd zaskakują nas kolejne rewelacje. Trudno tu mówić o jakiejkolwiek stałości...




Niewątpliwą zaletą tej historii jest właśnie legenda, która napędza akcję, popychając naszych bohaterów do działania. Wciąż na jaw wychodzą kolejne sekrety, przy czym ten najważniejszy jest wyjątkowo pilnie strzeżony. Myślę, że nieco zaskoczy Was tajemnicza postać, która ma wiele do powiedzenia, jednak zobowiązana paktem milczenia, nie może niczego wyjawić. 

Ekspedycja archeologiczna jest fascynująca! Rozumiem, że grzebanie w ziemi, z którym kojarzymy archeologię, może wydawać się Wam nudne, ale tu mówimy o szeroko zakrojonych działaniach! Odwiedzimy miejsca niezwykłe i na swój sposób urokliwe: stare zamki, fascynujące jaskinie (chętnie wpełzłabym do takiej), pełne zabytków miasta, a do każdego z tych przystanków zaprowadzi nas droga wiodąca przez pustynię. Zagadki, łamigłówki, układanie strategii i szukanie rozwiązania to coś, co bezwzględnie przypadnie do gustu amatorom literatury przygodowej. Myślę, że historia zawarta w Syryjskiej legendzie może śmiało konkurować z  opowieściami o Indianie Jonesie! Klimat i skomplikowanie akcji oraz nawarstwienie problemów są tu porównywalne.

Autor poruszył bardzo ważny wątek handlu żywym towarem. To mocny akcent, wobec którego trudno jest zachować obojętność. Dowiecie się, w jaki sposób przebiega proces przekazania europejskich ślicznotek Arabom, jakie nieprzyjemności mogą spotkać kobietę samotnie poruszającą się po mieście, ale też zobaczycie, co dzieje się z kobietami, które trafiły w ręce handlarzy. Ostrzegam: będzie niesmacznie, dramatycznie i bardzo emocjonalnie.

Już pierwsze rozdziały wyraźnie zapowiadają, że historia jest porządnie dopracowana (dopieszczenia wymaga jedynie warstwa językowa, a mianowicie nieliczne potknięcia, które od czasu do pojawiają się w treści); im dalej, tym większą zyskujemy pewność, że ta legenda musi być prawdziwa! – tu wszystko elegancko się zazębia, a opisy miejsc (plastyczne i dokładne) świetnie działają na naszą wyobraźnię. Serio, jakbyśmy tam byli... To takie zaskakujące uczucie, kiedy autor potrafi sprawnie wkręcić nas w swoją opowieść, ponieważ czytając Syryjską legendę, czujemy się tak, jakbyśmy dostali mapę i życzenie pomyślnej wyprawy – wystarczy ruszyć na syryjską ziemię i odebrać ukryte tam skarby! O ile, oczywiście, wystarczy odwagi...

Podsumowując, chciałabym Was zapewnić, że warto sięgnąć po Syryjską legendę z wielu względów. Przede wszystkim to powieść, z którą nie można się nudzić, a zawrotne tempo akcji skutecznie potrafi zawrócić w głowie. Niesamowity jest też klimat stworzony wokół poszukiwania skarbu – ten nastrój tajemniczości udzieli się każdemu, kogo choć odrobinę fascynują sekrety. No i ostatni punkt, moim zdaniem szalenie intrygujący, to wplecenie w tę opowieść dramatycznego losu uprowadzonych kobiet – mocna rzecz, niezapomniana. Zatem, moi Drodzy, jeśli szukacie porządnej książki w klimacie sensacyjno-przygodowym, to znaleźliście: powieść Wojciecha Kulawskiego idealnie wpisuje się w Wasze potrzeby. Bierzcie, bez wahania.

Na dokładkę dodam, że zżerana ciekawością, zapytałam autora, czy był w Syrii. Niestety nie udało mu się zwiedzić tego kraju przed wojną, ale powiedział mi jedną piękną rzecz: Choć na kartach powieści ocalę te kilka miejsc od zapomnienia. I wiecie, powiem Wam, że to się udało – w mojej wyobraźni ta przedwojenna Syria żyje.



Moja ocena