czwartek, 12 listopada 2020

Nie wszystko jest takie, jakim się wydaje: "Najważniejszy" M. Majcher


 

Tak, to chyba najważniejsze. Żeby po prostu być szczęśliwym. Żeby zaakceptować dobre i złe, żeby nauczy się żyć z tym, co nas spotkało, i umieć wyszarpać życiu z garści swoje szczęście.


Magdalena Majcher, Najważniejszy, Pascal, Bielsko-Biała 2020.


Ostatnio doszłam do wniosku, że bardzo rzadko (być może za rzadko) sięgam po obyczajówki. Prawdę mówiąc, nie mam po prostu zaufania do autorów i zawsze obawiam się rozczarowania. Myślę sobie, że sztuką jest napisać dobrą historię obyczajową, wydaje mi się, że to nawet nieco trudniejsze wyzwanie, niż sklecenie takiego na przykład kryminału lub thrillera. Choć, oczywiście, mogę się mylić. Po prostu, tak sobie myślę, że powieść obyczajowa powinna grać przede wszystkim na emocjach, ale nie tych wyssanych z palca i oderwanych od rzeczywistości, a tych bliskich skóry. Obawiam się miałkich romansideł, niewiarygodnych zbiegów okoliczności i płycizny... Nie bawią mnie naciągane dramaty czy wyimaginowane sytuacje. Jak obyczaj, to obyczaj, ale z polotem!

Właściwie niewielu jest autorów powieści obyczajowych, po których książki sięgam w ciemno, ale bez zastanowienia zaliczam do nich Magdalenę Majcher – jej historie zawsze biorę w ciemno. Tak też było z Najważniejszym i prawdę mówiąc, nawet nie czytałam opisu tej książki, po prostu wiedziałam, że muszę ją przeczytać, no bo jak to tak? 




Nie zawiodłam się, nie rozczarowałam, nie poczułam się oszukana, zatem to kolejna powieść, którą mogę Wam polecić. Natomiast wydawnictwu Pascal dziękuję za przecudną przesyłkę i zapowiadam, że nie zjem tej niesamowicie kuszącej czekoladki! Przynajmniej w najbliższej przyszłości – taki jest plan.

Nie wszystko jest takie, jakim się wydaje

Czy podtrzymywanie małżeństwa ze względu na dobro dzieci jest na pewno najlepszym wyjściem? Znam wiele par, które zdecydowały się na takie rozwiązanie (a właściwie nierozwiązywanie), bo – ich zdaniem – to jest najlepsze dla dzieci. Inną decyzję podjęła bohaterka powieści. Martyna jest dwudziestotrzylatką, która samotnie wychowuje czteroletnią córeczkę. Co prawda ma kontakt z ojcem dziecka, ale między nimi zdecydowanie się nie układa. Kobieta czuje się samotna, odczuwa potrzebę kochania i bycia kochaną, więc podejmuje szereg działań, by odnaleźć "tego jedynego". Trzeba przyznać, że jej to nie wychodzi: daje się wykorzystywać, a liczne przygody seksualne kończą się zazwyczaj fiaskiem. 

Martyna próbuje wytłumaczyć sobie, dlaczego nie potrafi zbudować zdrowej, opartej na partnerstwie relacji z mężczyznami. Właściwie bardzo dobrze zna odpowiedź, ale przeszłość tak boli, że stara się nie wpuszczać jej do swojej teraźniejszości – na co dzień wypiera pewne zdarzenia, choć ogromna liczba niedomówień i sekretów nie dają jej spać spokojnie. To nie jest tak, że kobieta nie ma szansy na rozprawienie się z przeszłością – nie, ona po prostu jest zbyt dumna, zlękniona i wciąż czuje się porzucona.

Czy da "temu najważniejszemu" – tajemniczej postaci z przeszłości – szansę się wytłumaczyć, czy dwie obce dusze, które łączy tyle samo, co dzieli, będą w stanie zbudować trwałą relację?

Najwspanialsze rzeczy zdarzają się,
kiedy w ogóle się ich nie spodziewamy.

Mówi się, że czasem warto zrobić sobie chwilę wolnego, wyjechać gdzieś daleko, by odciążyć umysł i wrócić z przewietrzoną głową. Będzie ku temu okazja, bo gdzie najlepiej ratować zdrowie, jeśli nie w cieniu pięknych, obsypanych śniegiem gór?


Życie w odcieniach szarości

Kiedy weźmiemy na tapet Najważniejszego, przede wszystkim uderza w nas realność tej opowieści – to zdecydowanie mogło się zdarzyć, tak mogło być i w sumie (choć chcielibyśmy myśleć inaczej) mogło spotkać każdego z nas. Magdalena Majcher świetnie zbudowała napięcie, mistrzowsko prowadząc tę historię ku wielkiemu – nieoczekiwanemu – finałowi. Autorka zaskoczyła mnie takim rozwiązaniem, bo mając za sobą wiele jej powieści, spodziewałam się po prostu czegoś innego. Myślę jednak, że takie zakończenie przypadnie wielu czytelnikom do gustu, choć ja chciałabym (niedobra jestem, wiem), by wyszło inaczej.

Nie wiem, od czego to zależy, ale książkę czyta się bardzo szybko i choć liczy te 400 stron, daje się pochłonąć w zastraszającym tempie. Przez opowieść płynie się niespiesznie, a jednak kolejne kartki szybko topnieją w rękach. Może mają na to wpływ lekki styl czy szybkie zżycie się z bohaterami? A może takie radosne, pełne humoru wtrącenia? Jedno jest pewne: tej książki się nie męczy, ale pochłania ze smakiem – kawałek po kawałku. Potem zostaje już tylko smuteczek, bo chciałoby się więcej, bo jesteśmy szalenie ciekawi, jakie rozwiązania znaleźli bohaterowie.

Mogłabym wiele powiedzieć o tej książce, ale chciałabym (zgodnie z opisem Wydawcy) zachować co nieco w sekrecie, bo przecież najlepiej jest dochodzić do pewnych punktów na literackiej mapie samemu. Mam nadzieję, że odkrycie, kim jest ten Najważniejszy,  będzie dla Was zaskoczeniem. Wierzę w to, że dacie mu szansę, chociaż wszystko – taki wewnętrzy sprzeciw – będzie w Was krzyczało i nalegało, by tego jednak nie robić. 

O czym tak właściwie jest ta książka? W telegraficznym skrócie powiedziałam, że o miłości, błędach, decyzjach i potrzebie znalezienia swojego miejsca w świecie. Na pewno też o przeszkodach – wysokich murach, którymi się otaczamy, nie pozwalając sobie na zrobienie kolejnego kroku.  Z pewnością będzie to również próba zrozumienia czegoś, co właściwie nie mieści nam w głowie, a przy tym usprawiedliwienia tych, którzy na żadną taryfę ulgową liczyć nie powinni. Ten element lubię w powieściach Magdaleny Majcher najbardziej – ta nieoczywistość, te kłębiące się pod czaszką niewygodne dylematy działają na mnie najmocniej, dostrzegam cały wachlarz odcieni szarości. 

Myślę, że czeka Was wiele dylematów, sporo materiału do roztrząsania i potężna dawka emocji, które trzeba będzie przepracować. Najważniejszy to dobra opowieść, która z powodzeniem znajdzie miejsce wśród listopadowych czy grudniowych nocy, sprawiając, że staną się odrobinę cieplejsze. Tematyce tej książki daleko jest do banału i chyba to jest najważniejszy, by sprawy tak realne opowiedzieć w taki sposób, by robiły wrażenie. Najważniejszy niewątpliwie zasługuje na uwagę amatorów powieści obyczajowych. Warto.