poniedziałek, 2 listopada 2020

W dobrym stylu: "Córka męża i córka żony" D. Muszer [pod patronatem Matki Puchatki]

 


Żyli sobie kiedyś pewien mężczyzna i pewna kobieta, którzy pobrali się, a każde z nich już wcześniej miało po jednej córce.


Dariusz Muszer, Córka męża i córka żony, il. M. Kalenin, FORMA, Szczecin, Bezrzecze 2020.


Kochani, jest mi bardzo miło zaprosić Was dziś na recenzję książeczki, którą objęłam patronatem. Córka męża i córka żony autorstwa Dariusza Muszera ukazała się nakładem wydawnictwa FORMA w serii Forma dla dzieci. Ta niepozorna, bo zwięzła publikacja licząca niecałe 30 stron, dostarczyła mi, ale przede wszystkim mojej córce wielu emocji, którymi z przyjemnością dziś się z Wami podzielę. Dzięki tej historii mogłam na chwilę przenieść się do czasów dzieciństwa, z kolei Ewka poczuła klimacik grozy, ale miała też okazję samodzielnie wysnuć wnioski, wyciągnąć morał z tej opowieści.

W dobrym stylu

Pewnego dnia dziewczęta siadają przy studni i przędą. Choć z góry wiadomo, która przegra (z pewnością len jest bardziej wytrzymały od świńskiej szczeciny), ustalają, że ta, której pierwszej zerwie się nić, musi wskoczyć do studni.

Zapewne doskonale znane są Wam bajki, w których to pojawiają się: dwie młode dziewczyny, ciąg tajemniczych zdarzeń, wspaniała nagroda za uczynność i dotkliwa kara za nieróbstwo. 

Pierwsza to córka męża – pracowita, przyjemna i posłuszna, która zostaje wystawiona na próbę; druga, córka żony, leniwa, niesłowna i zachłanna pannica, która sama decyduje się na wykonanie misji – oczywiście, kiedy już okaże się, że można sporo na tym zyskać.



Kolejne sprawdziany, wolny wybór dany bohaterkom, miłe zwierzątka niosące pomoc i finalnie zwycięstwo dobra nad złem (albo raczej poniesienie konsekwencji za swoje czyny) to motywy bardzo dobrze znane i lubiane w literaturze dziecięcej.


Bajka z morałem

Warto wspomnieć o motywach z innych baśni, które to autor wplótł w swoją opowieść. Początkowo przychodzi nam na myśl germańska baśń braci Grimm i ich Pani Zamieć (znajdziemy tu i studnię, do które wskakuje dziewczę, i motyw przędzy, i misje, które trzeba było wykonać, i służbę, i nawet – a może przede wszystkim – zapłatę za pracę). My, co prawda, nie jesteśmy w stanie dokładnie określić sytuacji panującej w domu dziewcząt (dostajemy jakby wyrywek z ich codzienności), jednak pewne przesłanki pozwalają nam sądzić, że to córka żony jest faworyzowana, natomiast ta druga jest raczej elementem niechcianym i niekochanym. 



Z drugiej strony nasuwa się na myśl baśń o Szewczyku Dratewce, który pomagał napotkanym bohaterom (zwierzęcym), a one w podzięce za dobroć wspierają go w krytycznym momencie, ratując z opresji. Ożywienie świata roślin i zwierząt – nadanie im cech ludzkich, obdarzenie ludzkim głosem – to jeden z tych magicznych elementów świata przedstawionego, które uwielbiam! Zresztą, kto nie lubi gadających drzew czy baranków?

Czytając Córkę męża i córkę żony, zwraca się uwagę przede wszystkim na lekkość, z jaką autor przekazuje nam tę historię. Opowieść jest przystępna i przejrzysta, magiczna i dynamiczna, a Muszer bez problemu prowadzi nas przez niezwykłą krainę, wciąż zaskakując kolejnymi zadaniami i bohaterami, których dziewczęta spotykają na swojej drodze. Od razu wchodzimy w ten klimat i z wypiekami na policzkach śledzimy poczynania głównych bohaterek, mocno kibicując tej pierwszej, która z oddaniem wykonuje wszystkie misje, a potem musi uciekać, by uniknąć gniewu wściekłej trollicy i jej córki. Odrobina grozy musi być! Na szczęście cała opowieść dobrze (adekwatnie) się kończy.



Morał tej baśni jest nad wyraz czytelny i oczywisty – nie budzi żadnych zastrzeżeń, nie wywołuje sprzeciwu. Przyjmujemy zaproponowane rozwiązanie bez żadnego problemu, przyklaskujemy mu. Dziecko ma możliwość zaobserwowania pewnej zależności: praca się opłaca, pomoc innym jest dobra, natomiast gnuśność i lenistwo prowadzą do nieprzyjemności.

Książeczka jest bardzo ładnie i porządnie wydana, a całości dopełniają liczne, barwne ilustracje autorstwa Magdaleny Kalenin, które zdobią kolejne strony, pomagając zrozumieć treść. Baśń może być z powodzeniem czytana z przedszkolakiem, któremu chcemy zwrócić uwagę na wartość pracy i skłonić do pomocy innym. Co prawda widzimy, że i bez tego wyjścia naprzeciw żywej istocie, córka żony otrzymuje pomoc, jednak finalnie traci, bowiem nie słucha tych, którzy chcą jej pomóc.

Córka męża i córka żony Dariusza Muszera to jedna z tych opowieści, które z powodzeniem można wpleć w kanon lektur przedszkolaka, ale też nieco starszego czytelnika. Dostajemy tu sporo emocji, obserwujemy ludzkie zachowania, wyciągamy wnioski. Zachwyca styl, kuszą magiczne zdarzenia, a przy tym wszystkim opowieść jest dynamiczna, lakoniczna i ciekawa – w sam raz na raz.

Książeczkę możecie nabyć w bardzo dobrej cenie => tutaj.