czwartek, 25 marca 2021

Niby Pogodne, a jednak przeklęte?: "Małe wielkie sekrety": M. Majcher



Są myśli, których nie wypowiada się na głos, Problem polega na tym, że one nie znikną, nawet jeśli nie zostaną zwerbalizowane. Zostaną na stałe, wydrążą ślad, naznaczą. Będą powracać natrętnie w najmniej spodziewanych momentach. Będą towarzyszyć każdego dnia i każdej nocy.


Magdalena Majcher, Małe wielkie sekrety, t. 4, Pascal, Bielsko-Biała 2021.


Jak to naprawdę jest z tym byciem w związku? No, wiecie, różnie to bywa. Możemy twierdzić, że wiemy o naszej drugiej połówce wszystko: przecież spędzamy z nią mnóstwo czasu (czasem za nami wiele wspólnych lat), każdej nocy zasypiamy u jej boku, tworzymy rodzinę, która wespół zmaga się ze wszystkimi przeciwnościami losu. Ale czy na pewno? Jak dobrze znamy tych, z którymi spędzamy naszą codzienność? Skąd czerpiemy pewność, że osoba, która od dłuższego czasu wypełnia sobą wspólną przestrzeń, jest tym, kim sądzimy, że jest?  Możemy żyć w przeświadczeniu, że wiemy wszystko, ale czy nie zastanawiają nas pozornie błahe zdarzenia – malutkie, a jednak dość niepokojące sygnały będące delikatnymi, płytkimi rysami na tafli naszego idealnego pożycia?

Dziś przybywam (dzięki uprzejmości wydawnictwa PASCAL) z ostatnim już tomem serii o Osiedlu Pogodnym – żałuję, że to koniec, ponieważ każda z tych historii była dla mnie wyjątkowo intensywną przygodą. Przypominam, że te historie mogą być czytane w dowolnej kolejności, bowiem – poza wspólnym miejscem zamieszkania – losy mieszkańców tego luksusowego zakątka nie są ze sobą powiązane. Wszystkie części to umiejętnie podjęta próba wyłuszczenia ludzkiego dramatu, a jednak każda jest inna – nie ma mowy o powielaniu wątków. Jak wypadła najnowsza powieść Magdaleny Majcher? Powiem Wam, co chyba nie będzie dużym zaskoczeniem, że Małe wielkie sekrety zdecydowanie trzymają poziom. Gotowi na kolejną rodzinną tragedię? 


Niby Pogodne, a jednak przeklęte?

Otwieramy kolejne drzwi jednego z luksusowych domów zlokalizowanych na urokliwym Osiedlu Pogodnym, a tam kolejny dramat. Czasem można odnieść wrażenie, że Osiedle Pogodne jest przeklęte – los nie oszczędza nikogo, kto zdecyduje się zamieszkać w tym miejscu! A miało być tak pięknie... 

Tym razem poznamy Monikę i Marcina, którzy wspólnie wychowują córkę, Zosię, walcząc każdego dnia z ograniczeniami wynikającymi z niepełnosprawności ruchowej dziecka. Poza tym oboje pracują, dziewczynka świetnie radzi sobie w szkole, kobieta prowadzi dodatkowo fundację, która wspiera rodziców znajdujących się w podobnej, choć gorszej finansowo, sytuacji. Rodzina nie integruje się z pozostałymi mieszkańcami Pogodnego – zresztą, wygląda na to, że tu nikt nie potrzebuje bliższych kontaktów z sąsiadami, skupiając się na własnych problemach – choć para doskonale orientuje się w położeniu sąsiadów.

Być może żyliby sobie w spokoju, wciąż zmagając się z poniekąd oswojoną sytuacją, gdyby nie pewien niespodziewany zwrot akcji w życiu rodziny: pewnego dnia Monika znika, tak po prostu. Marcin nie rozumie, nie godzi się, szaleje ze strachu, niewiedzy, ze złości i musi na nowo zorganizować codzienność – co, ze względu na specjalne potrzeby Zosi, jest sporym wyzwaniem. Oczywiście nie pozostawia tej sprawy własnemu biegowi i niemal od razu zaczyna wielkie poszukiwania, a tropy, na które trafi w trakcie, uświadomią mu, jak niewiele wiedział o swojej partnerce (nie, nie jest jego żoną, bo skutecznie odmawiała zalegalizowania tego związku). Marcin szybko przekona się, że wcale Moniki nie znał.


Z wyczuciem o ważnych sprawach

Od razu zaznaczę, że bardzo lubię prozę Magdaleny Majcher w tym rodzinno-społeczno-dramatycznym wydaniu i zawsze z niecierpliwością wyczekuję informacji o kolejnej premierze. Kiedy tylko zasiadam do lektury, nieustannie zadaję sobie pytanie: Skąd autorka czerpie inspiracje do tak niesamowitych, a jednak mocno zakotwiczonych w rzeczywistości historii? Mogę tylko podejrzewać, że te wszystkie opowieści są wynikiem albo doskonałego zmysłu obserwacji, albo też wybitnego talentu do komplikowania życia swoim bohaterom. Jedno jest pewne: cokolwiek to nie jest, sprawdza się doskonale, a każda z kolejnych powieści robi na mnie potężne wrażenie. Nie inaczej było w przypadku Małych wielkich sekretów.

Tym razem autorka wzięła na tapet problemy wynikające z konieczności wychowywania niepełnosprawnego dziecka, choć – przyznajmy szczerze – to nie ten wątek stanowi centrum historii. Skupimy się raczej na sytuacji, kiedy kobieta znika z życia swojej rodziny (częściej spotykamy się z mężczyznami, którzy porzucają kobiety z dziećmi, niż z matkami opuszczającymi rodzinne gniazdo). Zastanowimy się nad podjętymi decyzjami, poniesionymi konsekwencjami i kondycją współczesnych związków, ale też nad rolą kobiety w społeczeństwie. Ważne: autorka nie ocenia, pozostawiając nam pole do rozważań, wyciągania wniosków i wydawania sądów.

Małe wielkie sekrety to bardzo dobra powieść, w której poruszone zostały ważne problemy społeczne, a przy tym autorka z właściwym sobie wyczuciem stawia czytelnika przed koniecznością oceny. Z tym ocenianiem wcale nie będzie tak łatwo, jak podejrzewacie, ponieważ nie wszystko jest takie, jakim się wydaje. Magdalena Majcher mocno namiesza nam w głowach, zrywając ze schematami, wychodząc poza ramy oczywistości.

Historia jest bardzo ciekawa, a przy tym poruszająca, czemu niewątpliwie przysłużyła się osoba Zosi. Bohaterowie zostali pokazani z każdej strony – podążamy szlakiem Marcina, wchodząc w jego myśli, ale w trakcie tej podróży odkrywamy prawdę o Monice, która zresztą sama w pewnym sensie zdradzi nam swoje sekrety. Nie bez znaczenia pozostaną również problemy dwunastoletniej Zosi. Jest tak, jak powinno być, a to zakończenie! Cudowne, zaskakujące i... a zresztą, musicie dotrzeć do mety sami, ponieważ nic więcej nie powiem.


Podsumowując, jeśli szukacie powieści wciągającej, pełnej emocji i zwrotów akcji (każdy kolejny sekret, który wychodzi na światło dzienne) to Małe wielkie sekrety z pewnością powinny się znaleźć na liście książek, które musicie przeczytać. To historia niełatwa (zdarzy się, że będziecie wrzeć w środeczku), ale doskonale skomponowana, a przy tym zmuszająca do refleksji; jest nad czym dumać, a przeczytanej historii nie przyjmiemy bezkrytycznie – to lubię. Majcher zwraca uwagę czytelnika na te aspekty macierzyństwa i rodzinnego pożycia, które wciąż wciska się w jeden właściwy schemat, zderzając go z faktem, że ludzie bywają nieprzewidywalni – zaskakują nas, ale i my sami jesteśmy w stanie zrobić coś zaskakującego. 

Wciągnęłam w jeden wieczór, z ogromną potrzebą poznania zakończenia tej historii – myślę, że to dobra rekomendacja. Czytajcie!



Sprawdź wszystkie tomy z Osiedla Pogodnego *kilk*!