wtorek, 6 kwietnia 2021

Pies ze skowyrem i haukaczem? O grypserce słów kilka: "Kryminalista" J. Głębski

 


Wiesz, po co się grypsuje?
Bo tylko razem jesteśmy silni.


Jacek Głębski, Kryminalista, wyd. II, XAUDIO, Warszawa 2021.  




Na pewno słyszeliście o grypserce, czyli – tak w telegraficznym skrócie – języku używanym przez więźniów, który powstaje w poszczególnych celach i więzieniach. Nie wiem, czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, że wiele z takich słów znajdziecie dziś w języku potocznym i być może zadziwi Was fakt, że sami często używacie takiego słownictwa. Prawdopodobnie nie wiecie, co oznacza pies ze skowyrem i haukaczem, ale myślę, że poradzilibyście sobie w celi. Skąd to przypuszczenie? Oczywiście nikomu nie życzę trafienia w takie miejsce, ale dalibyście radę, ponieważ każdy musi sobie poradzić, jeśli chce przeżyć. 

Dziś będzie o grypserce, bezwzględności i relacjach. Kryminalista nie jest pierwszą książką Jacka Głębskiego, z którą mam do czynienia. Jakiś czas temu pisałam o Kuracji *recenzja*, która jest niewątpliwie intrygującą lekturą pokazującą szpital psychiatryczny, a jednak to Kryminalista mnie zauroczył, totalnie! Powinnam podziękować autorowi za zwrócenie mojej uwagi na ten tytuł i rzucenie pewnego rodzaju wyzwania, bowiem nie planowałam lektury tej powieści – dziękuję, Autorze! Mam nadzieję, że to nie ostatnie nasze literackie spotkanie – liczę na więcej. 



Brutalność za kratami


Młody chłopak zostaje zamknięty w celi git-ludzi, gdzie musi nauczyć się życia według brutalnych i zupełnie niezrozumiałych reguł, choć prawda jest taka, że nie powinien tu trafić, ponieważ za nieumyślne spowodowanie śmierci posadzono go z recydywistami! Warto zaznaczyć, że wchodząc w tę zamkniętą społeczność, nie dostaje poradnika przetrwania, a czas na ogarnięcie tematu ma tu olbrzymie znaczenie, bowiem tylko krok dzieli go od glanowania czy przecwelenia. Nic Wam to nie mówi? Spokojnie – Wydra też nie miał o niczym pojęcia. Na szczęście jeden z więźniów zlitował się nad młodym osadzonym i wziął go pod swoje skrzydła, co znaczy tyle, że uczy chłopaka grypserki, zasad, kodeksu postępowania, ról – wszystkiego, co pozwoli mu przeżyć w celi, ochronić swój tyłek i zdać egzamin na git-człowieka.

Przez jakiś czas będziemy towarzyszyli więźniom w ich codzienności. Poznamy mącicieli, zrozumiemy zasady panujące w tym zamkniętym świecie, wchłoniemy język osadzonych, przyjrzymy się rutynowym działaniom i spontanicznym akcjom, a nawet zdobędziemy przepis na jemiołę – napój o działaniu narkotycznym, który jest w stanie rozkręcić każdą imprezę.

Jesteście gotowi na wejście w nieznane?



Zupełnie inny świat


Do lektury Kryminalisty można podejść w dwojaki sposób: albo sprawdzać każde niezrozumiałe słowo w słowniczku zamieszczonym przez autora na końcu książki, albo też iść na żywioł (do czego pisarz nas zachęca) i spróbować nauczyć się języka w trakcie lektury. Zdecydowanie polecam Wam tę drugą opcję, ponieważ pozwala to na wczucie się w sytuację młodego człowieka, który nigdy nie miał do czynienia z grypserką, a poza tym książka wiele zyskuje, gdy musimy nauczyć się poruszać w tym świcie bez słowniczka – autentyzm gwarantowany! 

Opowieść oparta jest na klasycznym już Słowniku tajemnych gwar przestępczych autorstwa Klemensa Stępniaka. Z tą publikacją miałam do czynienia na studiach i powiem Wam, że to dość trudna w odbiorze cegłówka – lektury nie wspominam z sentymentem, choć może teraz podeszłabym do tego "dzieła" z większym entuzjazmem. Podobno Stępniak był tak zafascynowany grypserką, że dawał się zamykać (cóż, ludzie mają różne hobby), a w efekcie zebrał sporo materiału, który znajdziecie właśnie w Słowniku...; podobno też grożono mu śmiercią za "zdemaskowanie" i zdradzanie tajemnic języka, ale prawdopodobnie autor zmarł śmiercią naturalną. 


Pamiętajcie, jeśli rodzice i nauczyciele do znudzenia powtarzali Wam, że warto uczyć się języków obcych, to być może powinniście wziąć sobie te rady do serduszka? Okazuje się, że istnieją takie słowa, których nieznajomość może kosztować Was życie; tu nie ma taryfy ulgowej, a każdy błąd (wymowa, nieodpowiednie użycie słowa, brak krańcowania – kurwa jest wyjątkowo zdradliwym słowem). Słownik tajemnych gwar przestępczych można znaleźć na Allegro za kilkanaście złotych, więc jeśli nie brak Wam odwagi, macie trochę wolnego czasu i chęć do nauki, to nic nie stoi na przeszkodzie, by rozpocząć edukację teraz – tak na wszelki wypadek. Moim zdaniem Głębski wykonał kawał dobrej roboty, której efektem jest fascynujący, elektryzujący, pełen konspiry język powieści – wspaniały klimat. 

Narracja pierwszoosobowa okazała się strzałem w dziesiątkę, choć warto zaznaczyć, że to nie Wydra opowie nam o swoich niewątpliwie przykrych przeżyciach, ale pod swoje skrzydła weźmie nas stary wyjadacz, Cichy, który powoli, cierpliwie i ze swoistą wnikliwością objaśni nam zasady funkcjonowania więziennego świata. Wiecie, co mnie zastanawia? Otóż, zarówno Wydra, jak i Cichy to poloniści! Kurde, to daje nadzieję, bo być może miałabym szansę jakoś tam przetrwać z tym moim tożsamym wykształceniem...

Kryminalista to naprawdę bardzo dobra powieść. Z jednej strony autor wprowadza nas w skomplikowany system naczyń połączonych, obnażając relacje międzyludzkie, z drugiej strony wciąż zaskakuje nas kolejnymi rewelacjami, w ogóle nas nie oszczędzając (ogromne wrażenie zrobił na mnie wątek cwelów). Tu nie ma stałości, nikt nie może mieć pewności, że zachowa swoją pozycję czy życie, bo czasem wystarczy jeden dotyk, słowo czy po prostu wskazanie.

To nie jest historia dla każdego. Kryminalista polecany jest osobom pełnoletnim, ponieważ książka jest naprawdę mocna, bezwzględna i przepełniona brutalizmem. Pomijając już te wszechobecne wulgaryzmy, to treść robi na czytelniku piorunujące wrażenie. Mogłabym wprowadzić Was w ten rządzący się swoimi prawami świat, ale dam Wam szansę – wejdźcie i spróbujcie przeżyć, tu nie ma taryfy ulgowej.

Wspomnę jeszcze o absolutnie fascynującym wątku wystawienia sztuki za więziennymi murami! Otóż, osadzeni wzięli udział w pewnym projekcie (urozmaicenie jak się patrzy!) i wystawili więzienną wersję Romea i Julii. Autor zdobył moje serce tym niesamowitym, bezapelacyjnie doskonałym przekładem dzieła Szekspira na grypserkę! Musicie koniecznie dotrzeć do tego wątku – zachwyca.

Myślę, że nie macie już żadnych wątpliwości, że polecę Wam Kryminalistę i zrobię to z czystym sumieniem. Książkę czyta się z początku niełatwo, na co niewątpliwie ma wpływ język (nie oszukujcie, czytajcie bez słowniczka!), ale im dalej jesteśmy, im dokładniej przyglądamy się towarzystwu, tym więcej rozumiemy, aż w końcu nie mamy problemu z odbiorem treści (nawet się nie obejrzycie, a będzie rozumieć prawie każde słowo). Być może sama historia nie jest jakimś wybitnym splotem zwrotów akcji (choć zakończenie zaskakuje, w dodatku obejdziemy się bez happy endu), ale te wszelkie tarcia, kombinacje, zasady, sprawdzanie i cała reszta drobnych niuansów tworzą lepką pajęczynę fascynacji, której trudno się oprzeć – książka wciąga, bardzo wciąga i nie pozwala się odłożyć! Po prostu przeczytajcie, bo warto.

Psssst, książkę znajdziecie np. na Legimi.