czwartek, 6 maja 2021

Dziwnie, jak czasem historie, które sobie opowiadamy, stają się prawdą: "Schronisko" S. Lloyd

 



(...) nigdy nie wiadomo, jak człowiek poradzi sobie z trudną sytuacją, dopóki nie musi się z nią zmierzyć.

Sam Lloyd, Schronisko, przeł. A. Walulik, W.A.B., Warszawa 2021.

Lubicie odgrzewane kotlety? Ja wolę te świeżutkie, chrupiące, pachnące, soczyste! Dlaczego o to pytam? Wydaje mi się, że każdy z nas spotkał się już z taką sytuacją, kiedy czytana historia w ogóle nie zaskakuje, odczuwa się nieustanny brak tego "czegoś", a odnosi wrażenie, że receptą na popularność ma być po prostu dobrze sprzedający się wątek; poczytane, przetrawione i... czas na kolejne. Zawsze staram się dostrzegać dobro w czytanych historiach, choć muszę przyznać, że często wymaga to ode mnie sporego wytężenia. Thrillerów czytam wiele i zdaję sobie sprawę, że im ich więcej, tym trudniej mnie zaskoczyć, a do tego mam nieco wyższe oczekiwania, bo ileż razy można czytać o tym samym. Dlatego nauczyłam się cieszyć z każdej lektury, która okaże się czymś, czego w ogóle się nie spodziewałam.  

Schronisko to jedna z tych książek, które zaatakowały bookstagrama ze wzmożoną siłą – tę okładkę widywałam setki razy na innych profilach, a towarzyszące fotografiom pozytywne recenzje jedynie zachęcały do lektury. I jak zawsze podchodzę dość sceptycznie do tych namiętnie reklamowanych historii, to tym razem jestem naprawdę zaskoczona. Sam Lloyd zaproponował wyjątkowo udany thriller, któremu nie warto się jakoś szczególnie opierać.


Dziwnie, jak czasem historie, które sobie opowiadamy, stają się prawdą


Ellisa jest wyjątkowo bystrą dziewczyną – bierze udział w turnieju szachowym, świetnie radzi sobie z dedukcją, a w dodatku jest sprytna i można powiedzieć, że ma poukładane w głowie. Dziewczyna mieszka z mamą (z ojcem nie ma większego kontaktu), ale we dwie doskonale radzą sobie na co dzień. Kiedy Ellisa zostaje porwana sprzed budynku, w którym odbywa się właśnie turniej szachowy, jej matka jest kompletnie załamana; podejmuje współpracę z policją (przede wszystkim pewną szczególną panią detektyw) i robi wszystko, by odzyskać córkę. Kobieta ma w głowie historie podobnych porwań, które miały miejsce w okolicy, więc jest przerażona, ale nawet nie podejrzewa, z czym jeszcze – poza porwaniem – będzie musiała się zmierzyć.

Porwana dziewczynka budzi w ciemnej piwnicy i zupełnie nie ma pojęcia, co się z nią stanie. Kiedy na jej drodze staje dwunastoletni Elijah (doskonale zaznajomiony z sytuacją i otoczeniem), Ellisa zaczyna wierzyć w to, że chłopak pomoże jej wydostać się z potrzasku. Niestety, młody towarzysz ma zupełnie inne plany – czuje się bardzo samotny, a zawsze marzył o siostrze; chłopiec zaczyna nazywać ją Małgosią, a siebie Jasiem – odtąd mają być rodzeństwem, na dobre i złe.

Ellisa podejmuje bardzo ryzykowną i niebezpieczną grę, próbując przechytrzyć chłopaka. Z czasem na jawy wychodzą kolejne fakty, które sprawiają, że ich relacja stanie jeszcze jeszcze bardziej wypaczona. Połączeni grą, ale też pewną nicią porozumienia, będą zmuszeni dopowiedzieć tę historię do końca. Czy Jaś i Małgosia opuszczą wspólnie Las Pamięci?

Niesamowita opowieść


Powiem Wam, że Schronisko mocno zaskakuje. Po pierwsze początkowo jest dość nużące (do mniej więcej 1/4), ale kiedy na jaw wychodzą kolejne rewelacje, historia już do samego (totalnie rozbrajającego) finału nie zwalnia ani na moment. Czyta się jednym tchem.

Dostaniemy tu odrobinę baśniowości; z pewnością wszyscy kojarzycie Jasia, Małgosię i chatkę, z której rodzeństwo musiało się wydostać. Tu mamy do czynienia z ciemną piwnicą, uwięzioną (w konkretnym celu) dziewczyną i niesamowitym Lasem Pamięci skrywającym niewygodne sekrety. Z tymi tajemnicami autor zaznajamia nas początkowo z wolna, by z każdą chwilą zmieniać kierunek opowieści i wiąż na nowo nas zaskakiwać. Bardzo ważne: trzyma w napięciu i do samego końca nie wiemy, co z tego wszystkiego wyniknie i o co tu właściwie chodziło.

Historia jest przerażająca. Już samo porwanie dziecka, a do tego dramat matki bywają nie do zniesienia. Dołóżmy jednak do tego więcej dramatów – tych doskonale zakamuflowanych, subtelnie dających o sobie znać wtedy, gdy nie spodziewamy się już trafić na nic nowego. Tu nic nie jest takie, jakim się z początku wydaje, a finał tej opowieści wprawi Was w osłupienie i – tak mi się zdaje – dogłębnie poruszy każde serducho. 

Mimo oklepanego tematu – z porwaniami, przetrzymywaniem, zmuszaniem do podporządkowania mamy do czynienia w literaturze często – autor wyszedł poza dobrze znane schematy i zaproponował coś zupełnie innego. Być może na wstępie uznacie, że serwuje się Wam kolejnego odgrzewanego kotleta, ale spróbujcie dać tej historii szansę, a prawdopodobnie mocno Was zaskoczy. Schronisko to w moim odczucie bardzo dobra opowieść, która po prostu wciąga. Zdarzenia zmuszają czytelnika do przyjmowania kolejnych ról i nieustannego lawirowania w labiryncie tajemnic. Porusza, przeraża i zaskakuje. Polecam.