sobota, 22 stycznia 2022

Najważniejszy jest wolny wybór: M. Majcher "Stan nie!błogosławiony"

 



Człowiek to niesamowita istota,
przetrwa wszystko i dostosuje się niemal do każdych warunków.


Magdalena Majcher, Stan nie!błogosławiony, wyd. II, Pascal, Bielsko-Biała 2022.


Tego jeszcze na tym blogu nie było: dziś czas na recenzję książki, którą już kiedyś czytałam (moje wrażenia znajdziecie na stronie; wpis pochodzi z 2017 roku! *przeczytaj recenzję*), ale teraz miałam okazję, dzięki wydawnictwu Pascal, dorwać się do wznowionej wersji. Powiem Wam, że to czyste szaleństwo, bo o ile zdarza mi się czytać kilkukrotnie te same historie (tak, rozumiem, że niektórzy tego nie rozumieją), to jeszcze nie zdarzyło się, bym dwukrotnie chciała się o takowej wypowiedzieć. I myślę sobie, że to błąd... W ciągu kilku lat bardzo wiele zmieniło się w moim życiu, a przede wszystkim ja się zmieniłam i nieco inaczej spoglądam teraz na świat, zatem i inny będzie odbiór książki. Powiem Wam, że to ciekawe doświadczenie – spojrzeć na ten sam tekst, ale będąc już w innym miejscu, czasie, z dodatkowym bagażem doświadczeń.

O tym, jak powieści Magdaleny Majcher na mnie działają – nie muszę chyba znów wspominać, bo trąbię o tym wszem i wobec. Wiecie, kiedy czytam książki tej autorki, po prostu czuję, że nadajemy na podobnych falach, a przynajmniej podchodzimy z podobną wrażliwością do świata. Poza tym pisarka ujęła mnie takim życiowym spojrzeniem – tu nie zawsze poturlamy się w stronę błogiego i oczywistego happy endu, często dostaniemy coś więcej, zaskoczenie, finał, który pozostaje w pamięci. Zachęcam Was do zwrot w stronę Stanu nie!błogosłowianego - tytułu przewrotnego, ale takiego w punkt.

Gdy radosne oczekiwanie boli...

Poznajcie Polę – kobietę, która wie, czego chce, i powoli stara się realizować swoje cele. Na co dzień zajmuje się redagowaniem tekstów różnorakiej maści, natomiast w międzyczasie oddaje się pisaniu powieści, którą z przyjemnością ujrzałaby na empikowych półkach. Pola jest szczęśliwa, spełniona w miłości (ma cudownego, wspierającego męża; patrzą w jedną stronę, stoją za sobą murem), nie myśli jeszcze o macierzyństwie, a wręcz przeraża ją nieco fakt, że miałaby stać się taką matką, jaka ją wychowała. Zatem Pola kiedyś planuje przytulić osobistego bobasa, ale niekoniecznie w najbliższym czasie – nie jest jeszcze gotowa.

Plany planami, jednak życie zaskoczyło młodych, bowiem po upojnej nocy okazało się, że pod sercem kobiety zabiło maleńkie serduszko. Niby można się było tego spodziewać, ale wiadomo – kiedy pożądanie bierze górę nad zdrowym rozsądkiem, nie wszystko bierze się pod uwagę.  Początkowo, jak to przeważnie bywa, kobieta wpada w panikę, roztrząsa najgorsze (w swoim mniemaniu) scenariusze i kompletnie nie czuje "tego czegoś". Jednak z czasem oswaja się z myślą o dziecku, oddając mu całą siebie. 

Właśnie wtedy niepokojąca wiadomość o prawdopodobnej chorobie płodu wstrząsa ich światem, odbierając spokój i spędzając sen z powiem. Rodzice staną przed bardzo trudną decyzją, a znając szanse i ryzyko, zrozumieją, że żadna z dostępnych opcji nie jest dobrym wyjściem, żadna też nie daje pewności, a z niektórymi trzeba będzie mierzyć się przez całe życie.

Po ludzku

Magdalena Majcher porusza w Stanie nie!błogosławionym bardzo ważny temat, a mianowicie poznajemy rodziców, którzy zostali postawieni przed wyborem – chyba jednym z najtrudniejszych – muszą oni zdecydować o losie swojej rodziny i albo przyjąć dziecko ze wszelkimi deficytami, dając mu szansę na godne, choć niełatwe istnienie; albo też odpuścić, zapomnieć i spróbować żyć z prawdopodobnym efektem działań – ogromnym obciążeniem psychicznym, pustką i smutkiem. Z pewnością znajdą się wśród Was tacy, dla których wybór byłby oczywisty, ale myślę, że nie zabraknie i tych, którzy nie wiedzieliby, jaką podjąć decyzję. Do czego zmierzam? Po prostu jestem przekonana o tym, że tak ważną i trudną decyzję powinni podejmować jedynie ci, których ona dotyczy, bowiem to oni będą musieli ponosić jej konsekwencje do końca życia. Myślę też, że wznowienie tego tytułu – biorąc na tapet aktualną sytuację w naszym kraju – jest strzałem w dziesiątkę, takim rozsądnym głosem.

Przejdźmy do bohaterów, bo to na ich emocjach opiera się akcja tej historii. Mamy tu do czynienia z prawdziwym tornadem uczuć. Z jednej strony strach i niepewność, z drugiej radość, a na dodatek ból, żal i przerażanie. Gdy dodamy do tego rodzinne relacje (musicie poznać charakterną matkę Poli – nie pożałujecie, bo przy tej kobiecie nóż w kieszeni się otwiera, jest taką solu w oko tego naszego cyklonu), otrzymujemy powieść pełną, wciągającą i, co ważne, wartościową. Stan nie!błogosławiony zdecydowanie porusza i zmusza do refleksji, a przy tym wymusza na nas postawienie się w sytuacji bohaterów, bo przecież nikt nie da nam nigdy pewności, że nam, naszym bliskim czy przyjaciołom nie przyjdzie stanąć w obliczu takiego "nieszczęścia".

Na uwagę zasługuje tu również drugoplanowa postać – babcia Jakuba, która jest chodzącym optymizmem. Aniela to taki promyk słońca, który wywołuje uśmiech na twarzy.

Wymarzyłam sobie tę opowieść z Polą, jako narratorką, w roli głównej. Dlaczego? Wówczas emocje, ból i dramatyzm byłby jeszcze głębsze, wręcz namacalne. Wiadomo jednak, że trzeba uważać na to, czego się pragnie, bo gdyby tak Majcher uderzyła z tą historią w narracji pierwszoosobowej, mogłabym po prostu nie unieść tej historii – to byłoby zbyt bolesne, zbyt mocne. Cenię sobie wyważenie, które towarzyszy prozie autorki i myślę, że czasem warto schować swoje widzimisie do kieszeni i po prostu zaufać.

Opowieść czyta się lekko, co jest niesamowitym doświadczeniem, biorąc pod uwagę ciężar tematyki. Przez tę burzliwą historię pełną bólu i niepewności przechodzimy w zastraszająco szybkim tempie, ponieważ autorka ma lekkie pióro, a my tak bardzo zżywamy się z bohaterami, że nie chcemy ich opuszczać. Książka, moim zdaniem, nieodkładalna.

Kiedy po latach wracałam do Stanu nie!błogosławionego, nie oczekiwałam większych emocji czy jakiegokolwiek zaskoczenia, bo przecież ta historia była mi wcześniej znana. Ale! Myślę, że taki powrót do przeszłości wiele nas uczy: dostrzegamy to, co nam wcześniej umknęło, zwracamy uwagę na inne rzeczy, nieco inaczej też odbieramy emocje, które wylewają się z lektury. Często jednak uświadamiamy sobie, że mimo zmian, które zaszły w nas, tak naprawdę część pozostała stała – to cieszy.

Dodam jeszcze na koniec, że w tym nowym wydaniu znajdziecie gratisowy rozdział: krótkie opowiadanie, z którego dowiecie się, jak potoczyły się losy naszych bohaterów. Bardzo aktualny, czytelny i poruszający fragment naszej rzeczywistości.

Czytajcie!