poniedziałek, 7 lutego 2022

Brzemię grzechów przyjdzie ci dźwigać: E. Kubaszak "Brzemię"

 


Częstokroć nasze pragnienie szczęścia jest niewspółmierne do tego, co rzeczywiście otrzymujemy w życiu. Równie często to my sami, swoimi wyborami i decyzjami, chcąc szczęściu dopomóc, odbieramy sobie szansę na prawdziwy uśmiech losu.


Emilia Kubaszak, Brzemię, t. 2, Oficynka 2022.

Czasem wyjątkowa przygoda rozpoczyna się przypadkiem. Nieśmiało wkraczamy na nieznane lądy, by z wolna odkrywać ich sekrety. Dla mnie taką intrygującą wyprawę stanowiły swego czasu book toury; nigdy nie miałam pewności, jaka wędrująca książka – czy gniot, czy perełka – trafią pod mój dach. Wśród tych powieści, które wciąż wspominam z sentymentem, znalazł się między innymi Żar prawdy *recenzja*. Wiele już lat minęło, bowiem historię przeczytałam w 2016 roku, ale gdzieś tam z tyłu głowy wciąż tliła się maleńka nadzieja na kontynuację. Lata mijały, szanse malały, aż tu nagle okazało się, że jednak nie wszystko stracone! Jest – świeżutka, fascynująca i wciągająca jak diabli.

Dziś padnie wiele dobrych słów na temat kontynuacji Żaru prawdy. Wydawnictwo Oficynka uraczyło nas najnowszą powieścią pt. Brzemię autorstwa Emilii Kubaszak. Pisarkę już wkrótce będziecie mieli okazję poznać trochę bliżej, bowiem podjęła moje "przysłówkowe" wyzwanie! Zanim to jednak nastąpi, zapraszam Was do wejścia na nieznane (a może znacie już twórczość autorki? przede mną jeszcze Bluszcz) wody – będzie się działo.


Brzemię grzechów przyjdzie ci dźwigać

Każdy poszukuje swojego miejsca w świecie; choć często wiadomo, dokąd się dąży, nigdy nie ma pewności, gdzie ostatecznie się osiądzie. Przyszłość to jedna wielka niewiadoma, zatem często bywa tak, że wyobrażenia mocno rozmijają się z tym, co otrzymujemy od losu; wpływają na to takie zdarzenia, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, a i nie bez znaczenia pozostaje punkt, z którego startujemy, a na który w ogóle nie mamy wpływu, bo w końcu rodziny się nie wybiera. 

Wejście w dorosłość to dla bohaterów naszej historii (części pierwszej) chyba jeden z najbardziej kluczowych momentów: ona, panienka z dobrego domu, i on, zawadiaka z burzliwą i smutną przeszłością, spróbują zbudować coś trwałego. Marta pragnie romantycznej miłości, Janusz natomiast uznania i bogactwa. Mimo że ich pragnienia nie tworzą wspólnej melodii, to jednak niewątpliwie nadają na przenikających się falach – oboje chcą wielkich zmian.


Tam, gdzie wkrada się desperacja, bo nie można postępować zgodnie z zasadami logiki,
tam rodzi się chaotyczna próba ratowania tego, co się da.


Kiedy już wszystko zdaje się wskoczyć na dobre tory, życie zaskakuje naszych bohaterów. Ci podejmują decyzję, która cieniem położy się na ich (i nie tylko) dalszym życiu. Tajemnica, którą skrywają, doprowadzi do tragicznych skutków – i w sferze psychicznej, i tej fizycznej również.

Z jakimi motywami przyjdzie nam się zmierzyć przy okazji lektury tej historii? Otóż, będzie się działo, bowiem mowa tu o: matczynej miłości, poszukiwaniu siebie, lepkich mackach sekty, brutalnych praktykach, niszczącej sile uczuć, ale też tej budującej, i przewrotnych kolejach losu. Czeka Was prawdziwa czytelnicza uczta.


Powrót na medal

Przyznaję, że początkowo nieco obawiałam się powrotu do tej historii... Minęło tyle czasu, a do pierwszego tomu nie mam dostępu (swoją drogą – muszę zdobyć), więc nie byłam w stanie przypomnieć sobie, o co tam DOKŁADNIE chodziło; przecież coś mogło mi umknąć, rozmyć się, ulecieć, skazując kontynuację na niepowodzenie. Poza tym zmieniłam się i choć wciąż pałam miłością do mocnych treści, to jednak teraz jestem bardziej krytyczna i... wybredna. Postanowiłam, mimo tych wszelkich obaw, dać sobie szansę w starciu z tą powieścią i sprawdzić, jak głęboko ona we mnie osiadła. Zaczęłam niepewnie, ale... nagle wszystko wróciło!

Brzemię jest thrillerem psychologicznym, w którym mnogość wątków początkowo onieśmiela, by wkrótce oczarować. Wątłe nici delikatnie muskają się gdzieś na przestrzeni lat, ale z czasem silnie zaplatają w potężny warkocz zdarzeń. Podjęte dekady wcześniej decyzje teraz wydają plony, rzucając mroczną poświatę na życie rozłączonej przed laty rodziny. Rodzinne sekrety z czasem wypełzają na światło dzienne, a sytuacji wcale nie studzi powieść czytana przez jedną z bohaterek (mowa tu o Żarze prawdy – historii wydanej przez Barbarę, którą pochłonęły sidła sekty).

Opowieść toczy się dwutorowo, wyraźnie dzieląc się na dwie części. Pierwsza donosi się do przeszłości i początków rodziny, kiedy to Marta i Janusz walczą o swoje miejsce w świecie. Natomiast druga, osadzona w teraźniejszości, to efekt podjętych kiedyś decyzji i odkrycie wszystkich kart.


Ludzie czasem robią różne dziwne, zupełnie niepodobne do nich rzeczy, a potem żałują. Dręczą ich wyrzuty sumienia. Wstyd jest jednak silniejszy niż pragnienie wyznania prawdy. Boją się odrzucenia, odgradzają murem milczenia i nic już nie jest takie samo. 


Autorka przypomniała mi, dlaczego tom pierwszy tak mocno zapada w pamięć; kontynuacja to potwierdzenie. Kubaszak z lekkością i uwagą kreśli przed czytelnikiem dramat rodzinny, uzupełniając te tragiczne wydarzenia o świetnie zarysowane tło społeczne. Niemal każdy rozdział rozpoczyna się fragmentem, który z powodzeniem można cytować – ku refleksji – a zgrabne opisy przyrody uzupełniają ten obraz, mocno osadzając nas w świecie przedstawionym. Czyli? Po prostu tę książkę czyta się z ogromną przyjemnością, w tempie wskazującym na zastraszające – wciąga, wypełniając umysł słowami a serce emocjami.





Tych ostatnich nie brakuje! Autorka porusza bowiem tematy niewygodne, trudne, bolesne i kontrowersyjne, nie szczędząc przy tym szczegółów. Pozwala nam wejść w myśli jednej z bohaterek (narracja pierwszoosobowa wypada tu śpiewająco), ale też spojrzeć na wiele spraw z boku, nieco szerzej (narracja klasyczna). Historia jest wstrząsająca, a przy tym poruszająca i, co chyba najważniejsze, zmuszająca czytelnika do myślenia. Powiem Wam, że wejście w sektę... brrrr, losy Basi mrożą krew w żyłach! No i nie dostajemy wszystkiego na tacy, bowiem Kubaszak kluczy, podsyca naszą ciekawość, myli tropy, byśmy w końcu – krok po kroczku – doszli do przerażającej prawdy.

Nie będzie zaskoczeniem, jeśli polecę Wam lekturę tej powieści, prawda? Myślę, że w cyklu, który rozpoczyna się wraz z Żarem prawdy, doskonale odnajdą się ci, którzy cenią sobie zagmatwane historie rodzinne, ale te pełne niewiadomych, bólu i niezręcznych sekretów. Brzemię to opowieść warta uwagi i każdej Waszego czasu. Nie dajcie się zwieść lekkim i beztroskim początkom, bo finał wbija w fotel.