poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Lipiec już dawno za nami, czyli podsumowanie miesiąca


Lipiec a nami. Jest mi bardzo przykro, bo został już tylko sierpień i trzeba będzie wrócić do pracy, do codzienności i zapanowania nad czasem.




Wiem, że lipiec już dawno za nami, ale wakacyjny wypad nieco pokrzyżował mi blogowe plany, podsumowanie miesiąca musiało poczekać. Tak sobie obiecywałam, że letnie miesiące przeznaczę na nadrabianie zaległości, ciągłe publikacje i tego typu sprawy, ale jednak słodkie lenistwo przeplatane wypadami "gdzieś tam" wzięły górę i z moich mocnych postanowień pozostało jedynie wspomnienie. Jednak nic straconego. Wróciłam, zakotwiczyłam się na dłużej mogę działać.

Lipiec upłynął mi pod znakiem kawy. W końcu porzuciłam wielbioną dotychczas rozpuszczalną i przerzuciłam się na coś świeższego. Nie żałuję, chociaż przyznaję, że takie "przysmaki" uzależniają... 

W lipcu przeczytałam wiele, wiele dobrego, co wcale nie ma odbicia w recenzjach – na te przyjdzie jeszcze pora, już wkrótce. Udało mi się jednak naskrobać co nieco.

Dzięki uprzejmości Teresy Moniki Rudzkiej miałam okazję przeczytać książkę Ona przyszła ostatnia. To przyjemny kryminał naszpikowany ploteczkami, a osadzony w środowisku literackim. Zbrodnia jest. Dochodzenie jest. No i humor – tego również nie zabrakło.

Pełna recenzja powieści => TUTAJ <= Myślę, że czytelnicy, którzy nie lubią krwawych scen, będą usatysfakcjonowani, bowiem nie o krew tu chodzi.


Lewa strona życia długo czeka na  publikację, ale w końcu się udało. To nie pierwsza powieści Genovej, z którą miałam do czynienia, i choć ta mnie nie porwała, uważam, że jest dobra. Temat totalnie nie do ogarnięcia – brzmi jak czysta abstrakcja.

Wszystko na ten temat => TUTAJ <=


Lato w pełni, więc na blogu i FB pojawił się konkurs z książką Magdaleny Majcher Wszystkie pory uczuć. Lato. Jest mi bardzo mi ogłosić, że jakimś cudem (wraz ze wsparciem rodzinnego jury) udało mi się wybrać laureata. Egzemplarz trafia do Agnieszki S., dla której lato to tylko leżak i dobra książka i nic więcej do szczęścia nie potrzeba, nawet ubranie zbędne. Serdecznie gratuluję, a fotka rozwaliła system! 

Książkę polecam => TUTAJ <=, a już wkrótce recenzja kolejnej książki autorki. Matko, jak ta historia miażdży...!





Nie zabrakło też czegoś w dziecięcym klimacie. Gdybym miała wybrać książkę, która najbardziej przypadła nam do gustu, miałabym z tym spory problem.

Zaczęłyśmy od Psierocińca Agaty Widzowskiej. To cudna opowieść o psie wierszoklecie, który czarował słowem w schronisku. 




Potem przyszła pora na kontynuację serii, a tym razem na tapet wszedł Psierociniec. W poszukiwaniu straconego węchu. Pierwsze, co mi przychodzi na myśl, gdy wspominam tę opowieść, to miłość. Piękna historia, którą szczerze polecamy.


Historie można czytać osobno.



Doczekałyśmy się kolejnych przygód Lilki, choć tym razem w dziecięcy świat zabiera nas Mateusz, brat Lilki. Magdalena Witkiewicz jak zwykle zachwyca językowym ujęciem treści i bawi, i rozbraja, i... po prostu przeczytajcie. To idealna propozycja w wakacyjnym klimacie.




Wśród lipcowych przyjemności pojawiło się również podsumowanie Book Toura z książką autorstwa Artura Urbanowicza pt. Grzesznik. Egzemplarz wędrował prawie rok. O wrażeniach uczestniczek zabawy możecie poczytać => TUTAJ <=


Pojawiło się również kilka słów na temat nowego numeru "Blogostrefy. Jedynego takiego czasopisma dla blogerów". Zamawialiście piąty numer? Wiem, że najprawdopodobniej jutro papier wyruszy w świat, a wersja  elektroniczna powinna być już na Waszych mailach.

Udanej lektury!


Co jeszcze?
Na wakacje wybyłam z Wrocławia – absolutnie nie żałuję, choć oczywiście poślizgi z przesyłkami są w tym przypadku nieuniknione. Nadrobię. Odwiedziłam Opole, ale tylko na chwilę. Docelowo wylądowałam przy lesie, nieopodal jeziora – cisza, spokój i relaks.


Pisałam, że poluję na last minute. Udało się trafić na świetną ofertę, ale przyznaję szczerze, że poszukiwanie taniej wycieczki w sezonie to jakaś masakra. Wylądowałam w Egipcie. 50 stopni. Żar. Baseny. Morze. Gorący wiatr. Polecam, choć niekoniecznie w wakacyjnym okresie.


Mogę się też pochwalić wyróżnieniem na portalu Zblogowani. Znalazłam się w zacnej trójce – z wyjątkowymi osobami. Zaszczyt. Cieszę się jak dziecko :)



Plany sierpniowe?
Przyznaję, że w tym wolnym czasie przeczytałam mnóstwo książek. Legimi uratowało mi życie – oczywiście zdecydowałam się na czytnik, choć z bólem serca. 

W sierpniu, począwszy od jutra, będę Wam opowiadać o tych wszystkich wspaniałościach, które udało mi się przeczytać. Oczywiście kilka tytułów z półeczki "mniej fascynujące" też się trafiło, ale w gruncie rzeczy większość była wspaniała.

Już wkrótce muszę wrócić do pracy – takie uroki bycia nauczycielem. Czeka mnie mnóstwo nowych wyzwań, ale też  realizacja tych wszystkich pomysłów, które męczą mnie od pewnego czasu. Na pewno będzie się działo. Poza tym na blogu będą się od czasu do czasu pojawiały lektury szkolne, ale mam już pomysł na ich prezentację – nudy nie będzie.

Poza tym pojawię się gościnnie u Ani – blogerki, którą cenię – zajrzyjcie do Innej Perspektywy.

Łapię ostatnie promyki słońca, czytam, odsypiam, popijam. Jeszcze tylko przez chwilę, więc na pełnej petardzie.

Mam nadzieję, że Wasz lipiec minął przyjemnie i że sierpień Was zachwycił. Tego Wam życzę. No i... zaczytanego!