wtorek, 14 sierpnia 2018

Nie chodzi o daty, ale o ludzi: "W cieniu tamtych dni" M. Majcher


Wydaje nam się, że wielka historia toczy się gdzieś obok, nie mając wpływu na nasze życie, tymczasem ona kształtuje każdego człowieka, nawet jeśli on sam nie ma o tym pojęcia.


Przyznaję, że odrobinę obawiałam się lektury W cieniu tamtych dni Magdaleny Majcher. Prozę autorki oczywiście bardzo cenię, a jej powieści zawsze trafiają w jakiś czuły punkt, lecz dotychczas nie poruszała się ona po historycznym gruncie. Właśnie to budziło mój niepokój. Bałam się, że emocje, których autorka dostarcza czytelnikom za każdym razem, zejdą na nieco dalszy plan, a wydarzenia – daty, miejsca, fakty – przejmą władanie nad treścią. Na szczęście tak się nie stało, a nowe literackie wcielenie pisarki, efekt jej pracy... czuję się zmiażdżona emocjonalnie. Ta powieść to strzał nie w kolano, ale w dziesiątkę.

Liczą się ludzie


Książek, których treść dotyka czasów wojny, przeczytałam już mnóstwo. Miałam nawet taki okres w swojej czytelniczej karierze, kiedy pochłaniałam wyłącznie takie tytuły. Po jakimś czasie uznałam, że trzeba od tych ciężkich, bolesnych i porażających klimatów nieco odpocząć, bo w końcu ile można przyjąć tego całego bólu? Czasem powracam – od czasu do czasu sięgam, nieśmiało podczytuję. Dawno nie miałam okazji przeczytać książki, która traktowałaby o ludzkim losie naznaczonym wojną, o tych tragicznych wydarzeniach, które pochłonęły tyle ludzkich istnień, odebrały tak wiele. I nagle się okazało, że jedna z moich ulubionych autorek napisała W cieniu tamtych dni. Nie mogłam sobie odmówić lektury, a dzięki uprzejmości wydawnictwa Pascal miałam okazję cieszyć  własnym egzemplarzem – ten zajmie zaszczytne miejsce na moim regale, w dziale "na wyciągnięcie ręki".



O czym jest ta historia? To coś więcej niż relacja z pierwszych dni sierpnia. I coś więcej niż waleczność. To opowieść o wielkiej miłości, niesamowitym smutku i rodzinnej tajemnicy, która musiała zostać w końcu odkryta.

W cieniu tamtych dni to opowieść podszyta historią, w której jednak nie daty ani fakty mają największe znaczenie. Owszem, one są ważne, ale tu chodzi o ludzi. Małe radości chwytane resztami sił, wielkie nadzieje, niespełnione pragnienia i strach – przed tym, że zabraknie czasu na życie, miłość, szczęście. Czy w czasie wojny może narodzić się i trwać w najlepsze gorące uczucie? Czy może przetrwać to całe zło?

Historia nie dotyczy jednak tylko Powstania Warszawskiego, ale jego echo odnajdujemy w naszych czasach, kiedy to przeszłość rzuca światło na teraźniejszość, gdy tłumaczy i wciąż boli. Poznamy wnuka, który staje wobec rodzinnej tajemnicy, a babcia Emilia poprowadzi go krętymi ścieżkami do czasów swojej młodości, otwierając przed nim serce. To wspaniała, choć niesamowicie bolesna sentymentalna podróż. Wspomnienia Mili są totalnie naszpikowane emocjami, łamią serce...



Przeszłość pomoże naszym bohaterom stanąć oko w oko z teraźniejszością, pokazując tym samym, jak wielkie znaczenie, jak ogromny wpływ na kolejne pokolenia ma historia. To nigdy nie jest tak, że to, co było, pozostaje za nami, ale w jakiś sposób determinuje naszą przyszłość.

Bez przeznaczenia


W tym miejscu wypada zaznaczyć, że W cieniu tamtych dni to książka, po którą z powodzeniem może sięgnąć każda kobieta, ale nie tylko. Mimo łzawej opowieści odnajdą się w tej powieści również mężczyźni, bo jest intrygująca i ciekawa, bo trzyma w napięciu i w końcu, bo pozwala spojrzeć na historię z innego punktu widzenia: zobaczymy w tym wszystkim człowieka, po prostu. 



Historię czyta się z drżącym sercem, łzami w oczach i olbrzymim zaciekawieniem. Wciąga, totalnie. Mogłabym kolejny raz napisać, że to najlepsza powieść Magdaleny Majcher i nie skłamałabym – jest wyjątkowa, dobitna, taka kompletnie rozbrajająca, a przy tym bezpardonowa. Nie mogłam się oderwać od tej książki i jestem pewna, że wrócę do tej powieści. Jest tego warta. Nie znałam dotąd tego oblicza autorki, nawet nie podejrzewałam, że tak trudny temat uda jej się podać w tak emocjonalnych obrazach. Przyznaję, że jestem zauroczona i chcę więcej!

Z całego serducha polecam Wam tę książkę. Takie historie warto obracać w myślach i nosić w sercu.