sobota, 2 listopada 2019

Mój ci on?: "Facet nie do wzięcia" Z. Tarajło-Lipowska




Faceci dzielą się na tych, którzy swe żony o wszystko obwiniają, i tych, którzy ze wszystkiego je usprawiedliwiają. Pilnym zadaniem dla literatury stało się udowodnienie, że kobiety też tak potrafią.

Zofia Tarajło-Lipowska, Facet nie do wzięcia, e-bookowo, 2019.


Z twórczością Zofii Tarajło-Lipowskiej miałam już do czynienia dwukrotnie. Przeczytałam kryminał, którego akcja toczyła się w uniwersyteckim światku, oraz historię umiejscowioną w getcie – dość nietypową, bo utrzymaną w dość humorystycznym tonie (czeski humor dał tu o sobie znać). Dziś jednak przybywam do Was z recenzją nowej historii, która trafiła w moje ręce. Facet nie do wzięcia to niewielkich rozmiarów opowieść – można rzec, że to kilka migawek z życia pewnej pary – o wyrazistym satyrycznym wydźwięku.

Kto by go chciał?


Facet nie do wzięcia to podzielone na rozdziały zapiski pewnej kobiety, która dzieli się z nami swoimi tajemnicami – można powiedzieć, że pierze przy nas swoje brudy. Na światło dzienne wywleczone zostały wszelkie grzechy i grzeszki pewnego Faceta, z którym to przyszło kobiecie dzielić życie. 

Mój facet jest całkiem fajnym facetem, choć życie z nim nie jest łatwe, co przyzna każdy, kto przeczyta te zapiski do końca.

Dowiemy się z owych zapisów, jak to jest żyć z Facetem pod jednym dachem i nie zwariować, co moim zdaniem graniczy z cudem, bo ja udusiłabym takiego osobnika własnymi rękami! Autorka w prześmiewczym tonie podaje nam kolejne rewelacje – a to niezdrową potrzebę bycia czyściochem, a to znów kompletną bezmyślność w codziennym działaniu. Poznamy tego Faceta z każdej strony, zobaczymy jego wszystkie wady – nie ma litości!

I kiedy tak zagłębiamy się w lekturze, nie możemy początkowo uwierzyć, że tacy faceci chodzą po tym świecie, bowiem już dawno powinni wyginąć. No bo jak? W jaki sposób taki element może funkcjonować w społeczeństwie? I jak ta kobieta – taka zwykła, normalna – może z nim wytrzymywać, że do tej pory nie zdecydowała się na jego eksterminację? 

I kiedy tak czytałam tę opowieść, musiałam się zastanawiać. W głównym bohaterze powoli zaczęłam dostrzegać to, z czym przecież sama spotkam się we własnym domu – może nie w tak zaawansowanym stadium, może też nie ze wszystkim, ale... no, bywa. I u Was zapewne jest podobnie. Chodzi o te głupoty, które potrafią czasem wyprowadzić z równowagi, bo przecież ja sama postąpiłabym zupełnie inaczej, ogarnęłabym szybciej, dokładniej. A może sedno tkwi w tym, że zrobiłabym wszystko po swojemu?



Facet, o którym opowiada nam Ona, z pewnością jest nie do wzięcia – nie dla mnie. Musieliby mi chyba porządnie zapłacić albo mnie zmusić, żebym wpuściła taką personę pod swój dach, chociaż trzeba przyznać, że naprawdę cierpliwa ze mnie kobieta... Powiem Wam jednak, że w zapiskach przeważa miłosny ton. Ona go kocha i akceptuje. Wraz z tymi wszystkimi jego dziwactwami, wadami i irracjonalnymi zachowaniami. To Facet nie do wzięcia, bo to jej Facet.


Dobra robota!


Tekst został opracowany przez studentów Instytutu Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa UWr w ramach zajęć "Jak wydać własną książkę" i powiem Wam, że był to strzał w dziesiątkę. Jest elegancko dopracowany, czyta się płynnie, z przyjemnością, bez usterek. Rewelacja. Mam nadzieję, że wszyscy "zainteresowani" zaliczyli te zajęcia śpiewająco. W ogóle warto tu zwrócić uwagę na sam pomysł! Żałuję, że na studiach (a kończyłam edytorstwo właśnie na UWr) nie dane mi było mi stać częścią tak ciekawego przedsięwzięcia. To musi być ekscytujące przeżycie.

Zapiski nie zajmują wiele miejsca, bo całość mieści się na około stu stronach. Czyta się je błyskawicznie i żadne dawkowanie nic tu nie da, bo nim się obejrzycie, już będzie po wszystkim. Nie znajdziecie tu typowej fabuły, co wcale nie neguje istnienia akcji. Tej nie brakuje, bowiem każdy rozdział to osobny, pełny, dynamiczny obrazek z życia – taka scenka rodzajowa połączona z licznymi dygresjami. 

Ubawiłam się setnie, naprawdę. Chichotałam jak dzika. Perypetie pary są nie dość, że interesujące, to jeszcze zabawne. Zwykłe, codzienne czynności zyskały w tej opowieści mocno komediowy wymiar. Zapiski kobiety są zabawne, spostrzeżenia trafne, a przy tym wszystko – każdy z elementów przedstawionych – tworzy zgrabną i spójną całość. 

Polecam Faceta nie do wzięcia jako przerywnik – pozwala z powodzeniem zrelaksować się w po ciężkim dniu albo wyjątkowo wymagającej lekturze. Zapewniam Was, że te zapiski zmuszą Was do spojrzenia na swojego faceta z nieco innej strony – może mu trochę odpuścicie?, a może zrozumiecie, że Wasz jest właśnie takim typem nie do wzięcia, bo tylko Wy potraficie się z nim obchodzić we właściwy sposób?

Spróbujcie. Książkę znajdziecie na Legimi.

Za możliwość przeczytania tej opowieści dziękuję Autorce.