poniedziałek, 9 grudnia 2019

Opasła przyjemność: "Legendy Archeonu. Nocne Słońca" Thomas Arnold




Przekraczając granicę,
nieświadomie wyznaczamy sobie nową.

Thomas Arnold, Legendy Archeonu. Nocne Słońca, t. 2, Vectra, Czerwionka-Leszczyny 2019.




Drugi tom cyklu "Legendy Archeonu" nie musiał długo czekać na swoją kolej – zrobiłam tylko krótki przerywnik w postaci thrillera i znów dałam się porwać do niesamowitej krainy trawionej czernią, ogniem i paskudztwem. Legendy Archeonu. Nocne Słońca autorstwa Thomasa Arnolda to niewątpliwie lektura, która dostarczyła mi mnóstwa emocji – wiele się działo.

Jeśli nie znacie jeszcze tego cyklu, przeczytajcie najpierw recenzję pierwszego tomu:

*Legendy Archeonu. Strach stary i nowy*


Co dobrego?


Z ogromną przyjemnością, ale też niepewnością wracamy do tego pozostawionego niemalże w zgliszczach świata. Nie dzieje się dobrze – zewsząd docierają do nas mrożące krew w żyłach wieści, pętla strachu zaciska się z wolna na naszej szyi, a świat (niby tak obszerny i rozległy) kurczy się, nadając całości aurę duchoty i mroku.



Głównym bohaterem tej opowieści będzie Hagan – wielkolud, z którym mieliśmy już okazję przeżyć wiele przygód. Królewski strażnik prowadzony chęcią zemsty, ale też wyrzutami sumienia – nie zdołał obronić ani króla, ani jego jego syna – pragnie domknąć pewne sprawy. Nie zawsze zachowuje się przy tym odpowiedzialnie, często ryzykując własnym życiem, co jednak ma do stracenia?

Wrócimy również do praktycznie zmiecionego z powierzchni ziemi królestwa, którym obecnie zarządza olbrzym Jer. Trzeba przyznać, że całkiem nieźle się tam urządził, a jego nowe hobby – hodowla niezwykłego ptaszyska, który gustuje w szczególnym "pokarmie"  przyprawia o lekkie bulgotanie w żołądku. Nowy władca nie wie jednak, że starzy znajomi mają dla niego nieco inną wizję przyszłości.

Rozgościmy się również w szeregach wroga. Co prawda mroczna armia nieco się przegrupowała po minionych wydarzeniach, a jednak ma się całkiem nieźle, więc z pewnością nie będzie się nudzić.

Wspaniały powrót


Z olbrzymią przyjemnością powróciłam do świata wykreowanego przez autora – tym większą, że pozwolił mi poznać tę niezwykłą krainę jeszcze dokładniej, dotrzeć dalej i zapuścić się głębiej. Znów odbyłam wędrówkę przez kolejne ziemie, przeżyłam wraz z bohaterami mnóstwo przygód – warto tu zaznaczyć, że akcja jest niesamowicie dynamiczna, na co z pewnością ma wpływ ciągła zmienia perspektywy: raz podążamy za Haganem, innym razem siedzimy w obozie czerni, by potem wejść "na salony" i przyjrzeć się problemom kapłanów, a jeszcze chwilę później "pobawić się" w zamorską politykę. Mnogość krain, przystani, zmienność krajobrazów i specyficzność ludów zrobiły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Doceniam tę celową dynamiczność.

Dałam się wciągnąć w sieć powiązań i intryg – tu wszystko skrzętnie się zazębia, kolejne wątki trzymają się kupy, a zaskakujące rozwiązania robią dobre wrażenie. Czasem bardzo zaskakujące! Poza walką na miecze ogromną rolę odgrywa tu walka na słowa. Ogromne znaczenie mają właśnie: sposób kierowania ludźmi, mamienia ich, zdobywania zaufania i przekazywania informacji spreparowanych odpowiednio do sytuacji. W tych wszystkich kłamstwach i układach można się pogubić  już w trakcie lektury pierwszego tomu byłam nieco przerażona faktem, że to wszystko jest takie zawiłe i szerokopasmowe... a jednak autor (nie wiem, jak tego dokonał) sprawił, że orientujemy się we wszystkim doskonale, prawie tak, jakbyśmy byli uczestnikami tych zawirowań.



Każdy rozdział poprzedzony jest mądrością zaczerpniętą z kronik Odda. Jak przeważnie takie wstępy nie robią na mnie żadnego wrażenia, tak tu zwracam na nie szczególną uwagę. Mogłabym cytować w nieskończoność słowa kronikarza, bowiem idealnie pasują do tego klimatu, co więcej  myślę, że są aktualne nie tylko w Archeonie, ale i w naszej codzienności znajdzie się dla nich miejsce.

Książka została pięknie wydana i porządnie, co jest w przypadku tak opasłych tomów (854 strony!) szalenie istotne. Na pewno za jakiś czas wrócę do tej opowieści, ale mam pewność, że egzemplarz nie rozpadnie po drugim czy trzecim czytaniu. Poza tym treść została wsparta przez niezwykle klimatyczne ilustracje, których autorem jest Franciszek Nieć. I o ile nie przepadam za wizualizacją treści, bo przeważnie odbiera mi ona przyjemność z wyobrażania sobie bohaterów, miejsc, zajść, o tyle tu obrazy są po prostu miłym dodatkiem, które jedynie podsuwają opowieść w nieco odmiennej wersji, rozbudzają dodatkowo wyobraźnię.


To jeszcze nie koniec tej historii. Teraz pozostaje nam czekać na trzeci tom cyklu. Mam nadzieję, że autor jest w trakcie i nie będzie nas długo trzymał w zawieszeniu...

Dlaczego polecę Wam "Legendy Archeonu"? Przede wszystkim z powodu nieprzewidywalności  fabuły, dynamiczności akcji oraz niesztampowego podejścia do tematu. To taki powiew świeżości w literaturze fantastycznej, a już na pewno w tej naszej rodzimej. Myślę, że autor śmiało może konkurować z zagranicznymi pisarzami, więc nie pozostaje nic innego, jak wydawać tę powieść poza granicami naszego kraju. Wróżę Arnoldowi świetlaną przyszłość, a przynajmniej tego właśnie życzę  z całego serducha.