poniedziałek, 20 stycznia 2020

Dzieci mają moc: "Tosia w Tarapatach" P. Maj


Miała wszystko. Miała pomysł. Miała plan. Była gotowa.


Paweł Maj, Tosia w Tarapatach, il. M. Sommer-Lapajew, t. 1, Wydawnictwo Skrzat, Kraków 2018.



Paweł Maj to pisarz, który zdobył moją sympatię już dawno temu, kiedy to sięgnęłam po Przygody niezwykłych bohaterów – zbiór bajek terapeutycznych. Potem wciągnęłam Pawła w niezwykłą akcję "Klasyka dla Smyka" (akcja społeczna, która polegała na zbieraniu książek dla dzieci z domów dziecka) i tak jakoś wyszło, że zawsze go podpatrywałam i mocno kibicowałam wszelkim działaniom literackim. W zeszłym roku autor wydał książkę, o której chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć. Mowa o Tosi w Tarapatach, którą moja córa dostała, by czas się tak niemiłosiernie nie wlókł w szpitalu. Przeczytałyśmy z przyjemnością.






Niezwykły świat dziecka


Dzieci mają wyobraźnię – to nie ulega absolutnie żadnej wątpliwości. Często wymyślają sobie jakieś niezwykłe opowieści, które nijak mają się do rzeczywistości, a rzeczy normalne potrafią przekuć w coś niesamowitego. W sumie, kiedy byłam mała, sama wierzyłam w różne dziwne rzeczy i wyobrażałam sobie nie wiadomo co – łącznie z Okiennym Potworem, który odzywał się szczególnie nocą i, nie zgadniecie, tylko w te wietrzne wieczory. Chyba tak to działa, że kiedy nie potrafimy wyjaśnić sobie czegoś w sposób logiczny, wyszukujemy tego nadprzyrodzonego. Biorąc dodatkowo pod uwagę dziecięcą, mocno wybujałą fantazję, mogą wyjść z tego niezłe wariactwa.

Okazuje się jednak, że nie wszystko da się wziąć na logikę, bo jak tu wytłumaczyć pojawienie się potworka, który uwielbia bałagan, albo pluszowego królika spod łóżka? Nasi bohaterowie będą mieli okazję zmierzyć się z wieloma wyzwaniami, które postawił przed nimi autor. Część opowieści – książka złożona jest z kilku historii podzielonych na krótsze rozdziały – nosi w sobie ziarnko niezwykłości, pozostałe są jak te nasze dziecięce straszydła – przy odrobinie pomyślunku i drążenia tematu da się je na spokojnie wytłumaczyć.

Główna bohaterka jest przesympatyczna, a do tego niezwykle pomysłowa – czasem kojarzyła mi się z małym MacGyverem, bo z tego, co miała pod ręką, potrafiła wyczarować sposób na poradzenie sobie z problemem – wcale nie taki oczywisty! Ta kilkuletnia dziewczyna ma niezwykły talent do przyciągania niesamowitych rzeczy. Jeśli niewyjaśniona sytuacja nie przydarza się akurat jej, to z pewnością w otoczeniu znajdzie się ktoś, kto właśnie potrzebuje pomocy. Tym sposobem poznajemy środowisko, w którym żyje nasza mała wybawicielka. I, co zaskakuje, jest to zupełnie normalna okolica, więc... może rozejrzyjcie się wokół? Tak dla pewności.


Złowieszcze Dreszcze


Perypetie bohaterów szybko przyciągają uwagę dziecka. To takie budujące opowieści, bo uświadamiają małemu czytelnikowi, że każdy – nawet dziewięciolatek – może właściwie wszystko, jeśli tylko spróbuje. Dodatkowo książkę można spokojnie wykorzystać przy oswajaniu ze strachem, który najczęściej ma tylko wielkie oczy – tu nikt nie jest absolutnie piętnowany (każdy może się bać, nawet osoba dorosła), ale pojawienie się tego uczucia to bodziec do rozpoczęcia wielkiej przygody i podjęcia próby wyjaśnienia zjawiska. Trochę jak opowieści detektywistyczne, tyle że ze sporą dawką niezwykłości.


Historie są bardzo przyjemne, tak jak relacje panujące w grupie – autor zwraca uwagę na znaczenie przyjaźni w życiu dziecka oraz rolę rodzica w rozwiązaniu problemów, chociaż warto zauważyć, że dorośli nie wszystko są w stanie pojąć, więc czasem jest lepiej, kiedy się nie wtrącają.

Spośród sześciu opowieści wybrałyśmy po dwie, które najbardziej przypadły nam do gustu. Obie uwielbiamy Klątwę Kanau, a dodatkowo Ewa skłania się ku Widmowemu wilkowi (wspaniałe zakończenie historii), ja z kolei ukochałam sobie Upiorne urodziny. Trzeba jednak przyznać, że każda z tych przygód ma w sobie to, czego nam potrzeba: potężną dawkę humoru, dreszczyk emocji i pozytywne zakończenie.

My jesteśmy jak najbardziej za takimi opowieściami z niewielką nutką strachu. Tosia w Tarapatach to doskonała propozycja dla dzieci w wieku od 7 lat, która wypełni przyjemnością odkrywania niejeden wieczór. To jednak nie koniec, na rynku książki (w 2019 roku) pojawiła się kontynuacja przygód Tosi Tarapaty – odrobinę starszej, jednak wciąż przyciągającej kłopoty. Nic, tylko brać!