środa, 22 stycznia 2020

To wszystko istnieje obok nas: "Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy" P. Maj


Magia, nie tylko czarna, jest bardzo prawdziwa. Czary, uroki, klątwy, złe moce, duchy, chochliki, fantastyczne istoty... to wszystko istnieje obok nas (...)

Paweł Maj, Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy, il. M. Sommer-Lapajew, t. 2, Wydawnictwo Skrzat, Kraków 2019.




Znacie to uczucie, kiedy przeczytacie książkę dla dzieci i nie możecie doczekać się kolejnych części? Takie właśnie emocje wywołało we mnie oczekiwanie na możliwość pochłonięcia kolejnej części przygód małej Tośki. Tym razem książka pt. Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy autorstwa Pawła Maja została, że tak powiem, połknięta na raz – w przeciwieństwie do pierwszego tomu, który sobie elegancko dawkowałyśmy. Można śmiało stwierdzić, że wyszło tu nasze nienasycenie!



Nowe przygody Tośki



Nasza główna bohaterka dorasta, co jednak nie oznacza, że nagle wszelkie niezwykłości przeszły do historii, a kłopoty omijają dziewczynkę szerokim łukiem. W tej kwestii wszystko pozostaje bez zmian, co więcej – zaczęło nawet ewaluować! 

Tosia staje przed kolejnymi problemami, które wymagają rozwiązania – niektóre nawet natychmiastowej interwencji, więc zapewniam Was, że będzie się działo. Znów w najbliższym otoczeniu dziewczynki pojawiają się takie dziwy, których nie sposób zostawić samym sobie. Tośka – teraz już nastolatka – często wpada z deszczu pod rynnę, ta dziewczyna po prostu przyciąga kłopoty, a niezwykłe sytuacje stają się niemal jej codziennością. Znów będzie musiała zdobyć się na odwagę i pokonać swoje (niewielkie) lęki, by wyjść cało z tarapatów, a to wcale nie taka prosta sprawa.


Tym razem akcja toczyć się będzie głównie na wyjeździe – pojedziemy z Tośką dwukrotnie do lasu, a raz odwiedzimy starą ciotkę, która daje o sobie znać po wielu latach milczenia. Pozostałe "strachy" będą na nas czekały w murach szkoły oraz gdzieś w drodze do. Autor serwuje nam jeszcze bardziej fantazyjne sytuacje okraszone sporą dawką magicznych mocy.

To nie wszystko, bo okazuje się, że Tośka jest idealną kandydatką dla Szperaczy, jednak nie zdradzę Wam, czym charakteryzuje się ta tajna, wyjątkowa organizacja. Ten sekret musicie odkryć samodzielnie. Mogę jedynie podpowiedzieć, że przygoda kończy się w taki sposób, który sugeruje powstanie kolejnych tomów. I całe szczęście, bo nie chciałabym rozstawać się z Tośką w tak kluczowym dla niej okresie. 



Pożeramy strony


Tym razem autor podsuwa małemu czytelnikowi – sugerowany wiek czytacza to 7+ – pięć przygód. Każda z nich jest wyjątkowa i dotyczy innych problemów, jednak warto zauważyć, że tym razem opowieści łączą się w spójną całość, zdarzenia się przenikają. Punktem łączącym te wszystkie historie jest Tośka, która zawsze pojawia się tam, gdzie właśnie dzieje się coś niezwykłego; albo sama wywołuje (przeważnie przypadkowo) strachy, którym musi sprostać.

Opowieści czyta się z zapartym tchem i naprawdę trudno wytłumaczyć sobie (tak, sobie, bo dziecko jeszcze jakoś takie wyjaśnienia byłoby w stanie przyjąć), że trzeba się oderwać od tej książki i zrobić obiad lub wyjść z psem... To naprawdę niełatwe zadanie. Jestem przekonana o tym, że kiedy będziecie czytać tę książkę z Waszymi pociechami, dacie się nieźle wciągnąć. I pamiętajcie – ostrzegałam. 

Powiem więcej, te historie bardzo działają na wyobraźnię. Ewka z przyjemnością przenosiła opowieści na papier, a ja? Mnie się śniły takie głupoty po tych wizytach w literackich lasach, że aż strach się bać... W ogóle nie wiadomo, czym autor zaskoczy nas następnym razem, ale już wiemy, że z powodu plastycznych opisów sytuacji, z pewnością te przygody w jakiś sposób odbiją się na nas.

Nie pozostaje nam nic innego, jak cierpliwie czekać na nowe tarapaty, w które wpadnie Tosia. Takich historii wygląda się z utęsknieniem, bo coś w tym jest, że każdy lubi się czasem odrobinę bać, a w takim towarzystwie i w tak przyjemny sposób, to czysta frajda. Nowe przygody Tosi wejdą na rynek książki już w marcu.