poniedziałek, 3 lutego 2020

Obyczajówka z trupem: "Morderca jest wśród nas" L. Foley



Rany zadane w młodości często zostawiają najgorsze blizny.

Lucy Foley, Morderca jest wśród nas, przeł. J. Dziubińska, Filia, Poznań 2019.



We Wrocławiu śniegu brak  za oknem raczej deszczowo niż zimowo. Gdzie szukać białego puchu w takiej sytuacji? Opcje są dwie: jedziemy w góry (jak ja nie cierpię gór!) albo bierzemy na tapet książkę w iście mroźnym klimacie. W okolicach sylwestra, po całkiem bezśnieżnym Bożym Narodzeniu, poczułam, że warto wprowadzić się w zimowy nastrój, a skoro pogoda za oknem nie sprzyjała, postawiłam wtedy na powieść pt. Morderca jest wśród nas autorstwa Lucy Foley. Lektura tego kryminału niemal idealnie zgrała mi się z czasem akcji.


Białe noce w głuszy


W sumie jedyna forma, w której jestem w stanie tolerować zimę, to ewentualne zerknięcie na przysypany białym puchem świat widziany z okna. I tyle. Nie wyobrażam sobie zatem, że miałabym wsiąść w pociąg i wyruszyć na jakieś odludzie (i to jeszcze z niemowlakiem!), by wśród zasp, brodząc po kolana w śniegu, świętować nadejście nowego roku. Jestem typowo ciepłolubnym stworzeniem, więc nie ze mną takie numery.

Nasi bohaterowie nie mają jednak nic przeciwko głuszy i z niekłamanym entuzjazmem (przynajmniej tak to początkowo wygląda) zapatrują się na ten niezwykły wypad. Noworoczne spotkanie będzie o tyle wyjątkowe, że przyjaciele dawno nie mieli ze sobą kontaktu lub po prostu mijali się w ostatnim czasie, nie poświęcając uwagi na pielęgnowanie bliższych relacji. Przyjdzie im zatem spędzić noce w towarzystwie osób, których być może już właściwie nie znają. Co ich łączy? Przede wszystkim wspomnienia, choć te z czasem bledną, zniekształcają się i zostają zupełnie inaczej zapamiętane przez różne osoby.

Gdzieś na zadupiu mamy zatem kilkoro starych przyjaciół, którzy postanowili się zabawić, a do tego zaprezentować z jak najlepszej strony  jedni usilnie gonią legendę, która za nimi kroczy, inni starają się zerwać przyklejoną dawno temu etykietkę i pokazać z zupełnie nowej strony. 

I w sumie byłoby to całkiem udane spotkanie, gdyby nie fakt, że nie wszyscy przeżyli. Kto jest mordercą? Trudna sprawa, bo każdy jest w jakiś sposób podejrzany.

Obyczajówka z trupem


Morderca jest wśród nas to coś pomiędzy obyczajówką a kryminałem. Owszem, pojawia się tu zbrodnia, jest motyw (a nawet wiele, gdyby prześwietlić każdego z uczestników zabawy), ale w gruncie rzeczy całość kręci się raczej wokół zderzenia wspomnień z zastaną rzeczywistością. Myślę, że prędko dojdziecie do tego, kto zabił  nie powinno być większego zaskoczenia, chociaż warto tu zaznaczyć, że autorka mogła zrobić nam psikusa i wybrać właściwie każdego bohatera  zarówno na ofiarę, jak i mordercę. Czy zaproponowane przez nią zakończenie przypadnie Wam do gustu, to już sprawa dyskusyjna. Mnie ostatecznie zadowoliło, bo uznałam, że to w sumie obojętne... Przykre? Niestety, bardziej skupiamy się na tej warstwie obyczajowej niż na trupie.

Książka nie należy może do najlepszych, bo brakuje jej dynamiki, ale nie da się ukryć, że jest wciągająca. Z zainteresowaniem przyglądamy się temu, do jakich głupot zdolni są dorośli ludzie, gdyby tylko wywieźć ich gdzieś daleko. Zapomniało im się trochę, że będą musieli wrócić do cywilizacji, stanąć przed lustrem i spojrzeć sobie w oczy. Ich drogi rozeszły się już dawno temu, a oni wciąż próbują grać przed innymi kogoś, kim chcieliby być albo byli, kiedyś, w tej swojej młodszej wersji.

Podsumowując, jeśli szukacie dobrego, mrożącego krew w żyłach kryminału  zawiedziecie się. Tempo jest tu raczej ślimacze, a o spektakularnej zbrodni i nagłych zwrotach akcji możecie jedynie pomarzyć. Jeśli natomiast szukacie dobrej powieści obyczajowej (z trupem przy okazji), to Morderca jest wśród nas nada się idealnie. Myślę, że kryminalny wątek nie zgorszy tych co wrażliwszych, ale doda smaczku całej opowieści. Polecam przede wszystkim tym czytelnikom, którzy lubią bardzo dokładnie przyglądać się relacjom międzyludzkim zmieniającym się na przestrzeni lat. Zapewniam, że trudno tu o jakiekolwiek ciepełko, chociaż... Przekonajcie się sami.