czwartek, 20 lutego 2020

Spowszechniało?: "Nie odpisuj" M. Moss


(...) ludzie nas nie rozumieją. Widzą tylko to co chcą widzieć albo co łatwiej im zaakceptować. Człowiek z natury wybiera najprostszą formę przekazu.
Marcel Moss, Nie odpisuj, t. 1, Filia, Poznań 2019.



Nie odpisuj Marcela Mossa zaintrygowała mnie już wtedy, gdy zapoznałam się z krótkim opisem wydawcy. Połączenie trudnej strawy, ciężkich wątków i social mediów wybrzmiało co najmniej prowokująco. Przyznaję, że miałam spore oczekiwania względem tej powieści, a pozytywne recenzje, które spływały zewsząd, okrywały ją aurą niesamowitości. Czy faktycznie ta książka jest aż tak dobra?

Hejt nam spowszechniał?


Chociaż na przestrzeni lat sporo się zmieniło, niektórym wciąż się wydaje, że w sieci każdy może być anonimowy. Z tą anonimowością łączy się od razu jakaś niewyjaśniona potrzeba plucia jadem – ludziom załącza się faza wylewania szczyn, bo przecież można, bo wtedy nie brakuje odwagi; dają sobie przyzwolenie. Co się hejtuje najlepiej? Cóż, prawda jest, że gównoburza powstaje z niczego, a im więcej głosów, tym większy efekt i... mniejsza odpowiedzialność? 

Podobnie jest z tym, co umieszczamy w sieci. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że tu nic nie ginie, a gówno zawsze wypłynie na powierzchnię i to w najmniej spodziewanym i oczywiście najmniej odpowiednim momencie. Zresztą, możemy unikać dzielenia się sobą w sieci, a i tak nie możemy mieć żadnej gwarancji, że nikt nie umieści naszego wizerunku czy danych, filmu – czegokolwiek bez naszej zgody. 

O zagrożeniach płynących z użytkowania sieci internetowej z uwzględnieniem mediów społecznościowych można dyskutować godzinami – to temat rzeka, który możemy rozpatrywać w różnych kontekstach. Przejdźmy jednak do sedna, czyli do Nie odpisuj.

Martyna jest raczej nieszczęśliwą kobietą, a i ma ku temu dobre powody – z mężczyzną jej życia nie układa się tak, jak tego chciała, alkohol nieco miesza jej myśli, leży i kwiczy też na płaszczyźnie zawodowej – ogólnie mogłoby być lepiej. Kobieta postanawia się dowartościować, więc zakłada wyjątkowy profil na Instagramie – zachęca czytelników do dzielenia się swoimi największymi sekretami, trudnymi opowieściami, paskudnymi myślami. Kobieta obiecuje anonimowe podejście do tematu, a te wszelkie zwierzenia służą jej głównie do poprawiania sobie humoru, bo w końcu okazuje się, że ktoś ma gorzej w tym życiu.

Pewnego dnia Martyna trafi na wiadomość, która zmieni całe jej życie. Stanie się częścią czegoś porażającego i mimowolnie da się wkręcić w kleiste i cuchnące bagno. Na tym jednak nie koniec. 

Oczekiwania versus rzeczywistość


Z oczekiwaniami bywa ciężko. Lepiej wejść w historię, nie oczekując niczego specjalnego. Kiedy na nic się nie nastawiamy, momentalnie maleje ryzyko, że powieść nas rozczaruje. I chyba tu leży mój problem – za bardzo się nakręciłam. Spodziewałam się wielkich wybuchów, których się nie doczekałam – za to dostałam przyjemne mrowienie i ostatecznie totalne wnerwienie!

Historia opowiedziana jest na kilka głosów męskich i żeńskich, co wprowadza pewien bałagan do treści, ale też zapewnia dobrą dynamikę. Samych bohaterów nie da się lubić. Bardzo próbowałam ich zrozumieć, wczuć się w ich sytuację, ale nijak nie mogłam się do nich przekonać. Po prostu są tak naznaczeni, specyficzni w ten dziwny, niepojęty sposób, że nie dałam rady. 

Podoba mi się pomysł z założeniem takiego profilu; wiecie, że takowy istnieje naprawdę? Prowadzony przez autora, zawierający właśnie to, o czym przeczytacie w Nie odpisuj. Znajdziecie go @zwierzenie. Polecam, bo znajdziecie tam mnóstwo ciekawych opowieści. Warto poczytać.

Autor poruszył dużą liczę trudnych tematów, choć w ogólnym rozrachunku skupił się bardziej tylko na jednym z nich – przemoc domowa przestaje być powoli tematem tabu, choć gdy weźmiemy pod uwagę sytuację, kiedy to kobieta jest oprawcą, zaczynają się schody, o tym się milczy, bo to wstyd, bo przecież średnio prawdopodobne, by wielki facet nie podołał i nie utemperował kobiety. W książce znajdziecie ciekawe spojrzenie na emocje związane z tym zagadnieniem oraz niewybredne komentarze przypadkowych użytkowników sieci. 

Co my tu jeszcze mamy? Z pewnością niezłą intrygę, która rozwija się w czasie – początkowo jest dość nużąco, jednak z każdym kolejnym rozdziałem idzie ku lepszemu. A finał? Aż chce się rzucić mięchem... Przyznaję, że nie miałam pojęcia, że pojawi się kontynuacja Nie patrz, zatem ta chwila, w której autor porzuca opowieść i już mocno nakręconego czytelnika, była powodem ogromnego rozczarowania. Bo jak to tak? Jak można skończyć w takim momencie i właściwie niczego nie wyjaśnić? Na szczęście kolejny tom prowadza nas w te sekrety, o których tu tylko napomknięto. Jeśli poczuliście się oszukani, spróbujcie z Nie patrz, wtedy niemal wszystko stanie się jasne, m.in. zachowanie psychoterapeutki, które nijak nie wpisywało mi się w ten klimat.

Przeważnie bywa tak, że kontynuacja jest słabszym odbiciem pierwszego tomu – nie w tym przypadku! Nie odpisuj jest jedynie dobrym wstępem do historii właściwej, zatem warto przymknąć oko na pewne niedociągnięcia i tematy potraktowane po macoszemu, bowiem dopiero po lekturze Nie patrz (wkrótce recenzja) wiele elementów nabierze odpowiedniego znaczenia; wejdziemy głębiej w emocje i samą tematykę.

Polecam Wam Nie odpisuj. Teraz – kiedy już opadł pierwszy kurz – znajdziecie tyle zwolenników ilu przeciwników tej powieści, więc warto sprawdzić, w której Wy zajdziecie się grupie. Ten thriller psychologiczny moim zdaniem zasługuje na Waszą uwagę.