niedziela, 8 marca 2020

Dorwać eks!: "Mój ojciec jest mordercą" R. Caine




Zabawne, jakich rzeczy człowiek dowiaduje się o sobie,
gdy zostaje popchnięty do ostateczności.

Rachel Caine, Mój ojciec jest mordercą, przeł. K. Markiewicz, t. 2, Filia, Poznań 2019.



Dzieciom szalenie trudno jest pojąć, że ich rodzice mogą nie być dobrymi ludźmi. Jak wytłumaczyć sobie, że ojciec jest mordercą, skoro pamięta się tylko te ciepłe chwile – radosne wyjścia, bajki na dobranoc, wspólne posiłki i szeroką pierś, do której zawsze można się było przytulić? Nie tak łatwo zmienić zdanie o kimś, kogo się naprawdę naprawdę kochało, a jeszcze trudniej znienawidzić kogoś, kogo się wciąż kocha i za kim się tęskni.



Mój ojciec jest mordercą autorstwa Rachel Caine to drugi tom z cyklu Stillhouse Lake. Recenzję Żony mordercy możecie przeczytać *tutaj*. To jedna z tych historii, w których tomy najlepiej jest czytać po kolei, bowiem w każdym kolejnym znajdziecie liczne odniesienia do poprzedniego, a przecież nie ma sensu psuć sobie zabawy, prawda?



W pogoni za normalnością



Dziećmi bardzo łatwo zmanipulować. Kochające i stęsknione zrobią niemal wszystko, by znów zachłysnąć się rodzicielską miłością. Zgadnijcie, w kogo uderzy morderca, by zemścić się na żonie, która miała czelność go zostawić?


Gwen – szczególnie po ostatnich wydarzeniach (drugi tom zaczyna się 12 dni po zakończeniu poprzedniej opowieści) – nabiera pewności siebie i pała niemalże żądzą dorwania swojego eks, przy czym jest gotowa na wszystko. Oczywiście ta nienawiść dyktowana jest miłością do dzieci, których nie chce narażać na spotkanie z ich ojcem. Wie, że już żadne z nich nie jest i nie będzie bezpieczne, dopóki On jest na wolności, zatem chce zapolować na tego, który zniszczył ich rodzinę.



Człowiek nie rozumie, jak bardzo jest bezbronny w czasach mediów społecznościowych, dopóki nie rozpęta się jakieś piekło, a potem... jest już za późno.


Zaczyna się psychologiczna rozgrywka między Gwen a Melvinem. Gdy jednak dołożymy do tego problemy życia codziennego: zbuntowane dzieci, internetowy hejt, wiarygodny fotomontaż i budzące się z wolna do życia uczucie – wszystko nieco się komplikuje. Warto jednak zaznaczyć, że kobieta nie zostanie z tym wszystkim sama, ponieważ zdążyła już komuś zaufać, ale... czy zrobiła dobrze? Musicie przekonać się sami.


Urozmaicenie




O ile Żonę mordercy można nazwać swoistym pamiętnikiem zastraszonej matki, o tyle w kontynuacji historia została podzielona na kilka głosów, a każdy z bohaterów (Gwen, Sam, Atlanta i Connor) wprowadzi nas w swój świat. To naprawdę udany zabieg, bowiem nie mamy do czynienia już tylko z myślami żony mordercy, ale zobaczymy, jaki wpływ na jej najbliższe otoczenie miała cała ta historia. 



Nie wiem, czy można jednak uznać, że drugi tom jest ciekawszy od pierwszego  wydaje mi się, że jednak autorka mogła poprzestać na jednotomowej, ale pełnej opowieści. Warto jednak zaznaczyć, że jest zupełnie inny – zmienia się nagle punkt odniesienia, szaleją emocje, a na jaw wychodzi kilka nowych tajemnic. Wszystko staje się takie bardziej globalne. Odnoszę wrażenie, że Caine w pewnym momencie uznała, że czas coś zmienić i w sumie da się to odczuć – momentami człowiek się zastanawia, czy aby na pewno tę kontynuację pisała ta sama osoba... Dziwne to.


Książka z pewnością nie zapiera tchu w piersi, nie śni się potem po nocach i nie zmienia życia, ale myślę, że to całkiem niezła powieść, z którą można spędzić trochę czasu. Na pewno lektura należałaby do przyjemniejszych, gdyby autorka zrezygnowała z licznych opisów przeróżnych rzeczy, spraw i myśli na rzecz wprowadzenia większej dynamiki akcji. Historia z początku ciągnie się, nabierając bardzo powoli rozpędu. Na szczęście ostatnie rozdziały są już w porządku – czyta się je na jednym wdechu. Tam faktycznie się dzieje.

Doszłam do wniosku, że skoro przeczytałam już dwie książki z cyklu, a w moim zasięgu znajduje się jeszcze jedna, to nie ma sensu przerywać tej przygody. Nie nastawiałam się na nic specjalnego – ot, potrzebowałam takiej właśnie lżejszej, nawet nieco nużącej historii. Do poczytania. Tak po prostu.

Recenzję trzeciego tomu pt. Polowanie na mordercę znajdziecie *tutaj*.