czwartek, 5 marca 2020

Świat w amoku: "Berserk" P. Majka



Po raz pierwszy w historii wszyscy ludzie byli naprawdę równi, łączyła ich wspólnota ubabrania krwią. Nie istnieli niewinni, wszyscy okazali się mordercami.

Paweł Majka, Berserk, t. 1, Filia, Poznań 2017.




Przyznaję bez bicia, że słowo berserk było mi dotychczas obce. Wzięłam się za lekturę książki Pawła Majki z polecenia (szukałam dobrej powieści w klimacie postapo) i nieszczególnie skupiałam się na nazewnictwie  przyjęłam po prostu to, co zastałam. Dopiero mąż, kiedy zapytał, co teraz czytam i usłyszał tytuł, zapytał mnie, czy ludzie wpadali w szał. Owszem, uświadomił mi, że to pojęcie nie jest niczym nowym, po prostu nie dotychczas nie pojawiło się na mojej drodze. Człowiek jednak uczy się przez całe życie (a i tak głupi umiera).

Z tym umieraniem z pewnością zetkniemy się wielokrotnie i to na masową skalę w powieści Majki  z powierzchni Ziemi znika bowiem zdecydowana większość ludzkości. I nie, nie było wielkiego wybuchu elektrowni, a świata nie zalała woda, nie było też zombie ani komety czy innego skrawka kosmosu, który zmiótłby ludzi z powierzchni świata. Oni pozabijali się wzajemnie.

Świat w amoku


Budzisz się nagle i uzmysławiasz sobie, że w ustach masz dziwny posmak, a w tym dziurawym zębie, którego miałeś zaleczyć już dawno temu, ale nigdy nie mogłeś znaleźć na to czasu, utkwił kawałek świeżego mięsa. Nie poznajesz smaku, choć coś ci mówi, że prawda będzie dla ciebie nie do zniesienia; nie poznajesz też swojego odbicia w lustrze, bo zamiast swojej twarzy widzisz jedynie dwie gałki oczne wyłaniające się złowrogo z czerwonej miazgi. Przez dłuższą chwilę jesteś zdezorientowany, ale nagle wszystko wraca i już wiesz, że coś poszło bardzo nie tak: zabijałeś z dziką radością. 

Kiedy wypełzasz ze swojej nory, chcąc przejść się ulicami ukochanego Krakowa, odkrywasz nagle, że chodniki zasłane są ciałami, a tylko gdzieniegdzie widzisz ruchome ludzkie sylwetki przemykające jakby w letargu między ścierwem. Nie możesz uwierzyć, że tak niewielu żywych pozostało. Nie możesz też pogodzić się z faktem, że nie ma wśród nich twoich bliskich. Ale musisz, bo udało ci się przeżyć.

***

Berserk spadł na ludzkość nagle  co prawda wcześniej słyszano o pewnych niepokojących zdarzeniach, jednak zawsze znalazło się coś ważniejszego, co skutecznie odciągało myśli, wypierając to, co nieuniknione, bo przecież lepiej się nad niektórymi nie zastanawiać. Kiedy jednak szał zabijania spadł na dorosłych, zastając ich w codzienności (w biurach, szkołach, tramwajach), większość wyginęła w ciągu kilku sekund; gdy jedno ciało dotykało bruku, uwagę pochłaniała już potrzeba zamordowania następnej osoby.

Ważne było tylko to, by dorwać kogokolwiek innego,zmiażdżyć go i prędko odnaleźć następny cel.

Nie wszyscy jednak zachorowali. Berserk oszczędził dzieci, które musiały mierzyć się z koszmarem  uciekać przed rodzicami, dziadkami czy przypadkowymi przechodniami, którzy w amok odbierali życie każdej żywej istocie. Niewiele ich przeżyło, a te dzieciaki, którym się udało, całkowicie odseparowały się od dorosłych, zamykając w strzeżonych obiektach. 

Jak wygląda świat kilka dni po apokalipsie? W jaki sposób ten bezwzględny szał zabijania wpłynął na człowiaka i co w nim zmienił? Czy ludzkość (po tym, co się stało) w ogóle zasługuje na drugą szansę? Autor zabierze nas do stolicy Małopolski, by pokazać narodziny nowej rzeczywistości, bowiem stara przestała istnieć skąpana we krwi.

Równy start?


Bardzo lubię książki w klimacie zaproponowanym przez autora. Szczególnie przypadł mi do gustu rodzaj kataklizmu, z którym ludzkość musiała sobie jakoś poradzić tym razem, ale też bezwzględność  berserk "nie patrzy" na rasę, religię, płeć czy światopogląd  berserk dotknął wszystkich.

W tego typu literaturze bardzo ważny jest dla mnie sposób prezentacji zdarzeń. Nie oszukujmy się: musi być mocno, bo w końcu co to za zagłada, kiedy ciała są bezkształtne, nieszczególnie naznaczone? Autor na szczęście nie oszczędza nam brutalnych opisów, a do tego dokłada wrażenia smakowe (fuj!) i zapachowe (również fuj!). Taka synestezja zmysłów jest tu szczególnie pożądana i zdecydowanie na miejscu.

Oczywiście to nie sam szał jest tu najważniejszy, ale człowiek, który go doświadczył, przeżył, a teraz musi stanąć wobec nowej, zupełnie nieznanej rzeczywistości  odnaleźć się w niej, oswoić z nią (i ze sobą przy okazji) oraz wypracować coś na kształt społeczeństwa, bo w końcu człowiek to zwierzyna stadna, a gdy w sumie wszyscy mają na sumieniu to samo, sprawa wydaje się nieco mniej skomplikowana.

Zatem, najważniejsi są tu bohaterowie, a ich autor przedstawił nam bardzo dokładnie  dali nam się poznać z niemal każdej strony. Czy możemy ich oceniać? Owszem, choć wydaje się to mocno niesprawiedliwie, biorąc pod uwagę fakt, że wydamy sądy dotyczące całej ludzkości. Niemniej jednak trudno nie poddawać rozważaniom ich zachowań, prób ratowania tego, co się da i tworzenia tego, co wypadałoby stworzyć  nowej cywilizacji. I właśnie tu jest najciekawiej, bo w końcu ile głów, tyle wizji, a co jedna to lepsza  chyba każdy charyzmatyczny psychopata znajdzie swoich wyznawców...

Berserk to książka, którą mogę szczerze polecić fanom literatury końca świata. Smaczku dodaje tu fakt, że akcja utworu rozgrywa się na naszym rodzimym podwórku, więc możemy naprawdę poczuć się swojsko, tak klucząc krakowskimi zaułkami. Czyta się naprawdę dobrze: jest ciekawie, bezlitośnie i intrygująco. Taki szał, to ja rozumiem.