środa, 18 marca 2020

Trudne decyzje: "Dylemat" B.A. Paris




Wiem, że można odnieść inne wrażenie (...).
Ale czasami coś dzieje się z jakiegoś powodu.


B.A. Paris, Dylemat, przeł. M. Słysz, Albatros, Warszawa 2020.



Każdego dnia życie stawia nas przed koniecznością dokonywania wyborów. Znacie to na pewno, bo zaczyna się już o świcie, kiedy zastanawiacie się nad dodatkową drzemką  takie maleńkie decyzje podejmujemy w ciągu dnia wielokrotnie: kawa czy herbata?, spodnie czy spódnica? Ta decyzyjność jest wpisana w naszą codzienność  nie zwracamy już na to uwagi. Czasem jednak stajemy przed nieco trudniejszymi wyborami  te mogą wpłynąć na całe nasze życie, a często nie mamy chwili na zastanowienie, kalkulowanie, obracanie w nieskończoność  musimy działać tu i teraz.

Większość z nas ma rodziny, z którymi każdego dnia tworzymy (budujemy) wspólną rzeczywistość. Staramy się wierzyć, że w tej naszej małej społeczności najważniejsze będzie (obok miłości, oddania i mnóstwa innych ważnych przymiotów) zaufanie. Chcemy wierzyć, że jesteśmy ze sobą szczerzy, choć doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że każdy ma prawo do jakichś sekretów. I przecież często nie mówimy sobie o wszystkim, co nas spotkało, co robimy, co myślimy.

Dylemat B.A. Paris to historia, która obfituje w trudności: bohaterowie wielokrotnie będą zmuszeni wybrać jedną z opcji, a żadna z tych branych pod uwagę nie wydaje się dobra. To trzecia książka autorstwa tej pisarki, z którą miałam do czynienia i niestety nie jest moim numerem jeden w osobistym rankingu.

Lepiej przemilczeć?


Nasi bohaterowie mają problem. Każdy z osobna i wszyscy razem. Livia i Adam mają przed sobą tajemnice, którymi nie chcą obarczać  wiele nieprzyjemności się z tym wiąże  swojej drugiej połowy. Zawsze znajdzie się lepszy moment na zdradzenie sekretu, bo tu i teraz wydaje się bardzo nie na miejscu. Ona wyprawia swoje wymarzone przyjęcie urodzinowe, które planowała od lat (dziwna sprawa), więc nie chce psuć wszystkim zabawy i niszczyć przyjaźni łączących jej rodzinę z innymi. On dźwiga ciężar, który przygniata go coraz bardziej  zmienia wszystko i w każdej sekundzie, z każdym oddechem ciągnie go w dół  a jednak nie potrafi zdobyć się na odwagę, by powiedzieć o tym jubilatce i tym samym zniszczyć imprezę jej życia (bo przecież zasługiwała na to i dobrze, gdy będzie jeszcze przez chwilę szczęśliwa). To dość zagmatwane, choć wniosek mamy jeden: trzeba podejmować ważne decyzje wspólnie lub ponosić konsekwencję w pojedynkę (tak się często nie da). Pytań natomiast pojawia się mnóstwo, a do najważniejszych należy tu: Kiedy powiedzieć?

Jak się zapewne domyślacie, nie wyjdzie z tego nic dobrego. Bohaterowie tarzają się w swoich kłamstwach i nurzają w niedopowiedzeniach, milczą, choć ich ciało zdradza niepokój, a złość czy strach skrywane za maską uśmiechu, z czasem zaczynają przebijać się na powierzchnię. Dojdzie tu do wielu sytuacji, w których nigdy nie chcielibyście wziąć udziału.

Autorka zmusza nas do zastanowienia się nad prawem do zatajania informacji. Czy możemy zatrzymać coś dla siebie tylko dlatego, że uważamy, iż tak będzie lepiej? Czy milczenie tłumaczone troską o drugą osobę, jest w porządku? Wiele takich moralnych dylematów przed nami.

Dramat


Dylematowi bliżej chyba do dramatu rodzinnego z doskonale zarysowanym portretem wewnętrznym bohatera ( -ów) niż do thrillera psychologicznego. Jeśli spojrzymy na tę książkę w ten sposób, możemy uznać ją za idealną. Czy trzyma w napięciu? Trudno orzec  ja takowego nie odczuwałam, po prostu poddałam się rozmyślaniom postaci i płynęłam z nimi tą utkaną z tragizmu łodzią (matko, jakie mi dzisiaj porównania wychodzą!).

Opowieść podzielona jest na dwa głosy: raz mówi do nas Livia, która od dłuższego czasu walczy z wykrzyczeniem światu przykrej prawdy; innym razem wysłuchamy Adama  ten swoje podejrzenia kotłuje wewnątrz  to bieżąca, świeżutka sprawa. Kiedy dochodzi do ich przelotnych spotkań w czasie przyjęcia, oboje wiedzą, że coś jest na rzeczy, choć nie mają pojęcia, o co w gruncie rzeczy chodzi. To rodzi nieporozumienia, pozostawia wszystko w domyśle. A wiemy, że domysły w wielu sprawach (szczególnie tych ważnych) nie są najlepszym wyjściem  lepiej mieć wszystko czarno na białym. I tu pytanie: czy na pewno zawsze chcemy wiedzieć?

Książkę czyta się bardzo szybko, bo wciąga. Szybko dajemy się w kręcić to rodzinne bagno i choć początkowo nie wiemy, z jakiego powodu jest tak nieswojo, bezproblemowo dochodzimy do prawdy. Mnie udało się dość prędko wszystko poskładać do kupy, w czym niewątpliwie pomogły rzucane mimochodem wskazówki. Nawet dobrze się bawiłam.

Jednak nie tylko o dochodzenie chodzi. Ważniejsze okazały się tu dla mnie emocje, a tych nie brakowało  uroniłam nawet łezkę, bo pewne sceny zostały tak cudownie (dramatycznie) nakreślone, że były tego warte. Nie chciałam tego  bohaterowie okrutnie mnie irytowali od samego początku, a główną bohaterkę najchętniej usunęłabym z tej powieści  ale zżyłam się z tą rodziną. Kibicowałam im. Przez chwilę.

Dylemat to taka powieść, która poruszy Wasze serducha. Może nie trzyma w napięciu, jak powinna, i może nawet nie zaskakuje, ale czyta się dobrze. Lektura przynosi nam pytania, na które musimy sobie szczerze odpowiedzieć, a zapewniam Was, że tu żadna odpowiedź nie wydaje się być na miejscu. Czy my postąpilibyśmy inaczej? Czy bohaterowie podjęli dobre decyzje? Czy dla pewnych spraw, w pewnych okolicznościach można zastosować taryfę ulgową? Wiele takich delikatnych operacji przed nami.