piątek, 10 kwietnia 2020

Interpretator głosów: "Auris" V. Kliesch, S. Fitzek



(...) fonetyka sądowa jest uznaną dyscypliną kryminalistyki, choć nie ma w niej zbyt wielu ekspertów.

Vincent Kliesch, Sebastian Fitzek (pomysł), Auris, przeł. R. Sarna, t. 1, Amber, Warszawa 2020.




Co pociąga Was najbardziej w detektywach? Może macie słabość do profilerów i ich umiejętności budowania profilu mordercy na podstawie kilku przesłanek? Może cenicie upór łączony z niebywałą intuicją? Czytanie z kości, fusów, zdolności telepatyczne? A może lubicie takich zwykłych, ludzkich, czasem wręcz banalnych? A co powiecie na takiego, który posiada słuch absolutny, a swój dar wykorzystuje do analizowania dowodów akustycznych? Brzmi całkiem nieźle, prawda? 

Sebastian Fitzek należy do jednych z moich ulubionych autorów; polubiliśmy się na tyle, że biorę jego książki w ciemno, bo wiem, że po prostu będzie dobrze. Sięgając po książkę zainspirowaną pomysłem tego autora (w tym czasie powstało również, niezależnie od powieści, słuchowisko oparte na tym koncepcie), nie miałam większych obaw. Opis wydawał się kuszący, zatem powieść pt. Auris szybko zagrzała miejsce na moim czytniku. Czy Vincent Kliesch dał radę?

"Auris" znaczy "ucho"


Matthias Hegel znany jest z tego, że specjalizuje się w dowodach akustycznych; jest interpretatorem dźwięków, a dokładniej  mowy. Nawet najmniejsza zmiana tonu głosu, każda "naleciałość" czy choćby sposób nabierania powietrza do płuc stanowią dla Aurisa dowód, dzięki któremu jest w stanie rozwiązać nawet beznadziejne sprawy. 



Wszystko byłoby w porządku, gdy nie fakt, że Hegel odsiaduje właśnie wyrok za morderstwo, do którego się przyznał. Wielka szkoda, bo policja traci świetnego specjalistę...






Jula  młoda, skrzywdzona przez los podcasterka, która nie wierzy w to, co ją spotkało (podejrzewa, że brat jej wcale nie zgwałcił)  jest przekonana, że coś w tej sprawie Hegela nie gra. Zaczyna zatem własne śledztwo, w którym pragnie udowodnić, że Auris jest niewinny, a jego odsiadka musi być częścią jakiejś większej intrygi. Poza tym ma małą nadzieję, że mężczyzna rzuci nowe światło na sprawę jej brata. Hegel jest przeciwny podejmowanym przez nią działaniom, zresztą nie tylko on. Kobieta sprowadzi na siebie i swoich bliskich ogromne niebezpieczeństwo.



Do poczytania



Auris tyłka nie urywa, niestety. Widziałam ogrom pozytywnych, ociekających entuzjazmem opinii na jej temat, jednak u mnie nie pojawiło się szybsze bicie serca. Powieść jest dobra, intryga ciekawa, ale brakuje temu wszystkiemu wigoru. Mimo budzącego zaniepokojenie początku i świetnie (początkowo) nakreślonej sylwetki naszego specjalisty od dźwięków, zabrakło tu porządnego wątku psychologicznego, który niewątpliwie powinien wybijać na pierwszy plan. Było dość miałko, chociaż akcja toczyła się w niezłym tempie. Powieść nie ma w sobie tego bliżej nieokreślonego "tego", co nie pozwala nam o niej zapomnieć. Wątkom brakuje iskry, ale jest ich wiele, są różnorodne, a w efekcie kleją się do siebie, tworząc całkiem zjadliwą całość.

Nastawiłam się na poznanie niesamowitego i pociągającego swoimi zdolnościami specjalisty. I dostałam go, ale niestety spektakularne rozwiązania pojawiają się jedynie na początku, potem wątek jest raczej lekko liźnięty  byle tylko. Myślę sobie, że autor chciał zawrzeć zbyt wiele w krótkim czasie i gdzieś po drodze zgubiło się to, co miało być (i na pewno cieszyłoby nadal!) fascynujące i takie wyjątkowe.

W powieści poruszony został wątek gwałtu, ale w moim odczuciu został on mocno spłycony... Główna bohaterka zrobiła ze swojej krzywdy sposób na siebie. Zabrakło tu zgłębienia psychiki ofiary, która bierze sprawy w swoje ręce  owszem, zalążek jest, ale jakby mimochodem. 

Zakończenie powieści intryguje i daje nadzieję na porządną kontynuację, bo w końcu sprawa Hegela nieco się prostuje, a do tego wychodzą na jaw informacje, które mogą wszystko zmienić i nadać tej powieści odrobiny rumieńca. Po drugi tom na pewno sięgnę  prowadzona ciekawością i z takim poczuciem, że może tym razem potencjał zostanie w końcu należycie wykorzystany. 

Auris to taka mieszanka thrillera, kryminału i może nawet sensacji. Mamy tu śledztwo, odrobinę przeszłości rzutującej na bieżące sprawy, jest tajemnica, która nie daje spokoju i ciut (ale tylko odrobinka) bestialstwa  spektakularnych opisów zbrodni brak. Książka z pewnością mogłaby zachwycić w wydaniu filmowym, a być robi to w słuchowiskowej wersji (w sumie na taką nie mam ochoty, ale podejrzewam, że ze względu na specyficzne zdolności głównego bohatera, może robić wrażenie). 

Pomysł był świetny, z realizacją nieco słabiej. Początek i zakończenie świetne, natomiast środek intensywny, ale  w moim odczuciu  bez polotu.  Ta historia nie została w środeczku, pozwala o sobie zapomnieć, choć zostawiam tu otwartą furtkę: zrobię jeszcze jedno podejście do tego nowego cyklu i jeśli tym razem nie zaiskrzy, to rozstaniemy się bez większego żalu.