środa, 15 kwietnia 2020

Sytuacja bez wyjścia: "Życie oparte na kłamstwach" M. Majcher


Życie zbudowane na kłamstwach nie może być szczęśliwe. Pozory, gra i udawanie nigdy nie będą fundamentami udanego związku i radosnej rodziny, bo prawda, mimo że ukryta głęboko, zepchnięta poza granice świadomości, zawsze będzie uwierać.

Magdalena Majcher, Życie oparte na kłamstwach, t. 2, Pascal, Bielsko-Biała 2020.




Wyobrażacie sobie żyć z kim od wielu lat pod jednym dachem, ale być nie z nim, a obok niego? To musi być niesamowicie frustrujące, bo w końcu decydując się na małżeństwo, zakładamy (przynajmniej początkowo, bo potem to różnie w życiu bywa), że będziemy żyć długo i szczęśliwie, na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie. Chcemy wierzyć w to, że jesteśmy dla kogoś całym światem, a kiedy okazuje się, że nie znaczymy właściwie nic... czy cokolwiek ma wtedy jeszcze znaczenie?

Życie oparte na kłamstwach autorstwa Magdaleny Majcher to druga z serii historia osadzona na pięknym, luksusowym Osiedlu Pogodnym. Pisarka znów otwiera przed nami drzwi do świata swoich bohaterów, by zachwiać naszym poukładanym układem świata. 

Książkę można z powodzeniem czytać bez znajomości pierwszego tomu, bowiem to dwie zupełnie różne historie, które łączy jedynie miejsce akcji.

Sytuacja bez wyjścia


W kolejnym pięknym domku, spełnionym marzeniu, wyczekiwanym z utęsknieniem azylu, mieszka pewne małżeństwo, które tkwi od dłuższego czasu w patowej sytuacji. Ona czuje się bardzo samotna i sfrustrowana swoim życiem, bo nie tak wyobrażała sobie szczęśliwe pożycie małżeńskie  przyjmuje swój los z coraz większym trudem, sięgając w skryciu po kolejne kieliszki. On nigdy nie potrafił dać jej tego, na co zasługiwała  nie był w stanie jej pokochać, ponieważ od dawna skrywa tajemnicę  sekret, który zdominował jego życie.

Judyta podejrzewa, że Dominik coś przed nią ukrywa, ale nie jest pewna, czy chce poznać prawdę. Kobieta czuje, że odkrycie sekretu męża wpłynęłoby na całe jej, bardzo wygodne, życie. Chyba nie jest na to gotowa, bo oprócz pozorów nie ma właściwie niczego, a to właśnie one stanowią doskonałe przykrywkę dla jej nieszczęścia. Zresztą nie tylko ona jest nieszczęśliwa w tym związku  on dusi się w nim od samego początku, ale ze względu na wiele czynników (w tym z powodu dzieci) nie wyobraża sobie, że miałby w nim nie trwać.

Para znalazła się w sytuacji bez wyjścia i choć grę pozorów małżeństwo opanowało do perfekcji, wcale nie jest łatwo, nic się dobrze nie układa, a duszna atmosfera gęstnieje z dnia na dzień. Czy warto ciągnąć tę farsę, mimo że wszystkie znaki na niebie i ziemi, każde uderzenie serca i każda myśli wskazują na to, że ta gra jest niewarta świeczki?

Prawda wyzwala?


Magdalena Majcher kolejny raz poruszyła bardzo ważny społecznie temat i choć nie mogę Wam zdradzić, o co właściwie chodzi, bo w końcu nie powinno się zdradzać cudzych sekretów, zapewniam, że nie obejdzie się bez emocji. To, rzecz jasna, nie dziwi, bo właśnie tego oczekujemy, sięgając po książki autorki. Nie zawiodła i tym razem!

To uczucie było proste przy całej swojej trudności, nieskomplikowane mimo komplikacji, czyste, choć z założenia nieczyste.

Tym razem dostaniemy już na wstępie opowieść, która wydaje się tak przytłaczająca, że trudno podejść do działań (a może ich braku?) podejmowanych przez bohaterów ze spokojem. Nie widzimy po prostu żadnego wyjścia z sytuacji, w jakiej zostali oni postawieni. Powiem Wam, że zakończenie mnie nie zaskoczyło, bo chyba miałam nadzieję, że w ten sposób autorka znajdzie ujście dla dogłębnie obezwładniającego smutku. To nic, bo samo dochodzenie do prawy, rozwój sytuacji, wejście w skórę (raz poznamy opowieść z punktu widzenia Judyty, innym razem do swojego świata porwie nas Dominik) i śledzenie poczynań małżeństwa okazało się niesamowicie emocjonującym przeżyciem. Było warto.

Autorce należą się ogromne brawa, ponieważ opowiedziana przez nią historia została potraktowana z niesamowitym wyczuciem i smakiem  a naprawdę czyhało tu wiele niebezpieczeństw spłycenia, wyolbrzymienia lub przekoloryzowania emocji. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca, a podjęty przez Majcher temat został wyczerpująco zrealizowany. 

Książkę przeczytałam z ciekawością: zainteresował mnie przede wszystkim wątek tkwienia w bezruchu, zachłyśnięcia lepkim rodzinnym syropem, ale też nieśmiałe próby odnalezienia w tym wszystkim siebie. Interesująca wydaje się myśl, że takie rodziny wciąż funkcjonują, każdego dnia tworząc pozory szczęścia. Autorka dała czytelnikom bardzo wiarygodną, dobrze przemyślaną i przepełniającą smutkiem (oburzeniem/zniesmaczeniem/zrozumieniem/żalem; trudno przewidzieć, w jaki sposób odbierzecie tę opowieść, jak do niej podejdziecie) historię.

Autorka kolejny raz postawiła sobie wyżej poprzeczkę, a z intrygi, którą świetnie dopracowała, wyszła zwycięsko. Prawdę mówiąc, nie brałam innej opcji pod uwagę, choć zawsze mam obawy, że narzucania swojego widzenia tego typu sytuacji i przemycania swoich poglądów  trudno tego nie robić, a jednak Magdalena Majcher to potrafi.

Podsumowując, jeśli szukacie przejmującej opowieści, która zmusi Was do zastanowienia się nad życiem w pułapce, ale też nie stronicie od trudnych tematów, to Życie oparte na kłamstwie z pewnością spełni Wasze oczekiwania. Nie pozostaje mi nic innego, jak po prostu polecić ten tytuł Waszej uwadze.