piątek, 29 maja 2020

"Operator 112. Relacja z centrum ratowania życia" R. Klasa


Żadne procedury nie zwalniają z logicznego myślenia.


Roman Klasa, Operator 112. Relacja z centrum ratowania życia, Mova, Białystok 2020.


Czy zdarzyło się Wam zadzwonić kiedyś na nr 112? Mam nadzieję, że nie musieliście tego robić, ale zapewne w Waszym otoczeniu znajdzie się osoba, która musiała prosić o pomoc. Czy wicie, kim są ludzie przyjmujący zgłoszenia i czego możecie się po takim połączeniu spodziewać? Z pewnością nie zastanawialiście się nad tym, bo przecież dzwoniąc do Centrum Powiadamiania Ratunkowego, oczekujemy pomocy (tzn. mam szczerą nadzieję, że nigdy nie zadzwoniliście tam, by robić sobie jaja).

    Roman Klasa jest byłym pracownikiem Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Gdańsku, który oddaje w nasze ręce relację z życia Operatora 112. 

Co i jak?


Roman Klasa wprowadza czytelnika w zawód operatora w Centrum Powiadamiania Ratunkowego, kojarzonego przede wszystkim (a może tylko i wyłącznie) z numerem alarmowym 112. Co zaskakuje? Numer funkcjonuje dopier! od 8 lat,  choć byłam przekonana o wiele dłużej. Autor opowiada o drodze, którą musiał przejść, by dostać pracę w CPR oraz pozwala nam zapoznać się z jej specyfiką.

Empatia, którą miałem przed rozpoczęciem pracy operatora, szybko zaczęła znikać. Znieczulica stała się formą samoobrony, sposobem, żeby zupełnie nie zwariować.

    Poznacie człowieka, który odbiera telefony i uruchamia dalszy proces udzielania pomocy, zrozumiecie, jakie może wydawać dyspozycje i że Wasze oczekiwania w większości nie pokrywają się z jego możliwościami (nie wszystko może, a my nie zdajemy sobie z tego sprawy). Dowiecie się, co robić, a czego się koniecznie wystrzegać. Poznacie blaski i cienie zawodu.

    Zobaczycie, jak zmienia się myślenie człowieka, który każdego dnia spotyka się ze śmiercią i cierpieniem. Dowiecie się, ile trzeba znosić, z kim i czym walczyć, by komuś pomóc.

Zdarzenia, informacje, coś o sobie


Czego się spodziewałam po lekturze Operatora 112? Powiem Wam, że byłam nastawiona na relację – zbiór zdarzeń, z którymi musiał poradzić sobie człowiek. Owszem, to również znajdziemy w treści, jednak odnoszę wrażenie, że trudno uznać telefoniczne rozmowy za myśl przewodnią tekstu. Ta książka jest raczej relacją z życia: dochodzenia do stanowiska, problemów natury logistycznej, nieradzenia sobie z kontaktami międzyludzkimi, specyfikę pracy (układy i układziki) w CPR oraz gorzkie żale na temat wypłaty.

    Autor jest osobą bardzo specyficzną. Wiem, że nie przypadlibyśmy sobie do gustu, bo nie chciałabym prowadzić rozmowy, odpowiadać na prowokacje czy poddawać się ocenie komuś, kto jest przekonany o swojej niebywałej inteligencji i zajebistości. Książka jest pełna żalu do gatunku ludzkiego, w ogóle żalu. Co jednak ważne, autor przyznaje się do popełnianych błędów i słabości, do strachu o rodzinę i zaniepokojenie, które towarzyszyło mu na początku pracy. 

    To byłoby jednak do przejścia, bo przecież każdy zawód rządzi się swoimi prawami, a przy tym każdy z nas jest indywidualną, zupełnie różną od wszystkich, jednostką. Nie trawię jednak hipokryzji. Kiedy ktoś pomstuje na ludzi przechodzących obok obojętnie, a potem sam (z tych samych powodów) postępuje w ten sam sposób... Nie takiego przykładu się spodziewałam.

    Z pewnością napisanie tych wszystkich gorzkich słów oraz wskazanie na pewne niedociągnięcia "góry" wymagały nie lada odwagi – i może książka nie porywa, autor irytuje, a mnóstwo fragmentów nie przypadnie Wam do gustu, ale nie można operatorowi odmówić szczerości. Czy szczerość boli? Pewnie tak, jeśli zależy nam na opinii jakiegoś nieznanego człowieka, który uwłacza Wam na każdym kroku...

    Wielkim plusem jest kilkanaście punktów znajdujących się na końcu książki. Tu autor podpowiada zwykłemu śmiertelnikowi, w jaki sposób prowadzić rozmowę z operatorem. Poza tym, że powinniśmy być mili i wyrozumiali, to ważne będzie: dokładne określenie miejsca zdarzenia oraz, co chyba najbardziej istotne, zaufanie osobie, która przyjmuje nasze zgłoszenie i odpowiadanie na zadane przez nią pytania. Kulturalnie, w miarę możliwości na spokojnie, z szacunkiem należnym drugiemu człowiekowi. Tak po prostu, po ludzku.

    Jeśli macie ochotę, możecie zerknąć na wywiad z autorem, który ukazał się w 7 metrach pod ziemią. Wydaje mi się, że jeśli poznacie Klasę tu, nie będziecie musieli czytać książki... Klik.

    Jeśli interesuje Was życie Romana Klasy od podszewki, chcecie przejść z nim całą drogę i interesuje Was działanie CRP, to z pewnością odnajdziecie w tej książce coś dla siebie. Może nie jest to arcydzieło – choć autor sili się na patos, wykładając czytelnikowi swoje filozofie – ale po przejściu nużących fragmentów daje się szybko "wciągnąć". To jednak dla mnie za mało.