niedziela, 7 czerwca 2020

Dziewczyna, która igrała z ogniem: "Igrzyska śmierci" S. Collins


Niektóre drogi trzeba pokonywać samotnie.


Suzanne Collins, Igrzyska śmierci, przeł. M. Hesko-Kołodzińska, P. Budkiewicz , t. 1, Media Rodzina, Poznań 2018.


Macie ochotę na niewybredne reality show w iście masakrycznych klimatach? Zapraszam przed telewizory, bo oto ruszają 74 Głodowe Igrzyska. 

Są takie książki, do których wracam z przyjemnością, a one  po wielu latach  wciąż fascynują, nie tracąc nic ze swego uroku. Do takich historii niewątpliwie mogę zaliczyć cykl Igrzyska śmierci autorstwa Suzanne Collins, z którym pierwszy raz miałam do czynienia zaraz po polskiej premierze. O ile odstawiłam już jakiś czas temu literaturę młodzieżową, o ile dobra dystopia zawsze jest u mnie mile widziana. Nie było innej opcji, jak wrócić jeszcze na kilka chwil do Panem i ponownie przeżyć to mordercze reality show. Igrzyska śmierci to pierwszy tom cyklu; części należy czytać po kolei.

Dziewczyna, która igrała z ogniem


Katniss żyje w Dwunastym Dystrykcie, który specjalizuje się w górnictwie. To właśnie tu każdego dnia wyprawia się na polowania, by uchronić matkę i siostrę od śmierci głodowej, która już wiele razy zajrzała im w oczy. To właśnie w tej części państwa Panem przyszło jej dorastać bez ojca, w ciągłym strachu, z przekleństwem cisnącym się na usta i wiernym przyjacielem u boku.

Nadchodzi czas Głodowych Igrzysk, które mają przypominać mieszkańcom wszystkich dwunastu dystryktów (trzynasty został zmieciony swego czasu z powierzchni ziemi), kto tu rządzi. Trzeba przyznać, że władza nie ubiega się do tanich sztuczek, ale trzyma społeczeństwo mocno w garści, organizując widowiskowe egzekucje, do których  można by tak sądzić  wcale nie przykłada ręki. Każdego roku w czasie Dożynek z wielkiej kuli, którą stawia się w każdym dystrykcie, losowane są dwa nazwiska  dziewczyny i chłopca. Wybrańcy dostąpią niesamowitego zaszczytu  to właśnie oni przypomną społeczeństwu, jak wielka jest siła władzy.  

Tłum w Kapitolu (siedziba władzy) szaleje, transmisja z losowania prowadzona jest na żywo! Wybrańcy  dwadzieścia cztery osoby  staną do walki na śmierć i życie; na specjalnie przygotowanej arenie, stoczą bitwę o zwycięstwo. Problem w tym, że przeżyje tylko jedno z nich, co zresztą wydaje się małym pocieszeniem, biorąc pod uwagę fakt, że tu właściwie wszyscy są na spalonej pozycji...


W tym roku do walki stanie Katniss, która zgłosiła się na ochotniczkę  ofiarowała siebie, by uratować dwunastoletnią (dolna granica wieku trybutów) siostrę przed tym morderczym sprawdzianem  oraz Peeta  syn piekarza, który kiedyś uratował dziewczynie życie. Warto tu zaznaczyć, że Dwunasty Dystrykt należy do jednych z najbiedniejszych, zatem nie może poszczyć się świetnym zapleczem, a opiekunem wylosowanej pary zostanie jedyny żyjący zwycięzca jednej z poprzednich edycji, który jest, delikatnie mówiąc, dość kontrowersyjną postacią.

Szanse na przetrwanie mają niewielkie, doświadczenie znikome, wsparcie beznadziejne, a całość wydaje się jeszcze bardziej dołująca, gdy wejdziemy w społeczność Kapitolu... Będzie się działo!

Wciągająca opowieść


Narratorką tej opowieści jest szesnastoletnia Katniss, którą poznajemy w dniu Dożynek jako głowę rodziny, świetną kłusowniczkę i zbuntowaną nastolatkę. Problem polega na tym, że z nakazami nie można dyskutować, a wszelkie przejawy buntu nie służą niczemu dobremu, zatem trzeba przyjąć, co daje los i po prost robić swoje. Dzięki narracji pierwszoosobowej dostajemy okazję przyjrzenia się myślom dziewczyny, w której aż się gotuje! Będziemy towarzyszyli jej każdego dnia, nawet w tych najtrudniejszych chwilach. Momentami odczujemy, że spoglądamy w duszę nastolatki, bowiem sporo będzie tu miłosnych rozterek (na szczęście bez banału), ale częściej staniemy u boku młodej kobiety, która musi zrobić wszystko, by przeżyć  czy jej się to podoba, czy nie. Powieść napisana jest bardzo przystępnym językiem  pochłania się ją z gładkością i przyjemnością, choć tematyka wcale do łatwych nie należy. 

Bardzo podoba mi się świat wykreowany przez autorkę, a także zderzenie dwóch zupełnie odmiennych rzeczywistości, które  jak początkowo sądzimy  nigdy nie miałyby szansy spotkać się i współgrać. Na szczęście część schematów została tu złamana, więc całość robi piorunujące wrażenie. Wszystko jest świetnie przemyślan, a cała opowieść bardzo dobrze skomponowana  trzyma w napięciu od samego początku do ostatniej strony, wielokrotnie przy tym zaskakując. Akcja jest wartka, bohaterowie soczyści, a dialogi odpowiednie (może nie na najwyższym poziomie, jednak trudno się tu do czegoś przyczepić).

Igrzyska śmierci z pewnością przypadną do gustu nie tylko nastolatkom, ale też dorosłemu czytelnikowi. Zapewniam Wam, że powrót po latach (jeśli macie już tę opowieść za sobą) będzie satysfakcjonujący, a czas poświęcony lekturze nie okaże zmarnowany. Książkę czyta się z zapartym tchem i wypiekami na policzkach. Nie przeszkadzają nawet te nastoletnie miłostki, bowiem są one częścią czegoś większego  czemuś służą. 

Spotkanie z mieszkańcami Dwunastego Dystryktu uważam za udane  to była niezwykła czytelnicza przygoda, do której z przyjemnością wróciłam po latach. Wkrótce opowiem Wam o Pierścieniu w ogniu  drugim tomie cyklu. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji przeczytać tych książek, nie krępujcie się i nadrabiajcie to małe przeoczenie. Film jest świetny, prawda, ale warto nadać tej opowieści większej głębi.