czwartek, 11 czerwca 2020

Seksualna intryga: "30 dni" K.C. Hiddenstorm


Pokładać ślepą, bezgraniczną wiarę w drugim człowieku, to jak wbić sobie nóż w serce i go przekręcić.


K.C. Hiddenstrom, 30 dni, Inanna, Bydgoszcz 2020.


Ile bylibyście w stanie zrobić, by przeżyć? To taka licytacja w ciemno i gdybanie, bo w gruncie rzeczy nie zastanawiamy się nad tym, jeśli nie ma takiej potrzeby, prawda? Dopiero, kiedy ktoś postawi nas pod ścianą, podając przybliżoną datę śmierci i nie dając szansy na wyzdrowienie, zaczynamy szukać jakiegokolwiek wyjścia z sytuacji, imając się czasem zupełnie irracjonalnych kroków. Walczyć trzeba do końca i wszystkimi możliwymi sposobami, a jeśli takowych brak  może dobrze jest pójść krok dalej? Kiedy nie ma się nic do stracenia, można po prostu iść na całość.

Czekałam na nową powieść K.C. Hiddenstorm. Po doskonałych Po złej stronie lustra i Władczyni mroku oraz niecało słabszym Krwawym księżycu nadszedł czas na powieść grozy w magicznym klimacie podszytą sporą dawką erotyzmu. Dziś kilka słów o 30 dniach.

Nie zawiedź mnie


Linda zostaje postawiona pod przysłowiową ścianą: onkolog oznajmij, że rak płuc zabije ją w ciągu miesiąca, może dwóch. Nie ma tu mowy o pomyłce, bowiem te wielkie guzy widoczne na rentgenie mówią same za siebie  nie można pomylić ich z niczym innym. Koniec jest bliski, operacja zbędna, a chemia bezradna.

Umierająca osoba jest zdesperowana, nie cofnie się przed niczym,
nawet jeśli nadzieja jest wątła.

Można by pomyśleć, że w takiej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak po prostu zamknąć się w sobie, zwinąć w kulkę i poddać smutkowi. Można by, ale Linda bardzo chce żyć i jest gotowa na wszystko, by odzyskać zdrowie. Szukając alternatywnych metod leczenia, trafia na Fundację Ostatniej Szansy. Zdesperowana wysyła formularz zgłoszeniowy i udaje się w wyznaczone miejsce, by dopełnić wszelkich formalności  no i poznać cenę. Okazuje się, że ta wcale nie jest tak wygórowana, jakby się można było tego spodziewać  warunek jest tylko jeden: jeśli Adam, mąż Lindy, dochowa jej wierności przez kolejne 30 dni (ta liczba nie jest przypadkowa), rak pozostanie tylko wspomnieniem. Kobieta długo się nie zastanawia, bo przecież ukochany nigdy nie nadwyrężył jej zaufania, pokładając więc wiarę w drugim człowieku, podpisuje własną krwią podsunięty pod nos cyrograf. Nayhija Mara, kobieta podająca się za pracownicę fundacji, ostrzega jednak, że umowa straci ważność, jeśli Linda wyzna cokolwiek Adamowi.

 
W świecie, w którym nic już nie ma wartości,
kłamstwo jest jedyną prawdą (...)


Brzmi banalnie? W tym właśnie problem... Adam zostanie wciągnięty w bardzo niebezpieczną grę, o której nie ma zielonego pojęcia, a Nayhija nie zawaha się użyć wszystkich swoich wdzięków i skorzystać z mocy, by dopiąć swego. Co kieruje piękną kobietą, która bez skrupułów pozbawia ludzi szczęścia, a mężczyzn życia? Co musiało się stać, żeby kobieta przeobraziła się w potwora? Zastanawiacie się, czy dopięła swego i usidliła Adama? Czy Linda dobrze zrobiła, że zaufała, oddając swoje życie w ręce nieświadomego męża?

Istnieją rzeczy... rzeczy tak straszne, że potrafią przeobrazić nas w potwory. A potwory nie czują tak jak ludzie. Co nie znaczy, że nie czują wcale.



Seksualna intryga


30 dni to historia, która krąży głównie wokół seksu  jest on przyczyną i skutkiem, jest powodem i warunkiem, nagrodą i śmiercionośną bronią. W powieści znajdziecie mnóstwo aktów, bezwstydnych myśli, sennych majaków, te różne oblicza miłosnego uniesienia zyskują niejeden wymiar. Momentami będzie ostro i bardzo nieprzyjemnie, więc z pewnością nie jest to książka dla czytelniczek o słabych nerwach, które łakną jedynie romantycznych dowodów miłości. Autorka pokazuje nam wielokrotnie, że nie tylko tędy droga  w końcu coś, co powinno sprawiać tylko radość, może stać się źródłem czystego zła.

Ważniejsze jednak od seksu wydaje się tu znaczenie zaufania do drugiego człowieka. Chcemy przecież wierzyć tym, których kochamy, więc początkowo, zupełnie bezrefleksyjnie jesteśmy w stanie złożyć swoje życie w ich rękach. A potem przychodzi zwątpienie, gdy niespokojne myśli i przerażające wizje zaczynają rodzić się w głowie. Podejrzenia narastają, pewność stopniowo rozmywa i pozostaje jedynie nadzieja, że podjęło się słuszną decyzję  nadzieja, że osoba, z którą dzieli się życie, nie zawiedzie w tak błahej (mogłoby się zdawać) kwestii.

Przez tę powieść się płynie i, co chyba najbardziej niesamowite, nie wiemy, do którego dobijemy brzegu. Kibicujemy bohaterom, którzy dość prędko zyskują naszą sympatię  nawet bezwzględna Nayhija robi na nas wrażenie, więc staramy się nie skreślać jej już na wstępie. To w ogóle najbardziej interesująca postać w tym seksualnym dramacie: kobieta, która doskonale wie, czego chce, odznaczająca się niesamowitą siłą i idąca po trupach do celu. Jest mściwa aż do bólu, który zresztą lubi zadawać w dość wyrafinowany sposób.

Na szczególną uwagę zasługuje tu styl, który wypracowała sobie autorka. Jeśli mieliście już do czynienia z którąś z powieści Hiddenstrom, to możecie mniej więcej wiedzieć, czego się spodziewać. Wiem, że nie każdemu przypadnie on gustu, ale wierzę, że dacie się wciągnąć i wkręcić w ten potok zdarzeń podany w wyjątkowej formie.

Naszym bohaterom towarzyszy muzyka, a playlistę znajdziecie na końcu książki. Bardzo lubię takie dodatki, bo zaoszczędza mi to szukania tytułu, kiedy jakiś utwór mnie zainteresuje. Poza tym taka opcja  na samo zakończenie  to świetne uzupełnienie historii.

Czy warto było czekać na tę książkę? Powiem, że tak, choć nie należy ona do moich ulubionych. Muszę jednak zaznaczyć, że jest znacznie lepsza od Krwawego księżyca, co mnie bardzo cieszy. Z reguły nie czytam erotyków, bo bezsensowne wciskanie seksualnych motywów w treść albo w ogóle opieranie opowieści na współżyciu średnio mnie kręci, ale w przypadku 30 dni ten seks czemuś służy, ma ogromne znaczenie i bez niego nie byłoby tak ciekawie. Jeśli jesteście ciekawi, jak się ta cała sytuacja rozwinęła i dokąd dopłynęli bohaterowie, przeczytajcie.