czwartek, 18 czerwca 2020

Skojarz sobie: "Angielski w skojarzeniach – MemoSłówka 1" K. Potyrała



Ponieważ większość osób uczących się ma dobrą pamięć wzrokową, w trakcie nauki należy posłużyć się obrazem, który będzie kojarzył nowe słowo (...)

Krzysztof Potyrała, Angielski w skojarzeniach. MemoSłówka,1, Goodmemory.pl, Szczecin 2014.


Dziś coś z zupełnie innej beczki, bo opowiem Wam co nieco na temat metody uczenia się języka angielskiego. Będzie bardzo krótko i na temat, bo właściwie nie ma się tu nad czym rozwodzić. Angielski w skojarzeniach. MemoSłówka 1 to publikacja autorstwa Krzysztofa Potyrały, którą znalazłam przypadkiem na empik go. Akurat jestem na etapie uczenia córy języka (wiadomo, nauczanie zdalne), więc każda pomoc i wszelkie dodatkowe materiały są mile widzialne. Padło na skojarzenia, do czego przekonała mnie możliwość wprowadzenia ilustracji  dzieci lubią obrazki, a zresztą... kto ich nie lubi?

Na 100 stronach dostajemy dużo obrazków, do tego materiały służące do powtórki i utrwalenia materiału. Czy taki system jest warto uwagi? Cóż, jedni doświadczą olśnienia i stwierdzą, że to jest to, inni natomiast z pełną świadomością orzekną, że to tylko strata czasu.

Krok po kroku prześledzimy zasady, którymi powinniśmy się kierować, starając się wprowadzić w nasze życie metodę skojarzeń. Za przykład posłuży nam kot  kot, który stąpa na łóżeczku dziecięcym, a wraz z tym skojarzeniem powinniśmy zakodować sobie właśnie słówko odpowiednie dla łóżeczka. 



Książka została podzielona na kilka rozdziałów, a każdy z nich dotyczy innej grupy wyrazów, m.in.: zwierząt, roślin, części ciała. Do każdego ze słówek autor dodał obrazek wsparty jakąś krótką anegdotką  to taka mikropowiastka w komiksowej wersji, która powinna utkwić nam w pamięci. W odniesieniu do niej, czyli po znalezieniu klucza, powinniśmy przypomnieć sobie słówko właściwe. 

Po każdym przeglądzie obrazków przejdziemy do podsumowania i wykorzystania opisów, które pozwolą nam utrwalić poznane słowo. Dodatkowo mamy możliwość sprawdzenia, jak każdy wyraz powinien być wymawiany.

Książkę przeczytałam na początku miesiąca i prawdę mówiąc, zostały mi w głowie przeważnie te słowa, które znalazłam już wcześniej. Wciąż mam przed oczami wielkiego stwora, któremu utknęła w przełyku sofa, ale o co w tym chodziło – nie pamiętam. Z kolei moja ośmioletnia córa świetnie poradziła sobie z nazwami zwierząt i roślin, chociaż od samego początku twierdziła, że obrazki są bardzo brzydkie. Może właśnie w tym tkwi ich moc? Takie małe "ohydki" zapadają nam mocniej w pamięć?



Na dokładkę dostajemy wspomnienia belfra  niestety nie znalazłam w tym nic śmiesznego, ale widocznie mamy z autorem zupełnie inne poczucie humoru. W każdy razie Potyrała podrzuca nam anegdotki dotyczące nauczania języka, które nie wiem, czemu mają służyć, bo to jedyna zupełnie zbędna część tej publikacji.



Mój praktyczny do bólu mąż uznał, że nauka w takiej odsłonie to ogromna strata czasu i zaśmiecanie sobie umysłu mnóstwem zbędnych informacji, a słówek lepiej po prostu nauczyć się na pamięć. Cóż, na pewno nie można stwierdzić, że nie ma racji, bo faktycznie, by zapamiętać jedno słówko, trzeba skojarzyć je z innym wyrazem lub przypomnieć sobie rysunek, który potem zaprowadzi nas do poszukiwanego zwrotu. I może prościej byłoby po prostu wykuć słówka, niż do każdego z nich pisać osobną historię. Wydaje mi się jednak, że taki skojarzeniowy system uczenia się może być przyjemnym urozmaiceniem  wierzę w to całym serduchem, bo ucząc w szkole, również ubierałam słowa w kształty i wiem, że czasem banalny obrazek potrafi zdziałać cuda i na stałe wkraść się w zakamarki dziecięcej pamięci. 

Podsumowując, ta książka z pewnością nie zmieni Waszego życia, bo w końcu trudno jest do każdego pożądanego słówka dopisać osobną historię, a zresztą szkoda czasu na poszukiwanie skojarzeń, kiedy mamy przed sobą żywego człowieka czekającego na naszą odpowiedź. A jednak publikacja może być pewnym ułatwieniem dla tych, którzy stawiają na wizualizację i nie mają problemu z zapamiętywaniem obrazów. Myślę, że warto wprowadzić taki ilustrowany akcent na lekcjach języka, choć w życiu nie odważyłabym oprzeć na takiej metodzie całość nauczania.