wtorek, 17 listopada 2020

Obcy świat, ale emocje jakieś znajome: "Kocur" B. Kadyna

 




Niektóre myśli dopiero kiedy wybrzmią,
wydają się niedorzeczne.


Bruno Kadyna, Kocur, il. W. Badowska, Bibliotekarium, Bydgoszcz 2020.


Gdybym zapytała, jakim zwierzakiem chcielibyście być, z pewnością wielu z Was wskazałoby kota, bo w końcu kto nie lubi mruczących sierściuchów, które chadzają własnymi drogami, a przy tym są nad wyraz pociesznymi stworzeniami? Często pewnie myślicie sobie, że taki kocur to musi mieć idealne życie: zje coś pysznego, wyleguje się godzinami w mięciutkich zakamarkach, a tylko od czasu do czasu (w zależności od charakteru, oczywiście) przyjdzie się taki pomiziać czy pobawi się – ku uciesze właściciela – kłębkiem włóczki lub jakąś wyświechtaną już pluszową myszą. Możemy sobie myśleć, że życie to życie idealne, ale czy wiemy, co tak naprawdę zaprząta puchate umysły? 

Zastanawiałam się, czym tym razem zaskoczyły mnie Bruno Kadyna, bo że zaskoczy – byłam pewna. Okazało się, że autor wprowadził mnie w świat zupełnie obcy, bo dyktowany zwierzęcym instynktem, a jednak dziwnie znajomy – bliski, a przez to niepokojący. Dziś zabiorę Was na wieś. Towarzyszył będzie nam Kocur i to nie byle jaki, bo spasiony kanapowiec.


Przeczytaj "Autorski Przysłówek" i poznaj bliżej bliżej autora:

"Autorski Przysłówek": Bruno Kadyna


Elastycznym trzeba być?

Życie na wsi wcale nie jest takie proste i sielskie, jakby się mogło wydawać. Szczególnie daje się we znaki, gdy jesteś spasionym mieszczuchem, który całe życie spędzał na jedzeniu smakołyków (wybrzydzając), mizianiu, zabawie i śnie. Nagle okazuje się, że ktoś wyrywa cię z bezpiecznego, cieplutkiego i znanego światka, rzucając potworom na pożarcie. Wyrwany ze znajomego otoczenia starasz się przystosować do nowych warunków (przecież chcesz przeżyć!), choć to piekielnie trudne, kiedy nie masz rozeznania w terenie, odpowiedniego przygotowania, warunków fizycznych i psychicznych również, a do tego wszyscy na wstępnie spisali cię na straty. Nie ma tu mowy o dobrym starcie, gdy jesteś wymuskanym kociakiem, który nie zna realiów życia poza mieszkaniem.

Beret jest totalnie zagubiony, zrozpaczony i mocno rozczarowany, gdy okazuje się, że od tej pory może liczyć tylko na siebie. Pani go wywiozła do rodzinnego domu na wsi i zostawiła na pastwę losu. Kociak przygląda się otoczeniu z nieskrywanym lękiem, ale też z wyższością, uważając, że mieszkające tam koty sięgnęły dna, upodliły się, tocząc boje o resztki. Beret chce być ponad to, jednak szybko uświadamia sobie, że aby żyć, musi przecież jeść. 

Pokarm to jednak nie jedyny problem, bowiem okazuje się, że wiocha tętni całą gamą negatywnych emocji: koty toczą boje, chore psychicznie psy terroryzują słabszych, świnie wyglądają swego losu z przerażeniem, śmierć jest wszechobecna, a po ulubieńcach nie zostaje nawet chwilowe wspomnienie. Beret musi dostosować się do tej nowej rzeczywiści, a drzemiące w nim instynkty i ciche podszepty owładniętego nienawiścią szarego kota popchną naszego sierściucha w kierunku, z którego bardzo trudno zawrócić.


Obcy świat, ale emocje jakieś znajome 

Poznamy tę historię z perspektywy kota, choć warto tu zaznaczyć, że narrator tej powieści jest wszechwiedzący i doskonale porusza się nie tylko wśród zwierzęcych, ale również ludzkich bohaterów. Czego nie można powiedzieć o zwierzakach, bowiem te nie rozumieją ludzkiej mowy, choć często trafnie odczytują wysyłane przez człowieka sygnały. W ogóle człowiek stanowi tu jedynie tło wydarzeń, ponieważ to, co najważniejsze, dzieje się na innej płaszczyźnie. Nie myślmy sobie jednak, że kocie czy końskie perypetie są oderwane od naszej codzienności – wręcz przeciwnie, myślę, że doskonale odnajdziecie tu cechy, zachowania i myśli, które absolutnie nie będą Wam obce.



Choć początkowo trudno było mi się wkręcić w tę opowieść (trwało to zaledwie chwilę), z czystym sumieniem przyznaję, że Kocura czyta się z przyjemnością i zainteresowaniem. Co prawda na wstępie ta opowieść może się wydawać dość nudna, ale obiecuję, że im dalej posuniecie się w treści, tym mocniejsze zrobi ona na Was wrażenie. Tu nie chodzi jedynie o przystosowanie się do nowej rzeczywistości, ale o coś głębszego, ważniejszego i szalenie aktualnego. Autor pod postaciami zwierząt ukrył doskonale znane nam relacje, całą plejadę różnorodnych charakterów. Czy znajdziecie w tej opowieści siebie? Nie wiem, czy mogę Wam tego życzyć, ale obiecuję, że wkręcicie się w opowieść o puchatym mieszczuchu i z uwagą prześledzicie losy jego i pozostałych mieszkańców wsi.

Ogromną zaletą tej opowieść są przede wszystkim zakończenie (zaskoczenie gwarantowane) oraz stopniowe wprowadzanie czytelnika w kolejne, wyraźne etapy tej historii, a jednak na największą uwagę zasługuje tu język. Uwielbiam, kiedy bohaterowie posługują się gwarą, charakteryzują jakąś naleciałością, mówią niby po naszemu, a jednak we właściwy sobie sposób. W Kocurze szczególnie zachwycił mnie sposób wysławiania się starego Trupa, spore wrażenie zrobił też "koński" język, ale kiedy dotarłam do wielkiego ptaszyska... oj, to mnie zupełnie rozbroiło! Dialogi prowadzone z Fłedem, szukanie nici międzygatunkowego porozumienia są na wagę złota – świetne, po prostu świetne! Poza tym wrażenie robi bezkompromisowy, męski styl tej powieści; tu zdecydowanie nie ma miejsca na zbędne ozdobniki – jest szczerze, wręcz naturalistycznie.

Cóż mogę jeszcze dodać? Z pewnością na uwagę zasługują ilustracje, którymi zdobione są kolejne rozdziały tej powieści oraz sama okładka. Nie wiem, czy interesuje Was malarstwo, ale mnie zawsze miło zaskakuje taka synestezja sztuk. Koty Wilgi Badowskiej (autorki ilustracji) możecie przejrzeć tutaj, który znalazł się na ostatniej stronie. Mam nadzieję, że zerkniecie do tej wirtualnej galerii, większość obrazów jest niepokojąco intrygująca!



Podsumowując, muszę zaznaczyć, że Kocur zaskakuje świeżością, ale też wnikliwą obserwacją i umiejętnością przełożenia zwierzęcego na nasze – ludzkie. Z powodzeniem można odnaleźć w tej wielowarstwowej historii coś ważnego, a już na pewno zmusi ona czytelnika do refleksji – to lubię, bo do niektórych spraw nie warto podchodzić bezkrytycznie. Autor daje nam szansę się wykazać, pomyśleć, często podając nam treści w dość humorystycznym tonie. Mnie się podobało, więc i Wam polecam lekturę Kocura.



Mam dla Was małą niespodziankę. Z kodem rabatowym kupicie tę książkę w naprawdę atrakcyjnej cenie. 

=> Tu znajdziecie Kocura

=> Kod rabatowy to kanapowiec