piątek, 19 marca 2021

Taki już kobiety los?: "Zanim wybaczę" M. Wala



Jak łatwo jest potępiać decyzje innych, nie znając faktów, a kierując się jedynie pojedynczymi przesłankami. Jak łatwo oceniać i działać w imieniu własnego oburzenia.


Magdalena Wala, Zanim wybaczę, t. 1, Pascal, Bielsko-Biała 2021. 

Lubicie szperać w przeszłości? Odkrywać to, co dawno zapomniane, a nawet nigdy niezrozumiałe? W cudzych pamiętnikach jest coś takiego, co nas przyciąga; rzecz jasna, nie czytamy ich bezkarnie z uwagi na poszanowanie prywatności drugiej osoby, ale gdyby tak w Wasze ręce trafił tajemniczy, dawno zapomniany dziennik, a Wy dostalibyście pozwolenie na zatopienie się w lekturze, nie spróbowaliście? Myślę, że większość jednak zdecydowałaby się na przeczytanie choćby pierwszej strony, bo kręcą nas cudze tajemnice. Biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, że takie zapiski mogą mieć coś wspólnego z Waszą przeszłością... No, nie sposób przejść obok takiej gratki obojętnie!

Znacie to uczucie, kiedy w Wasze ręce trafia książkowa niespodzianka? Ostatnio wydawnictwo Pascal postanowiło mnie uszczęśliwić i zaskoczyć, przesyłając najnowszą książkę autorstwa Magdaleny Wali – autorki, o której (pewnie wstyd przyznać, biję się w pierś!) wcześniej nie słyszałam... Powiem Wam, że już dawno przestałam przejmować się tą moją ignorancją, ponieważ nie sposób ogarnąć wszelkich nazwisk, nowości wydawniczych ani nawet tych książek, które często podaje się na listach "musisz znać", "musisz przeczytać przed śmiercią", "tego nie możesz pominąć". Wyszłam z założenia, że nic nie muszę i wszystko mogę. Po prostu czytelnik nie jest w stanie objąć tego czytelniczego szaleństwa rozumem ani nawet zmieścić w czasie wszystkiego, co niewątpliwie powinno się tam znaleźć. W każdym razie bywa tak, że w moje łapki trafiają książki, których nie planowałam, nie miałam o nich zielonego pojęcia, nie podejrzewałam, że kiedykolwiek po nie sięgnę i właśnie do nich należy pierwszy tom cyklu Splątane losy, czyli Zanim wybaczę. Powiem Wam, że dałam się zaskoczyć i to bardzo pozytywnie, a książka, którą pochłonęłam – nie da się inaczej ująć w słowa połknięcia tej treści – na długo zostanie w mojej pamięci, choć wcale nie podejrzewałam się o tego typu sentymenty.


Splątane losy

Codzienność Karoliny wywraca się do góry nogami – młoda kobieta postawia wyprowadzić się od apodyktycznej babci (straszna jędza, mówię Wam!; staruszka uskutecznia swaty na naprawdę niesmacznym poziomie), by spróbować w końcu żyć po swojemu. Kiedy trafia jej się okazja, bierze sprawy w swoje ręce i rozpoczyna zupełnie nowy rozdział swojego życia. Dziewczyna przenosi się niemal na koniec świata, do Zaborza, by rozpocząć pracę jako recepcjonistka w tamtejszym pensjonacie zwanym Jesionowym Zakątkiem. Co prawda podejrzewa, że taki krok może wszystko zmienić, ale śmiało podejmuje wyzwanie, by móc w końcu żyć według własnych reguł.

To jednak tylko jedna strona historii, z którą przyjdzie Wam spędzić czas, bowiem ta druga – można śmiało stwierdzić, że o wiele ważniejsza – jest już przeszłością, ona już wybrzmiała, choć trzeba przyznać, że może mieć ona spory wpływ na teraźniejszość. Trzeba przyznać, że taka ewentualność byłaby tragiczna w skutkach i nieco namieszałaby w nowym życiu Karoli. 

Kobieta znalazła w domu babci (jeszcze przed przeprowadzką) stary dziennik wysłany przez tajemniczego nadawcę do jej prababci. Koperta nigdy nie została otwarta, brulion ukryto na dnie jednej z szafek. Dziewczyna upewniwszy się, że może zerwać pieczęć, wyrusza w podróż do wojennej przeszłości (począwszy od grudnia 1939 roku) tajemniczej kobiety, by poznać jej tragiczne losy – życie u boku oprawcy. Karolina nie może się oprzeć wrażeniu, że ta historia jest luźno (a może ściśle?) powiązana z jej drzewem genealogicznym. 

Zanim wybaczę to – w naprawdę telegraficznym skrócie – mnóstwo niewygodnych pytań, wielkie tajemnice, brak konkretnych odpowiedzi, ogrom niewygodnych domysłów i opowieść nasycona bólem, strachem oraz totalną bezsilnością, skonfrontowana z nadzieją, nowym początkiem i wielkim uczuciem.


Taki już kobiety los?

Już na wstępie powinnam zaznaczyć, że Zanim wybaczę to romantyczna powieść obyczajowa z tragiczną historią w tle, a może tuż obok? Tak sobie jednak myślę, że i taki opis mógłby być krzywdzący, bowiem nieco zawęża tematykę. Z jednej strony dostajemy historię dziewczyny, w sumie młodej kobiety, która wyrywa się w końcu z domu i zaczyna żyć na własną rękę – tu wejdzie nam słodki romans (porządnie doprawiony smakowitymi potrawami), który na mnie nie zrobił żadnego wrażenia, bo chyba taki już mój urok, że opowieści miłosne to nie moja bajka. Jeśli lubicie romantyczne flow, to absolutnie się nie zawiedziecie! Z drugiej strony zetkniemy się z pełną boleści, smutku i beznadziei opowieścią Ludmiły, która przelała swoje emocje na papier – i właśnie to, moim zdaniem, jest najmocniejsza część tej powieści. Totalnie przejmująca historia, która absolutnie zasługuje na Waszą uwagę – mocna, poruszająca, przejmująca i zmuszająca do refleksji nad losem kobiet.

Historię pochłonęłam niemal jednym tchem – czyta się bardzo dobrze i szybko, choć zawiera ona fragmenty, przez które ciężko przejść, ot tak. Powieść podzielona została na rozdziały, a w nie wpleciono partie dziennika Ludmiły. Historia toczy się zatem dwutorowo lub raczej w dwóch płaszczyznach czasowych – w teraźniejszości kobiety, która walczy o swoją przyszłość, oraz w przeszłości młodej Polki, która podejmuje niełatwe decyzje (powiedzmy, że ma jakiś wybór), by ochronić swoją rodzinę przed oprawcami (to czasy drugiej wojny światowej), a potem musi ponieść konsekwencje swoich działań.

Zanim wybaczę wywołuje w czytelniku niezgodę – przysięgam, że niektóre fragmenty powodowały, że moje serducho szlochało, bo tak mocno działała na mnie ta niesprawiedliwość, której doświadczały kobiety. Zobaczycie, jak trudno jest walczyć o swoje, kiedy cały świat staje przeciwko nam, a każdy kolejny krok jest jedną wielką niewiadomą. Dołóżmy do tego niepewność, ucisk i zależność, a wyjdzie nam naprawdę dobra powieść obyczajowa, która nie pozostaje obojętną. Pierwszej części tego cyklu daleko zatem do wyświechtanego romansidła – ta książka zdecydowanie ma w sobie to coś, czemu warto bliżej się przejrzeć. I wiecie, na pewno przeczytam kolejne tomy, bo ciekawość mnie zżera!

Podsumowując, jeśli szukacie powieści, której nie przelecicie wzrokiem, ale pochylicie się nad nią nieco dłużej, Zanim wybaczę będzie odpowiednim wyborem. Nie zabraknie tu romantycznych uniesień, nie obejdzie się bez kubła zimnej wody, będzie emocjonalnie, brutalnie (oj, tak, zdecydowanie) oraz zaskakująco. Ja jestem na tak.