poniedziałek, 31 maja 2021

Bo kobiety to złe istoty: K. Liggett "Rok próby"

 


(...) człowiek składa się z drobnych decyzji, które podejmuje przez całe swoje życie. Decyzje te pozostają niewidoczne dla innych.


Kim Liggett, Rok próby, przeł. D. Olejnik, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2021.


Jak tam Wasze survivalowe zapędy? Myślicie, że poradzilibyście sobie przez rok w dziczy, bez dostępu do wygód i zdobyczy cywilizacji, bez jakiejkolwiek technologii, z niesprzyjającą i kompletnie nieporadną ekipą u boku? W takiej głuszy czeka na człowieka wiele niebezpieczeństw, a może zdarzyć się i tak, że trzeba będzie stoczyć niejedną walkę o przetrwanie – z naturą, napotkanymi ludźmi i przede wszystkim ze sobą. 

Na Rok próby autorstwa Kim Liggett trafiłam całkowitym przypadkiem – wyszperałam tę historię spośród nowości w Legimi, jakiś czas temu. Przeczytałam opis wydawcy i doszłam do wniosku, że być może ta opowieść trafi na podatny grunt i coś między nami zaiskrzy. Powieść przeznaczona jest głównie dla młodzieży i młodych dorosłych, a jednak i ci starsi (jak ja) znajdą w niej chwilę zaczytania.


Bo kobiety to złe istoty


Musicie mieć świadomość, że kobieta jest siedliskiem zła wszelkiego, posiada ona bowiem magiczne moce, które deprawują mężczyzn, a w mężatkach wywołują nieposkromioną zazdrość i złość, wprowadzając tym samym niepokój w życie lokalnej społeczności. Te złe moce "wydzielają się", kiedy dziewczęta dojrzewają; uznano, że apogeum przypada na szesnasty rok życia. Wiadomo, że takie niegodziwości trzeba powstrzymać za wszelką cenę, bo lepiej przecież zapobiegać, niż leczyć.

W hrabstwie Garner, w niewielkiej osadzie znaleziono sposób na okiełznanie magicznych mocy budzących się w młodych dziewczętach; każda nastolatka zostaje wysłana do głuszy, gdzie w ciągu roku ma doznać oczyszczenia, a "naprawiona" powróci na łono społeczeństwa (jako żona lub pracownica) albo zostanie wygnana na zawsze. Istnieje też pewne prawdopodobieństwo, że nie wszystkie młode powrócą... dziewczęta traktowane są jak zwierzyna łowna, mogą zostać obdarte ze skóry przez polujących na magię kłusowników (ich tkanki posiadają niesamowite właściwości lecznicze).

Wszyscy mają świadomość, że rok próby jest jedynym słusznym wyjściem z tej patowej sytuacji, ale nikt nie mówi głośno o tym, co dzieje się w dziczy – to temat tabu, którego unikają nie tylko mężczyźni, ale przede wszystkim kobiety, nawet te, które powróciły z lasu już wiele lat temu. Nastolatki nie mają pojęcia, co je czeka, żadna nie jest przygotowywana do przeżycia w ekstremalnych warunkach, właściwie nikt nie wie, jak przebiega ich oczyszczenie. Te, które przeżyły i powróciły – uparcie milczą. Zresztą, co im pozostało? Każdy przejaw magii (w tym wypadku nawet śnienie!) kwalifikuje do zawiśnięcia na stryczku.

Kobiety wyjęte spod prawa


Na okładce znajdziemy informację, że Rok próby jest młodzieżową odsłoną Opowieści podręcznej. Myślę, że to gruba przesada, a porównywanie książek, w których główne skrzypce grają uciśnione kobiety, stało się chyba po prostu modne  to niemal przepis na sukces, a już na pewno sprawdzony sposób na zwrócenie uwagi na dany tytuł. Wydaje mi się to zbędnym szufladkowaniem, nierozważnym przyklejaniem etykiety. Od książek reklamowanych w ten sposób wymagamy więcej, spodziewamy się konkretnych odniesień, a to czasem wywołuje zupełnie odwrotny skutek. Ta historia obroniłaby się sama  bez ukierunkowania czytelnika. 

Powieść jest przejmująca, wnioski smutne, a sam pomysł zesłania celem oczyszczenia mocno intrygujący. Jak na ironię przymusowe stacjonowanie w leśnej głuszy okazuje się wytchnieniem od codzienności, namiastką wolności. Młode kobiety pierwszy raz w ciągu całego swojego życia mogą same o sobie decydować, nie muszą obawiać się, że powiedzą coś niewłaściwego, mogą śnić i otwarcie rozmawiać o roku próby – porównywać zasłyszane plotki, składać w całość blade wyobrażenia. Mocno wierzą w moc, która ma się w nich obudzić, a one powinny ją okiełznać, i z uwagą obserwują zmiany zachodzące we współtowarzyszkach. Ile w tym wszystkim jest magii? Cóż, każda dziewczyna ma swoją prawdę.

Zdecydowanie wysuwa się tu na pierwszy plan rola społeczeństwa w procesie tresowania kobiet – mężczyźni mają głos decydujący, wyznaczają odpowiadające im zasady, według których funkcjonuje osada, lawirują wciąż między prawdą, wyobrażeniem a potrzebą chwili (w skrócie: robią sobie dobrze kosztem uległych niewiast). Płeć piękna żyje natomiast w ciągłym strachu i napięciu: początkowo wynikającym z niewiedzy (co je czeka?), potem będącym efektem walki z wewnętrznymi demonami i zewnętrznymi zagrożeniami, a w końcowym etapie... trzeba wrócić (koniecznie! stan psychiczny czy kondycja fizyczna – martwe nie dostały taryfy ulgowej – są bez znaczenia) i żyć według narzuconych przez patriarchat zasad.

Bohaterowie są różnorodni i ciekawi. Szczególnie jednak interesuje nas Tierney, która nieco wyróżnia się na tle osadzonej w dziczy grupy. Dziewczyna zdecydowanie nie widzi się w roli żony (tego pragną niemal wszystkie młode panny), czas spędza z przyjacielem (czego oczywiście robić nie powinna), a w lesie radzi sobie jak doświadczony survivalowiec (dzięki ojcu, który wszystkiego ją nauczył). Warto w tym miejscu zwrócić też uwagę na mężczyzn, ponieważ nie wszyscy myślą podobnie: trafiają się ci czuli, zdarzają bardziej ufni, bywają wyjątkowi.

Książkę czyta bardzo szybko. Z powodzeniem można pochłonąć ją w jeden wieczór, bo trudno oderwać się od tej historii. Napisana jest w bardzo przystępny sposób, a plastyczne (momentami dość brutalne opisy) dodają smaczku tej opowieści. Warto w tym miejscu napomknąć, że nie zabraknie tu wątku miłosnego – ten rozwija się znienacka i daleko mu do przesłodzenia (na szczęście, bo inaczej byłby raczej niestrawny). W każdym razie fabuła została poprowadzona w interesujący sposób, a towarzyszące czytelnikowi napięcie i niepewność (nie wiemy, w jakim kierunku podążą wątki) daje całkiem niezły kąsek – taki do połknięcia na raz. 

Rok próby to ciekawa dystopia utrzymana w nurcie Young Adult, skierowana do młodych dorosłych oraz starszej młodzieży. Porządna dawka niezwykłości, logiczne rozwiązania i odrobina okrucieństwa, które budzi nasz sprzeciw wobec porządku, jaki zastaniemy, wciągają czytelnika w całkiem zgrabnie zbudowany świat pełen intryg i niepewności. Zdarza się, że odnosimy zdarzenia, wątki do codzienności, dostrzegając pewne powiązania, a z pewnością odnajdując cząstkę siebie w bohaterkach. Polecam lekturę tej książki Waszej uwadze – do połknięcia i przetrawienia.