środa, 30 czerwca 2021

Literacka sensacja?: M. Nani "Anatomia doktora Mengele"

 


Co bardziej zasłużyło na potępienie? Posłuszeństwo wobec potwornego ideału czy potworność sama w sobie? Brak pomyślunku czy myślenie świadomie ignorowane? Szaleństwo pchające do morderstwa czy samo morderstwo? Kto jest najgorszy spośród najgorszych: ten, kto tak bardzo umiłował zło, że pomylił je z dobrem, czy ten, kto odróżnia zło od dobra i wybiera to pierwsze?


Margherita Nani, Anatomia doktora Mengele, przeł. L. Rodziewicz-Doktór, Znak Horyzont, Kraków 2021.

Margherita Nani to młodziutka debiutantka, która oddała w ręce czytelników historię równie interesującą jak niepokojącą. Anatomia doktora Mengele otrzymana z Taniejksiazki.pl od razu zwróciła moją uwagę, ponieważ literatura wojenna nie jest mi obca – zajmuje ona ważne miejsce wśród moich czytelniczych zainteresowań, a poza tym liczyłam na to, że ta fabularyzowania opowieść wiele do mojego życia wniesie – sylwetka lekarza zdecydowanie intyguje.  Byłam gotowa na porządną dawkę beletrystyki i tę niewątpliwie odnalazłam, bowiem Anatomii... zdecydowanie bliżej do literatury pięknej niż literatury faktu. 

Potwór z człowieczym obliczem? 

Przenosimy się do roku 1955, do gorącej Brazylii, gdzie Jozef Mengele, którego sylwetki nie trzeba chyba nikomu specjalnie przedstawiać, po udanej ucieczce znajduje schronienie, wynajmując pokój gościnny u rodziny Souza. Już na początku możemy podejrzewać, że spotkanie z młodziutką Pią (córką gospodyni) przerodzi się w "coś więcej", choć jeszcze nie do końca wiemy, dokąd nas to spotkanie zaprowadzi i jakie będą jego konsekwencje. Młoda jest równie zafascynowana postacią tajemniczego Niemca, co on jest zauroczony jej niebanalną urodą, swobodą i dzikością serca. Oczywiście żaden z mieszkańców mieściny ani domowników nie podejrzewa, że ten stonowany, kulturalny i wykształcony mężczyzna jest potworem. Mengele też jakoś specjalnie nie afiszuje się z wykonywanym zawodem – ta tajemnica wyjdzie na światło dzienne przypadkiem – z uwagą dobiera słowa, z konieczności unika rozmów o swoim pochodzeniu i przeszłości. 


W jednej chwili zmienił się w skuteczne narzędzie śmierci, którego tutaj potrzebowano. I wcale nie musiał się wysilać, miał w sobie otchłań, w którą od dawna się osuwał i która tylko czekała, by móc się ujawnić i wziąć go w swoje szpony.


Czy jeden z największych zbrodniarzy drugiej wojny światowej, Anioł Śmierci, bezwzględny zabójca lubujący w eksperymentowaniu na bezbronnych może odnaleźć szczęście, uniknąć kary i okazać jakiekolwiek ludzkie uczucia?

Dowiemy się, jakie wydarzenia (według Nani) miały wpływ na ukształtowanie się człowieka, który na stałe zapisał się na kartach historii. Przyjrzymy się osobom, głównie kobietom, które wpisały się w codzienność lekarza, małżonka, kata. Spojrzymy na Jozefa – syna, ojca i adoratora.


Literacka sensacja?

Może na początek słów kilka o samej autorce:


Margherita Nani urodziła się w Rzymie w 2000 roku. Materiały do swojej pierwszej książki Anatomia doktora Mengele zbierała kilka lat. Postacią zbrodniarza Mengele zaczęła interesować się w wieku 16 lat (...). Otrzymała Międzynarodową Nagrodę Literacką Miasta Como 2018 i nominację do prestiżowej włoskiej nagrody Premio Strega. Książki młodej autorki okrzyknięto we Włoszech literacką sensacją.


Dlaczego wspominam o biografii Nani i czemu to służy? Bo to przecież piękne, kiedy młodzi ludzie pragną dać świadectwo i nie pozwolić, by pamięć o ofiarach przeminęła, ale... Wydaje mi się, że nie każdy, nie w taki sposób powinien brać się za tak poważny temat, bo czasem może wyniknąć więcej z tego krzywdy niż pożytku. Nie wiem, czy autorce chodziło o to, by odczarować nieco tego zbrodniarza, czy po prostu zafascynowana jego sylwetką chciała stworzyć poczytną powieść z czarnym charakterem w roli głównej, a przy okazji przemycić kilka faktów (bywało, że nieudolnie), by nieco tę swoją fantazję uatrakcyjnić. Skąd ten pomysł? Prawdę mówiąc, nie dziwię się, że sylwetka doktora budzi tak wielkie zainteresowanie, ale skłaniam się raczej ku opcji: ta tematyka dobrze się sprzedaje... Sensacja? W pewnym sensie trudno zaprzeczyć. Sama przeczytałam wiele opracowań, wspomnień, listów, ale przenigdy nie odważyłabym na taki krok. Czy można zatem mówić tu o odważnej autorce, która pasję przekuła w słowa?

Prawda jest taka, że Anatomia doktora Mengele ABSOLUTNIE nie może posłużyć celom edukacyjnym. To jedna z tych powieści, które zawierają wiele błędów (często bardzo krzywdzących) merytorycznych, a nie znając faktów, bez problemu można ulec magii historii i nie oddzielić prawdy od fikcji. Myślę, że tu trzeba postawić sztywną granicę, której nie powinno się w tym całym fantazjowaniu przekraczać. Podobne odczucia miałam po lekturze Tatuażysty z Auschwitz *recenzja*.

Powiem Wam, że gdyby ta opowieść dotyczyła jakiegoś bezimiennego zbrodniarza, być może spojrzałabym na nią łaskawiej, bo napisana jest naprawdę dobrze (trudno uwierzyć, że to debiut), wciąga i ciekawi – czasem trudno się od niej oderwać i momentami nie sposób przestać o niej myśleć. Nieraz można odnieść wrażenie, że czytamy o jakimś fikcyjnym bohaterze, że wchodzimy w całkiem zagmatwaną opowieść, która ma nas wzruszyć i po prostu dostarczyć rozrywki. Obrazy bezduszności mieszają się tu z chwilami fascynacji i potrzebą odkrywania swoistego romantyzmu. Powieść dostajemy w postaci historii dwutorowej – raz przenosimy się do Brazylii (tu panuje klimat niemal sielankowy), by potem wejść na teren obozu koncentracyjnego i przyjrzeć się z bliska poczynaniom lekarza – takie zderzenie dwóch światów wywołuje w nas konkretne emocje (nie da się ukryć, że wejście w obozową rzeczywistość to bolesne doświadczenie), a autorka nie szczędzi szczegółów. Mocna rzecz, która w moim odczuciu została mocno złagodzona, zagubiona gdzieś wśród namiętności i piękna. 

W historii nie zabrakło wątków odnoszących się do przeszłości, a właściwie do dzieciństwa Jozefa. Dowiemy się, w jakich okolicznościach postanowił zostać lekarzem, przyjrzymy się tym wydarzeniom, które ukształtowały jego charakter i podsycały potrzebę poznania niepoznanego. Mengele zostanie "zderzony" z ludźmi, którzy mieli wpływ na jego życie – poznamy łączące ich relacje, wejdziemy tu w szczegóły.

Dostrzegam też drugą stronę medalu, bo pomijając nieścisłości historyczne, ta opowieść jest naprawdę interesującym studium ludzkiej psychiki. Sylwetka doktora została nakreślona w bardzo interesujący i wyczerpujący sposób – ciekawią nas losy lekarza, jego myśli i wątpliwości oraz targające nim (czego chyba się w ogóle nie spodziewaliśmy po kimś tak bezwzględnym) emocje. Poza tym tę książkę naprawdę czyta się bardzo dobrze (pomijając te chwile, kiedy coś nam tu nie gra). 

W podsumowaniu muszę jeszcze raz zaznaczyć, że Anatomia doktora Mengele w żadnym razie nie powinna być traktowana jako materiał, który może wnieść coś wartościowego do naszej wiedzy o Holokauście, i choć dostajemy tu ogólny obraz sadyzmu i zniszczenia, to jednak nie znając prawdy, trudno jest oddzielić prawdę od fikcji. Z pewnością Anatomia... nie jest jednak tym, czego ja szukam w literaturze wojennej, bowiem w moim odczuciu niektórych tematów spłycać nie należy. Nie będę Wam jednak odradzała lektury tej książki, bo być może każdy z nas potrzebuje innego spojrzenia na znane fakty i odrobiny odczarowania, szczypty magii i piękna w tym całym bestialstwie. Jestem przekonana, że ta książka zdobędzie spore grono zachwyconych nią czytelników. Musicie ocenić ją sami, do czego Was zachęcam, bo w przypadku takich publikacji trudno opierać się na czyichś wrażeniach – to trzeba przegryźć w samotności – warto jednak mieć się na baczności, by nie dać za bardzo ponieść się fantazjom.